Witam. Razem z rosnącą popularnością r/antiwork chciałem przypomnieć rodakom, że nie musimy ‘zapierdalać’ za grosze, żeby przeżyć. Ludzie, którzy prowadzą biznesy często wykorzystują pracowników. Dają małe wynagrodzenie (minimalna krajowa- żart) i oczekują, że będziemy tyrać jak wół, żeby oni mogli sobie napchać kieszenie. Czasami jest tak, że pracodawcy zabraniają rozmawiać o wypłatach tłumacząc się ochroną danych- TO JEST NIELEGALNE. Pracodawca owszem, nie może ujawniać pracownikom ile zarabia konkretny pracownik, ale nie mają prawa zabronić pracownikom o tym rozmawiać. Nawet jeżeli w umowie, którą podpisaliście jest napisane, że nie możecie tego robić- ten punkt jest nieważny i nieprawomocny. Róbcie to, zarabiajcie godne pieniądze. Ja wiem, że w Polsce i tak jest ciężko, ale trzeba walczyć o swoje, a przypominam, że bez nas- klasy robotniczej- społeczeństwo by nie przetrwało. Trzeba to przypominać też pracodawcom. Rozmawiajcie i wymagajcie od pracodawców godnej wypłaty.

Jedno ze źródeł: https://zielonalinia.gov.pl/-/czy-o-wynagrodzeniu-mozna-rozmawiac-46294

26 comments
  1. Dopiero co była podobna dyskusja na niemieckim subredditcie: czeba rozmawiać i sobie nawzajem pomagać. Pracodawca ma więcej informacji niż pracobiorcy i to wykorzystuje. A fakt jest: firmy mają problemy znaleźć ludzi kwalifikowanych, dlatego czeba negocjować i wiedzieć, co jest możliwe, jak wygląda w innych firmach.

  2. Po pierwsze – **jak najbardziej**. Gadaj o pensji! Ale z głową!

    Wbrew temu co amerykanie lubią myśleć ich prawa nie obowiązują całego świata.

    W Polsce nie ma tego typu ochrony co u nich akurat jest w tej jednej konkretnej sprawie! Więc jeśli umowa mówi że pensja jest niejawna, to za jej ujawnienie mogą być wyciągnięte konsekwencje!

    Jasne że to nielegalne, ale udowodnij że za to cię akurat szykanują. Dodatkowo pensje dyskutowane mogą być tylko z kolegami, nie mogą być np. opublikowane aleo przekazane komuś z zewnątrz!

    Nie kalkujcie kurde wszystkiego co amerykańskie na polskie (bezmyślnie!).

    Tyle w temacie.

    PS. Edit żeby wyjaśnić że prawo prawem ale sprawiedliwość jest często taka a nie inna. Więc organizuj ruch robotniczy z głową towarzyszu!

    PPS. Jeszcze raz: **Zgadzam się z OPem** (nawet jeśli OP się zdaje tego nie zauważać), jestem zresztą członkiem /r/antiwork jeszcze zanim się zrobił sławny, zwracam tylko uwagę że należy uważać z kim się dzielisz, i że w Polsce prawo różni się od Amerykańskiego (szokujące, wiem).

  3. U mnie typ od razu na rozmowie o pracę mówił że umowa najwyżej na zlecenie a o normalnej mogę pomarzyć, do tego najniższa krajowa i 9 godzinny wymiar pracy, do tego zakaz rozmowy z pracownikami nie tyle co o pieniądzach tylko o czymkolwiek bo wydajność spadnie i uświadomił że będę obserwowany na kamerach czy pracuje. Naturalnie mimo tego że zostałem przyjęty z tej pracy zrezygnowałem

  4. W mojej firmie nikt inny nie ma tych samych obowiązków co ja, a nie widzę sensu porównywania moich zarobków z zarobkami osób na innych stanowiskach.

  5. Zatrudniłem się na produkcji i przenosiłem telewizory, nogi mnie bolały od stania więc postanowiłem że nie będę cierpiał za minimalną krajową i się zwolniłem następnego dnia

  6. W każdej pracy prędzej czy później udaje mi się znaleźć parę osób, które chętnie rozmawiają o pieniądzach. Polecam. Od siebie jeszcze dodam, że warto zmieniać często pracę jeśli szef nie chce wam dać podwyżki. Jestem często zaskoczony jak moi znajomi (głównie z dużych miast) pracują po 5-7 a czasami nawet 10 lat w tej samej firmie. Często tkwią w takiej jakby pułapce bez możliwości awansu. Imo w zależności od branży można śmiało zmieniać pracę co 3-4 lata i nie będzie to źle wyglądać w CV, naprawdę, a przy każdej zmianie pracy mamy o wiele większą szansę na większe zarobki niż u obecnego pracodawcy. Nie dajmy się dymać.

