Kurwik Oczny (Begerus Oculous) – niektórzy je majo inni nie. Raczej trundno się ich pozbyć, może z wiekiem? Choć i to wątpliwe
Rybik cukrowy.
Z reguły wcinają cukier, mąkę, suche żarcie dla zwierząt w jakimś zakamarku i potem rozłażą się po mieszkaniu.
Nie przenoszą chorób, potrafią niszczyć karton, papier, książki.
U nas wystarczyło wyczyścić wspomniany zakamarek, wciągnąć odkurzaczem wszystko co tam biegało, nie dopuścić do ponownego wyspywania suchego kociego żarcia i póki co dwa lata mamy spokój.
Rybik cukrowy – ja mam ostatnio z nimi wojnę, bo są wszędzie, a jak się wyprowadziłam na studia to chyba powędrowały za mną albo jestem jakaś przeklęta, bo jest ich w tym mieszkaniu więcej niż u mnie. Mi nawet pomogły na jakiś czas pułapki, można je robić ręcznie albo kupować, chodzi o to, żeby było coś dla nich słodkiego i jakaś klejąca substancja, żeby się przykleiły tam. Zastanawiam się czy nie znaleźć jakiegoś dobrego sprayu na nie, ale wiem czy to pomoże, z tego co czytałam to jak są jakieś szczeliny w łazience/kuchni to one tamtędy chodzą, a jeżeli są też np u sąsiadów to się chyba nie da ich pozbyć, bo będą przychodzić nowe. W każdym razie u mnie tak w domu rodzinnym niestety jest, bo ciągle widzę je na klatce schodowej, a w domu już od dłuższego czasu nie, więc nie wiem czy się wyniosły na stałe czy szukają sposobu żeby się do nas dostać
Czemu one zawsze występują w WC i łazience a nie w kuchni skoro tak jedzą cukry itd?:D
Rybiki na haczyki. Są wszędzie gdzie jest wilgotno i pomiędzy 15 a 25 stopni, uwielbiają papier i wszystko co zawiera skrobię. Jeżeli zacząłeś je zauważać w swoim domu to znaczy że kolonia już jest duża i obecna od około 2-3 lat w twoim domostwie.
Mega ciężko się ich pozbyć ale regularne i porządne sprzątanie mocno pomaga, można też psikać płyny przeciw robakom w ciemnych i zasłoniętych miejscach (z tyłu kanapy etc.) I regularnie odsuwać i czyścić martwe robaki. Można stawiać pułapki ale u mnie to nigdy nie działało.
Jedyne co zauważalnie uderzyło w populację w moim domu to wyjazd zimą na trzy miesiące i zostawienie uchylonych okien, temperatura spadła poniżej 10 stopni na wiele tygodni i po powrocie nie zauważyłem ani jednego przez kilka tygodni, niestety w końcu wróciły, ale podejrzewam że dlatego że są w całym budynku a nikt z innych mieszkańców nic z tym nie robi.
Nie przenoszą patogenów także luz.
Edit: dla uzupełnienia dodaje zdjęcie larwy rybika, odchody wyglądają jak pieprz mielony, także również łatwo zauważyć gdzie przychodzą się żywić.
Odkurzanie, mycie podłogi i psikanie sprayem na rybiki w zakamarki. Jak mieszkasz w starym bloku to pewnie i tak będą przyłazić o tyle, że w mniejszej ilości
Miałem w łazience, popsikalem takim gównem jeden raz we wszystkie kąty/dziurki pod wanna skąd wyłaziły i już dwa miesięcy nie widzę żadnego. Obstawiam że jest ciężej jak nie widać dokładnie gdzie żyją
Mam wrażenie, że teraz każdy ma problem z rybikami. Może jesień to czas ich wzmożonej aktywności? Anyway…
3 tygodnie temu wprowadziłem się do mojego nowego, świeżo wyremontowanego mieszkania i po tygodniu zacząłem dostrzegać te gnojki w łazience… na początku był 1. Not big deal. Zdarza się wszędzie. Ale po kilku dniach robiły się coraz bardziej zuchwałe do tego stopnia, że widziałem je za każdym razem, gdy wchodziłem do łazienki. Miarka się przebrała. Uzbroiłem się w wiedzę i wytoczyłem im wojnę, bo mam obrzydzenie do robactwa i mi to spędza sen z powiek. Oto moje podsumowanie:
a) Żywią się wszystkim – nie tylko celulozą, papierem, silikonem czy cukrem, ale i resztkami naskórka, roztoczami etc. Bez pokarmu wytrzymają rok, więc częste sprzątanie nic nie da, bo ich nie zagłodzisz. A jeśli po sprzątaniu Ci wypadnie włos z głowy, to cyk – cała kolonia się tym wyżywi przez rok.
