Czyli tak: dzwoni telemarketerka, oferuje przetestowanie – słowo ‘bezpłatny’ w zawartym w artykule transkrypcie nie pada, po wyrażeniu zgód i krótkiej przerwie – co najmniej 2 ustawowe tygodnie, jak się domyślam, usługa przechodzi na płatną, co przedsiębiorca mógł sprawdzić w przesłanym regulaminie i cenniku (choć w artykule nie ma informacji, czy rzeczywiście dotarły one do przedsiębiorcy).
A więc – jak rozumiem – oszustwo podobne do wielu śmiecio(i nie tylko)portali w internecie – podaj kartę kredytową, mimo, że na początku masz za darmo, a po czasie pieczołowicie zaopiekujemy się twoimi pieniędzmi.
(Brak też informacji o merytorycznej wartości oferowanych informacji i porad.)
Czy jest to ch***wy sposób na wykiwanie ludzi? Tak.
Czy jest jednak mimo to bardzo powszechny? Owszem.
Czy jest tu coś rażąco niezgodnego z prawem? O ile na maila przychodzi rzeczony regulamin i cennik oraz istnieje możliwość w okresie próbnym wspomnianych 14 dni wycofać się z udziału, to się nie dopatruję.
O ile też informacja, jak ukazana w transkrypcie, jest w trakcie rozmowy telefonicznej niepełna, to jest mowa o cenniku, co sugeruje opłaty. Wprowadzenia w błąd jako takiego więc nie widzę. Żeruje najwyraźniej owy proceder na wspomnianym w artykule fakcie dostawania dużej liczby telefonów od innych darmowych portali. Tym niemniej jeśli przedsiębiorca dostawszy regulamin i cennik ma czas na wycofanie się ze zgód, które wyraził (czego artykuł nie uściśla), to rozumiem tu decyzję prokuratury.
1 comment
Czyli tak: dzwoni telemarketerka, oferuje przetestowanie – słowo ‘bezpłatny’ w zawartym w artykule transkrypcie nie pada, po wyrażeniu zgód i krótkiej przerwie – co najmniej 2 ustawowe tygodnie, jak się domyślam, usługa przechodzi na płatną, co przedsiębiorca mógł sprawdzić w przesłanym regulaminie i cenniku (choć w artykule nie ma informacji, czy rzeczywiście dotarły one do przedsiębiorcy).
A więc – jak rozumiem – oszustwo podobne do wielu śmiecio(i nie tylko)portali w internecie – podaj kartę kredytową, mimo, że na początku masz za darmo, a po czasie pieczołowicie zaopiekujemy się twoimi pieniędzmi.
(Brak też informacji o merytorycznej wartości oferowanych informacji i porad.)
Czy jest to ch***wy sposób na wykiwanie ludzi? Tak.
Czy jest jednak mimo to bardzo powszechny? Owszem.
Czy jest tu coś rażąco niezgodnego z prawem? O ile na maila przychodzi rzeczony regulamin i cennik oraz istnieje możliwość w okresie próbnym wspomnianych 14 dni wycofać się z udziału, to się nie dopatruję.
O ile też informacja, jak ukazana w transkrypcie, jest w trakcie rozmowy telefonicznej niepełna, to jest mowa o cenniku, co sugeruje opłaty. Wprowadzenia w błąd jako takiego więc nie widzę. Żeruje najwyraźniej owy proceder na wspomnianym w artykule fakcie dostawania dużej liczby telefonów od innych darmowych portali. Tym niemniej jeśli przedsiębiorca dostawszy regulamin i cennik ma czas na wycofanie się ze zgód, które wyraził (czego artykuł nie uściśla), to rozumiem tu decyzję prokuratury.