  7. Podpisuję się rękami i nogami. Jako “Pan Programista” nie zaliczam się chyba do klasy robotniczej ale odpracowałem swoje w polskim IT i poziom krótkowzrocznego sk*syństwa jest czasami szokujący. Wyraz twarzy doświadczonego kolegi który przyjechał ze ściany wschodniej i dał się wyruchać na pensji a potem się dowiedział że zarabia dużo mniej niż junior z Krakowa zostanie ze mną na zawsze. To było kilkanaście lat temu ale zaskakująco mało się zmieniło od tamtego czasu. Januszpole w dalszym ciągu płacą tylko tyle ile absolutnie muszą i często jadą na pracownikach zbyt zindoktrynowanych żeby zmienić pracę albo upomnieć się o podwyżkę. A to wszystko w branży która przeżywa eldorado i najlepszy “rynek pracownika” w historii.

  8. > Czasami jest tak, że pracodawcy zabraniają rozmawiać o wypłatach tłumacząc się ochroną danych- TO JEST NIELEGALNE

    A weź to wytłumacz moim współpracownikom. Nikt nie chce z nikim o tym gadać, jakby nie wiadomo jaki sekret.

  9. Eh antiwork. Dzięki za link, może się przydać w przyszłości. Ale zawsze jak widzę posty z tamtego suba to mnie coś skręca. Czasami są faktycznie ciekawe informacje, ale prawie zawsze widzę też jakieś “rozmowy z szefem” albo posty w stylu że nie ma czegoś takiego jak “unskilled labor” czy ogólnie dziwna logika jaka tam panuje. Jakoś do mnie to nie trafia, tym bardziej że mówią tam o dosyć amerykańskich problemach.

  10. Dobra, a co w przypadku, kiedy w korpo podpisujesz papier, że akceptujesz wewnętrzny regulamin, który zabrania m.in. rozmawiać o wypłatach?

  11. Jak ty i inni pracownicy zarabiacie najniższą krajową, to se możecie gadać o swoich zarobkach ile chcecie. Co to niby zmieni?

    To ma sens jak są duże różnice na stanowiskach, gdzie trzeba coś umieć, ale jak pracodawca ma na twoje miejsce 10 ludzi z ulicy, których przeszkoli w 2 dni, to ci zwyczajnie powie wypierdalaj kiedy zaczniesz się upominać o zarobki.

    A te historie z r/antiwork mają tyle samo wartości, co np. z r/AITA. Połowa jest zmyślona dla internetowych punktów. Generalnie ten sub to nieśmieszny żart.

  12. No ale jak to, przecież pracodawca zabrania dzielić się z innymi pracownikami informacjami o swoich zarobkach XD Kurwa, rozbraja mnie to za każdym razem kiedy widzę taką klauzlkę w swojej umowie a i tak każdy wie czy koleżanka/kolega obok zarabia mniej lub więcej.

    Mały protip: jeśli komuś ufacie i pracujecie razem dłużej to można się takimi informacjami dzielić. Nie tylko bezpośrednio, np. wspominacie po danym miesiącu kiedy dosięga was ręka II progu podatkowego, że w nadszedł ten smutny miesiąc czy coś w tym rodzaju. To wystarczy. A jak ta osoba czuje się z wami na równi, to odpowie wam coś w podobnym stylu.

  13. głupio by mi było gdyby bardziej doświadczony kolega zarabiał mniej ode mnie. lepiej nie poruszać tematu, chyba że czujecie, że to WY zarabiacie za mało.

  14. Ale zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo pracodawca jest obciążony Twoją wypłatą? To nie pracodawca (często) jest problemem a rząd narzucający takie a nie inne obciążenia związane z „Twoja wypłata”.

    Przykładowo: 4k netto do Twojej rąsi to około 6,7k zl „wydatku” po stronie pracodawcy.

    Edit: daj pracownikowi te 6,7k zł do ręki i niech sam płaci za ZUS itp – wtedy ten system jebnie po 2 miesiącach.

  15. Od stycznia zaczynam nową robotę. Od kiedy złożyłem wypowiedzenie, dużo rozmawiałem z kolegami z zespołu o możliwościach, zarobkach itd. Uderzyły mnei dwie rzeczy:

    1. Ludzie boją się zmiany i nie są świadomi tego ile mogą na niej zyskać (bo nie rozmawiają o pieniądzach).

    2. Koleżanka która jest bardzo doświadczona i przez większość mojej kariery w firmie była dla mnie swojego rodzaju mentorem, robiącą poważne projekty, znającą języki itd, zarabiała dużo mniej odemnie i nigdy nie dostała znaczącej podwyżki. Byłem oszołomiony, bo myślałem że będzie zarabiać dużo więcej i że kiedy ja zgarniałem podwyżki to były dalej ochłapy w stosunku do tego co ona i podobne osoby dostawały. Okazało się że jest na odwrót…

  16. Jestem inżynierem informatyki, umiejętności również są i to całkiem spore. W zasadzie to jestem w stanie napisać większość rzeczy, łącznie z aplikacja mobilna. Byłem na rozmowie w lokalnej agencji interaktywnej, w której miałbym pracować jako web developer… za minimalna krajowa na zleceniówce. Podziękowałem i nara. Nie dajcie się jebać moje ziomki!

