W III kw. br. dyskonty odpowiadały za 39,8 proc. sprzedaży w Polsce, zaś udział małoformatowego kanału dystrybucji wyniósł ok. 38,6 proc.
ale czy jest się czemu dziwić? z reguły przebijają cenami sklepy osiedlowe (nawet sieciowe), dostępnością produktów (bo często “egzotyczne”* rzeczy były niedostępne w osiedlowych sklepikach) i do kompletu często przewyższają obsługą małe sklepiki.
*tak egzotyczne jak na przykład jalapeno, którego nie mogłem znaleźć nigdzie w 15k mieście.
Ziobro zaskoczenia. Dyskonty przejmą rynek a małe sklepy się wyspecjalizują i będą szukać swojej niszy wypchnięte na margines.
Kurde mi Piotr&Paweł się podobały. Zawsze mieli delikatesy, których w innych sklepach nie było.
Ale jak to? Oddanie jednego sprzedazy dnia wylacznie wlascicielom malych sklepow nie pomoglo?
W każdej sprzedaży opłaca się większa skala. Sklepy nie istnieją dla samych siebie, pracowników czy właścicieli, istnieją dla klientów. Ich struktura (przynajmniej w kapitalizmie) odzwierciedla zapotrzebowanie na sprzedaż. Ludzie potrzebują taniej i więcej, to mają sklepy co tak sprzedają. Oprócz tego potrzebują jeszcze sklepów BLIŻEJ, to mają małe sklepiki bliżej domu. Ja się tylko dziwię, że sprzedaż przez Internet jeszcze nie zgarnęła większego udziału.
Dino nie widzę w artykule. Nie było wliczane do dyskontów?
Trudno się dziwić, gdy te sklepiki mało kiedy są otwarte, mają mały wybór towarów. Czasami sprzedają przeterminowane produkty. Na koniec sprzedają zwykle wscibskie baby.
8 comments
W III kw. br. dyskonty odpowiadały za 39,8 proc. sprzedaży w Polsce, zaś udział małoformatowego kanału dystrybucji wyniósł ok. 38,6 proc.
ale czy jest się czemu dziwić? z reguły przebijają cenami sklepy osiedlowe (nawet sieciowe), dostępnością produktów (bo często “egzotyczne”* rzeczy były niedostępne w osiedlowych sklepikach) i do kompletu często przewyższają obsługą małe sklepiki.
*tak egzotyczne jak na przykład jalapeno, którego nie mogłem znaleźć nigdzie w 15k mieście.
Ziobro zaskoczenia. Dyskonty przejmą rynek a małe sklepy się wyspecjalizują i będą szukać swojej niszy wypchnięte na margines.
Kurde mi Piotr&Paweł się podobały. Zawsze mieli delikatesy, których w innych sklepach nie było.
Ale jak to? Oddanie jednego sprzedazy dnia wylacznie wlascicielom malych sklepow nie pomoglo?
W każdej sprzedaży opłaca się większa skala. Sklepy nie istnieją dla samych siebie, pracowników czy właścicieli, istnieją dla klientów. Ich struktura (przynajmniej w kapitalizmie) odzwierciedla zapotrzebowanie na sprzedaż. Ludzie potrzebują taniej i więcej, to mają sklepy co tak sprzedają. Oprócz tego potrzebują jeszcze sklepów BLIŻEJ, to mają małe sklepiki bliżej domu. Ja się tylko dziwię, że sprzedaż przez Internet jeszcze nie zgarnęła większego udziału.
Dino nie widzę w artykule. Nie było wliczane do dyskontów?
Trudno się dziwić, gdy te sklepiki mało kiedy są otwarte, mają mały wybór towarów. Czasami sprzedają przeterminowane produkty. Na koniec sprzedają zwykle wscibskie baby.