
Hej, czemu tak trudno znaleźć informacje odnośnie tłumaczy zajmujących się przekładem najnowszych filmów? To jest bardzo karcące dla tych osób, skoro przecież im zawdzięczamy możliwość obejrzenia najnowszej produkcji, to dzięki im jesteśmy w stanie zobaczyć film z polskojęzycznymi napisami czy polskim dubbingiem. Po seansie „Indiany Jonesa i artefaktu przeznaczenia” udało mi się znaleźć tłumacza dzięki temu, że po obejrzeniu w kinie „Batmana” na napisach końcowych przedstawiono jego imię i nazwisko – jest nim niejaki Jakub Kowalczyk (link do jego portfolio: [https://www.jakowalczyk.com/thtl](https://www.jakowalczyk.com/thtl)), o którym nie ma żadnego artykułu na Wikipedii a tylko na stronach wikipodobnych. O „Indianie Jonesie” dowiedziałem się tylko dlatego, że zajrzałem do jego portfolio, nie żebym (przecież to byłoby za proste) dowiedział się o tym z jakiegoś forum, artykułu czy cokolwiek.
Zasadniczy problem tego postu jest takowy: kto przetłumaczył „Oppenheimera” w reżyserii Christophera Nolana? Wróciłem właśnie z seansu troszkę zmieszany, bo myślałem, że zdołam w napisach końcowych ujrzeć imię i nazwisko osoby odpowiedzialnej za przekład tego filmu na polski rynek. Czy może wiecie, kto tego dokonał?
by shnert-
2 comments
Biorąc pod uwagę wręcz tragiczną jakość tłumaczeń (produkcje kinowe i streamingowe) – praca zbiorowa grupki stażystów + Google Translate, pod którą żaden szanujący się tłumacz się nie podpisze 🙂
I nie chodzi tylko o napisy. Zabawny bywa też dubbing, który kiedyś był u Nas na wysokim poziomie.
Obecnie jest to niemal dosłowne tłumaczenie z angielskiego, podkładający głosy albo nie mogą interweniować, albo mają wylane.
Za przykład: Grotestkowy netflixowy Wiedźmin – nadużywanie zaimka “Ja” – Ja zrobię to, Ja jemu powiem, zamiast Zrobię to, Powiem mu etc.
Jajowanie na całego.
Śmiać się chce.
Trzeba wziąć, pod uwagę kaskę i czas, bo albo zapłacisz dobrze, i masz czas to i tłumaczenie będzie dobre. Masz mało czasu to, tłumaczenie może być nie spójne, kontrolę jakości robione po łebkach czy niespójne bo robiło je kilka osób. Też, często duże firmy wysyłają to do firm lokalizacyjnych które, same wysyłają to do tłumaczy czy do agencji tłumaczeniowych z którymi współpracują a taka agencja może mieć kilku tłumaczy. Taka firma też ma swoje korporacyjne wyniki, które muszą wykręcić więc najlepiej zatrudnić najlepszych z najtańszych. A dodatkowo, ktoś musi tym zarządzać.
Więc przetłumaczenie takich rzeczy to nie jest hop siup, często firmy nie mają tłumaczy wewnętrznych.