Anna Mierzyńska: “Afera mailowa to jeden z najważniejszych tematów w 2021 roku w Polsce. Wciąż wypływające prywatne maile ze skrzynki szefa KPRM, ministra Michała Dworczyka, odsłaniają kuchnię polityczną rządu Mateusza Morawieckiego.
Co gorsze, ujawniają także niejawne dane na temat polskiego wojska. Polskie media rzadko o tym mówią, ponieważ te dokumenty publikuje rosyjskojęzyczny kanał na Telegramie, do którego dostęp z Polski zablokowano. Tymczasem powinniśmy mówić o tym najgłośniej – te materiały uderzają wprost w bezpieczeństwo państwa polskiego. Czyli – w nasze bezpieczeństwo.
Przez kilka miesięcy badałam, w jaki sposób te materiały są rozprowadzane w sieci. Ustaliłam wzorzec ich rozpowszechniania: jeden z najaktywniejszych kanałów, biorących udział w rozprowadzaniu, prowadzi wprost do Rosji.
Nie na Kreml, lecz do fabryki mediów rosyjskiego oligarchy Jewgienija Prigożina. Opisałam to w artykule we wrześniu, ale ten sam schemat realizowany jest do dziś.
Także do dziś jest to jedyny publicznie znany trop, pokazujący, że za aferą mailową stoją między innymi Rosjanie.
Temat ten jest niechętnie podnoszony w przestrzeni publicznej, ponieważ utarło się przeświadczenie, że jeśli za aferą mailową stoją Rosjanie, to nie powinno się mówić o treści udostępnianych maili.
To nieprawda: mamy prawo mówić i pisać zarówno o tym, kto wywołał aferę mailową i kto z niej korzysta realizując własne interesy, jak i analizować ujawnioną korespondencję.”
Z faktu kto rozprowadza w sieci materiały w żaden sposób nie wynika kto stoi za samym wyciekiem mailowym jako takim. Wzorzec rozpowszechania byłby identyczny w przypadku gdyby to ujawniła pojedyncza osoba z ministerstwa i w ogóle nie było żadnego włamania. Taka pojedyncza osoba nie ma żadnych własnych kanałów rozpowszechania.
Byłby inny inny tylko wtedy, gdyby jakaś większa inna niż Rosjanie grupa (która miałaby własne kanały) stała za wyciekiem
2 comments
Anna Mierzyńska: “Afera mailowa to jeden z najważniejszych tematów w 2021 roku w Polsce. Wciąż wypływające prywatne maile ze skrzynki szefa KPRM, ministra Michała Dworczyka, odsłaniają kuchnię polityczną rządu Mateusza Morawieckiego.
Co gorsze, ujawniają także niejawne dane na temat polskiego wojska. Polskie media rzadko o tym mówią, ponieważ te dokumenty publikuje rosyjskojęzyczny kanał na Telegramie, do którego dostęp z Polski zablokowano. Tymczasem powinniśmy mówić o tym najgłośniej – te materiały uderzają wprost w bezpieczeństwo państwa polskiego. Czyli – w nasze bezpieczeństwo.
Przez kilka miesięcy badałam, w jaki sposób te materiały są rozprowadzane w sieci. Ustaliłam wzorzec ich rozpowszechniania: jeden z najaktywniejszych kanałów, biorących udział w rozprowadzaniu, prowadzi wprost do Rosji.
Nie na Kreml, lecz do fabryki mediów rosyjskiego oligarchy Jewgienija Prigożina. Opisałam to w artykule we wrześniu, ale ten sam schemat realizowany jest do dziś.
Także do dziś jest to jedyny publicznie znany trop, pokazujący, że za aferą mailową stoją między innymi Rosjanie.
Temat ten jest niechętnie podnoszony w przestrzeni publicznej, ponieważ utarło się przeświadczenie, że jeśli za aferą mailową stoją Rosjanie, to nie powinno się mówić o treści udostępnianych maili.
To nieprawda: mamy prawo mówić i pisać zarówno o tym, kto wywołał aferę mailową i kto z niej korzysta realizując własne interesy, jak i analizować ujawnioną korespondencję.”
Z faktu kto rozprowadza w sieci materiały w żaden sposób nie wynika kto stoi za samym wyciekiem mailowym jako takim. Wzorzec rozpowszechania byłby identyczny w przypadku gdyby to ujawniła pojedyncza osoba z ministerstwa i w ogóle nie było żadnego włamania. Taka pojedyncza osoba nie ma żadnych własnych kanałów rozpowszechania.
Byłby inny inny tylko wtedy, gdyby jakaś większa inna niż Rosjanie grupa (która miałaby własne kanały) stała za wyciekiem