Książki czytałem, serial mi się podoba. Nie ma nic gorszego dla postaci/świata niż jego fani. Kurwa jak ze star warsami, tutaj się nie podoba wszystko, bo na stronie 143 jakiejś książki, której nikt poza najbardziej diehardowymi fanami nie czytał, jest napisane tak i tak, a w filmie było inaczej – gniot. Koło czasu – matko, bo napisane w książkach, że mieszkańcy głównie mieli jasną skórę, a w serialu tendencja w stronę ciemnej – gniot. Wiedźmin – bo Geralt robi kupę w złym momencie – gniot, a ile bólu dupy na filmwebie i wykopie o kolor skóry Yennefer było to już nie wspomnę.
Zamiast się cieszyć i patrzeć na to wszystko pomimo wszystko jak na fantastykę, swego rodzaju bajkę, cieszyć się, że powstaje, to nie, fani (a raczej fanatycy) się muszą zesrać o szczegóły i jebać każdą ekranizacje z góry na dół. A przy wiedźminie to poczytajcie sobie polskie fora, obraza tą ekranizacją jakby papieża obrażali albo na flagę polską pluli, takie zesranie się.
“Książka lepsza” nie jest krytyką adaptacji. Mi się serial podoba, drugi sezon nawet bardzo. Czy gdybym przeczytał książki to podobałby mi się mniej? Być może.
Moim zdaniem po prostu łatwiej napędzić i utrzymać dyskusje “książka vs serial” niż o samym serialu jako dziele filmowym. Dlatego Netflixowi takie wypowiedzi nie przeszkadzają, wręcz są mu na rękę.
3 comments
Ciszej nad tą trumną.
Książki czytałem, serial mi się podoba. Nie ma nic gorszego dla postaci/świata niż jego fani. Kurwa jak ze star warsami, tutaj się nie podoba wszystko, bo na stronie 143 jakiejś książki, której nikt poza najbardziej diehardowymi fanami nie czytał, jest napisane tak i tak, a w filmie było inaczej – gniot. Koło czasu – matko, bo napisane w książkach, że mieszkańcy głównie mieli jasną skórę, a w serialu tendencja w stronę ciemnej – gniot. Wiedźmin – bo Geralt robi kupę w złym momencie – gniot, a ile bólu dupy na filmwebie i wykopie o kolor skóry Yennefer było to już nie wspomnę.
Zamiast się cieszyć i patrzeć na to wszystko pomimo wszystko jak na fantastykę, swego rodzaju bajkę, cieszyć się, że powstaje, to nie, fani (a raczej fanatycy) się muszą zesrać o szczegóły i jebać każdą ekranizacje z góry na dół. A przy wiedźminie to poczytajcie sobie polskie fora, obraza tą ekranizacją jakby papieża obrażali albo na flagę polską pluli, takie zesranie się.
“Książka lepsza” nie jest krytyką adaptacji. Mi się serial podoba, drugi sezon nawet bardzo. Czy gdybym przeczytał książki to podobałby mi się mniej? Być może.
Moim zdaniem po prostu łatwiej napędzić i utrzymać dyskusje “książka vs serial” niż o samym serialu jako dziele filmowym. Dlatego Netflixowi takie wypowiedzi nie przeszkadzają, wręcz są mu na rękę.