  17. W sumie to jestem kierownikiem mojego malego zespolu – wiem jakie oni maja wyplaty, nie scigam ich za to ze rozmawiaja o tym, oni mniej wiecej wiedza jaka ja mam, pomoglem napisac jednemu uzasadnienie do podwyzki (te rzeczy nie zaleza odemnie) a teraz zglosilem drugiego do mojego kierownika i mam nadzieje ze dostanie sporo – bede staral sie aby tak bylo.

    W poprzedniej robocie powiedzialem kolezance z zespolu ile ja zarabiam – przed podwyzka ja zarabialem w zespole najmniej(dowiedzialem sie na imprezie od nich) pozniej najmniej zarabiala kolezanka, wiec powiedzialem jej ze spokojnie moze dostac wiecej – troche sie krepowala ale chyba ostatecznie wyszla na swoje jak poruszyla ten temat (zmieniłem niedlugo pozniej prace).

    Mielismy tez przelozonego, ktory w kazdych wewnetrznych raportach zaznaczal ryzyka rotacyjne na nasza korzysc wychodzac z zalozenia ze moze kiedys sie przydac w negocjacjach podwyzki, a zalezalo mu przedewszystkim an tym aby nas utrzymac w zespole (informowal nas o tym).

    A co do samego antiwork – mam straszne wrazenie ze to jeden z najbardziej “karmaglodnych” subow – same historię o szefie który kazal przyjsc do pracy jak komus zmarla zona w wigilie, opierdalal, podczas gdy pracownik pozostawal perfekcyjnie opanowany i profesjonalny, wyrzucil z pracy bez placenia, pracownik usunal mu dostepy, a firma pozniej padla.
    Ja wiem ze kwestia skali i sytuacje sie zdarzaja, ale jednak bralbym poprawke na to ze jestesmy w internecie 🙂

    Swoja droga jako ze mam poglady wolnorynkowe, a zgadzam sie z wieloma wnioskami z antiwork (zwlaszcza ze kryzys pozyskiwania pracownikow to po prostu kwestia popytu i podaży a co za tym idzie po prostu nalezy podniesc opłaty aby dalej pracownikow pozyskiwac, jak rowniez ze pracownicy maja prawo do wszelkich zrzeszen), pragne tylko zauwazyc ze bycie chujem w stosunku do ludzi jest zwyczjnie nielogiczne z rynkowego punktu widzenia – dlaczego chcesz sie narazac na wieksza rotacje, wieksze koszty juz pomijajac kwestie tego że zwyczajnie po ludzku nie trzeba byc chujem.

    Mam wrazenie ze kapitalizm stal sie takim “wielkim zlym wilkiem”, czyms nieokreslonym, symonimem zla, kogos kto chce wykorzystywac drugiego czlowieka dla samej kwestii wykorzystywania i robienia mu zle, podczas gdy uwazam to raczej za konsensualne zgodzenie sie obu stron na jakies warunki (tak wiem ze strony moga nie byc rowne, ale tak jest ogolnie ze wszystkim). To ze chujowi pracodawcy obecnie maja problemy ze znaleziem pracownikow swiadczy o tym ze to dziala – wcale mi ich nie zal. Ot zwyczajnie musza sie dostosowac albo rynek ich zweryfikuje 🙂

  18. Miałem siedzieć cicho, bo tu towarzystwo jednogłośnie zdecydowało co jest opinią właściwą w tym temacie, ale co mi tam.

    Po co rozmawiać z współpracownikami jeśli wiedza o tym ile się zarabia w jakiej branży na jakim stanowisku jest ogólnie dostępna? Pasują ci warunki? Przyjmujesz robotę. Nie pasują? Spoko, szukaj dalej albo siedź w domu. Żadna ze stron nie robi drugiej łaski. Załóżmy, że dowiesz się, że kolega na takim samym stanowisku zarabia więcej. No i co? Nagle kwota, która ci odpowiadała, przestaje ci odpowiadać, bo kolega ma więcej? WTF…

    Jestem na rynku pracy od 13 lat. Zapieprzam i zarabiam. Za większość cierpienia zawiązanego z pracą winię siebie, bo zwykle jeśli coś mnie przygniata to na moje własne życzenie i przez brak myślenia. Za to, że mogę w zasadzie sam utrzymać całą rodzinę doceniam swoją wytrwałość i pomoc moich współpracowników i szefów.

    Nie zawsze tam po drugiej stronie jest wróg.

Leave a Reply