
„8 października pierwszy raz w historii odnawialne źródła energii (OZE) pokryły praktycznie całe zapotrzebowanie polskich odbiorców na energię elektryczną. W efekcie ceny na rynku spadły na kilka godzin poniżej zera, a Polska odnotowała rekordowy eksport do sąsiadów. Ujemne ceny dały zarobić także… elektrowniom.”
Wiem, że to tylko pik, że w ten dzień wiało i świeciło a w środku niedzieli nie było wielkiego zapotrzebowania na energię, niemniej ta sytuacja pobudza wyobraźnię. Co myślicie o przyszłości OZE i ich realnym udziale w dostarczaniu energii elektrycznej dla kraju?
Źródło: https://wysokienapiecie.pl/93216-oze-pokryly-97-zapotrzebowania-polski-piec-godzin-ujemnych-cen-pradu/
by matizus
10 comments
Znaczenie ma przede wszystkim (pomijając dostępność energii na żądanie), czy po wprowadzeniu w energetyce OZE średni rachunek za energię elektryczną (np. z roku) będzie niższy, taki sam czy wyższy.
Pamiętać należy, że OZE wymagają zapasowych mocy wytwórczych kiedy nie świeci słońce i wiatr nie wieje.
To chyba no-brainer że w przyszłości ~100% będzie z OZE, ale droga do tego jeszcze baardzo daleka. Po pierwsze sieć musi być całkowicie zmodernizowana by przystosować się do takiej rozproszonej produkcji i pików energii w losowych momentach. Po drugie potrzeba magazynow energii które te piki będą mogły przechować nie tylko z dnia na noc, ale i z lipca na luty (a to dwie zupełnie różne sprawy). Po trzecie trzeba zmienić prawo by promowało oze a nie wungiel. To ostatnie wiem że było uderzeniem w stół które wywoła zaraz krzykaczy. Ale wcale nie trzeba wydawać na to nowych pieniędzy. Wystarczy ze te pieniądze z podatków które w tej chwili idą w dofinansowanie węgla zostaną przekierowane w oze.
Ale całe szczęście z roku na rok kolejne generacje paneli są coraz tańsze, wydajniejsze i wytrzymalsze. Postępu nie da się zatrzymać. Mam nadzieję że dożyję czasów gdy smrodziarze po ulicy będą jeździć tylko na jakichś zlotach zabytkowych aut. I że w październiku/listopadzie będzie można odetchnąć świerzym jesiennym powietrzem o zapachu lisci a nie dymu.
Że szczytowo pompowych dość nie nabudujesz w tak płaskim jak Polska kraju i zawsze musisz mieć backup na te pozostałe 95% roku gdy nie wieje i/lub nie świeci?
pytanie a propo turbin wiatrowych, czy one sa naprwno ekologiczne? Turbiny sa zrobione z materialow ktorych nie mozna recynkligowac. Dodatkowo jakie sa skutki pobierania energi z wiatru? Wiadomo co sie dzieje kiedy wiatr sie “spowalnia”?
OZE to na bank przyszłość. I tu nie chodzi nawet o to, że kopaliny są zasobem ograniczonym – jestem przekonany, że w, możliwe niedalekiej, przyszłości technologia pójdzie do przodu na tyle, że wiatr, słońce, może geoterma będą po prostu wydajniejsze – a może i tańsze – niż elektrownie na ropę/wungiel, o ile już nie osiągają tego stadium.
A w takim przypadku ciężko będzie uzasadniać pozostanie przy starzejącej się, złej dla planety i ludzi technologii. Ludzie pewnie pomarudzą a dla wielu może to oznaczać duże zmiany – ja sam jestem ze Śląska, praktycznie każdy facet w mojej rodzinie swego czasu na kopalni pracował – ale nie ma wyjścia.
A po doświadczeniu Krakowskiego smogu i smrodu jaki ze sobą niesie (a pracowałem na liniach produkcyjnych i czyściłem maszyny ze starego oleju/chłodzia, coś o smrodzie wiem), dajcie mi już te wiatraki i solarki.
Dziwi mnie tak niskie zainteresowanie w Polsce energią geotermalną. Potencjał na korzystanie z tej energii jest, do tego bezemisyjność oraz stały i uniezależniony od warunków pogodowych dostęp. Nie ma również problemu ze składowaniem odpadów jak w przypadku wiatraków.
Od wielkiego dzwonu ruszają lub modernizowane są pojedyncze obiekty kiedy przestawiając się na geotermię moglibyśmy znacząco odciążyć system elektroenergetyczny.
Dlaczego zatem utrzymuje się obecny stan rzeczy?
I bardzo fajnie. Jestem za OZE i generalnie widzę w nim przyszłość, ale raczej nie za swojego życia. Teraz OZE są małym procentem, w znacznej mierze nowe i sprawne. Natomiast poważnie zastanawiam się na ile “eko” one będą (oczywiście wciąż bardziej niż węgiel) jak będzie ich dość aby pokryć całe obecne zapotrzebowanie (produkcja wielokrotnie wyższa niż obecnie) + wzrost wynikający z popularyzacji samochodów elektrycznych i ogólnej konsumpcji + serwis starzejących się elektrowni OZE.
Azbest też był zajebisty jak wchodził na rynek
Jak najbardziej. Do tego miksu energetycznego dorzuciłbym jeszcze elektrownie jądrowe, to by wypełniło te luki energetyczne gdy nie wieje ani nie świeci. Wciąż wierzę w przyszłość energetyki termojądrowej.
No dobrze, ale o północy jest 17% i to przy bardzo korzystnych warunkach, które doprowadziły do tego rekordu w ten sam dzień.
Jako prosument to chciałbym aby 100% energii pochodziło albo właśnie z OZE albo z atomu i basta. Skoro węglowe nadwyżki już teraz potrafią być zbędne to oby tak dalej.