b) Od gościa z branży DDD dowiedziałem się, że “respawnują” się w miejscach szczególnie wilgotnych, więc pierwszy krok prewencyjny, to zadbanie o suche powietrze w mieszkaniu. W tym celu trzeba często wietrzyć mieszkanie, a szczególnie łazienkę. Można kupić sobie higrometr i monitorować wilgotność i w razie potrzeby, można się dodatkowo zaopatrzyć w osuszacz albo pochłaniacz wilgoci. Jeśli mieszkanie jest czyste i suche, to raczej nie masz kolonii czy gniazda, ale najpewniej przychodzą od sąsiadów.
c) Drugi krok prewencyjny, to ‘uszczelnienie’ mieszkania – przede wszystkim kratek wentylacyjnych, wokół rur ciepłowniczych i pionów, którymi mogą się dostawać od sąsiadów. Warto też uszczelnić wszelkie zakamarki w mieszkaniu – listwy przypodłogowe, progi etc. Moskitiery na oknach też warto mieć – bo ‘biegające’ robaki (karaluchy, prusaki, rybiki) bardzo często wchodzą po fasadzie budynku.
d) Firma DDD nie dała mi gwarancji, że ich oprysk podziała dłużej niż miesiąc, więc gość mi polecił za ułamek tej kwoty kupić sobie prywatnie środki przeciw insektom i profilaktycznie pryskać co jakiś czas zakamarki mieszkania. Powiedział, że rybiki są wrażliwe i większość środków z marketów będzie na nie działała. Opinie w internecie to potwierdzają – ludzie piszą, że rybiki znikają na długo po takich środkach jak Afanisep, Bros 007 itp. Ja w markecie na szybko kupiłem tylko “Expel na Owady biegające” i po pierwszym zastosowaniu widziałem martwe osobniki w salonie. Teraz jestem na urlopie, ale jak wrócę, to będę korzystał z tych ww.
e) Ten sam gość mi powiedział, żeby darować sobie wszystkie domowe sposoby – jakieś mikstury z lawendami, octami, goździkami etc. Zapach wywietrzeje po 2 dniach i na 3 dzień są one z powrotem widoczne. Ostrzegł też, żeby uważać z pułapkami, które mają wabiki – potrafią przyciągnąć owady z okolicznych mieszkań.
​
Na razie to tyle. Jeśli ktoś ma jakieś swoje doświadczenia, to niech opisze, bo ja się chcę tego świństwa pozbyć permanentnie.
Rybiki są dobre: gwarantują, że nie masz karaluchów, bo zjadają ich jajka. Same nic złego nie robią, nie gryzą, nie brudzą, nie łażą w dzień. Polub rybiki, bo to jest najlepsze robactwo jakie może w mieszkaniu być. Populację można regulować kapciem lub n ainne sposoby w miarę potrzeby
Trochę walczyłem z rybikami z dwa lata temu, generalnie w kuchni i łazience. Największy sukces miałem po oczyszczeniu wszystkich zakamarków i rozsypaniu diatomitu/ziemi okrzemkowej wszędzie gdzie je widziałem.
Z tego co czytałem to diatomit przebija się przez ich pancerz na mikroskopijnym poziomie i powoduje, że wszelkie robactwo przechodzące przez proszek z czasem wysycha. Generalnie jak utrzymuje się miejsca gdzie chodzą suchymi, to diatomit dobrze działa bo znoszą go też ze sobą dokądkolwiek się kryją. W moim wypadku to była kwestia rozsypać diatomit z 2-3 razy – odnowienie za każdym razem jak np. zamókł. Koszt dość niski a rozwiązanie nie bazowane na truciznach więc nieco zdrowsze moim zdaniem – diatomit jest nawet stosowany jako suplement diety. Jedyne co to kwestia znieść widok białego proszku przez kilka dni jeżeli sypiemy nim obficie.
Najstarsze z owadów, nie krzywdź ich, nie wyrządzają krzywdy, jeśli jest światło, nie pokazują się, pozwól im żyć.
Fryderyk, zajeb go.
to te co w minecrafcie z kamieni wychodza
Zmartwie Cię. U mnie pomogła przeprowadzka.
Ale nie wymuszona tymi robalami 🙂
it’s a “have not cleaned for month” detector 😉
Na rybiki działają chyba tylko koty, pająki i sprzątanie
To nie jest pasta tylko rant/wspomnienie ptsd.
Kiedyś miałem w mieszkaniu plage, póki były 2 albo 3 w łazience nocą, zlewałem. Po jakimś czasie około sprzątania zauważyłem że jest ich dość sporo, zwłaszcza przy wycieraczce, która ze względu na mały rozmiar i porę roku była często wilgotna. Postanowiłem zapolować na nie w nocy z latarką od telefonu i trochę zmniejszyć populacje i to był błąd. Od tamtej pory co noc szukałem dziadów i tłukłem każdego którego znalazlem a było ich sporo jak się okazało. Wyłaziły bardzo późno w nocy, po kilka/kilkanaście na raz. Męczyłem się tak ponad miesiąc a dziadostwa nie ubywało, zaczęły za to ewoluować (?) albo odkryłem nowe skiny, nie wiem. Pojawiły się wielkie, ale wolne bydlaki, osobniki o złotym zabarwieniu i najgorsze – czarne. Czarne dziady byly szybkie i potrafiły wejść/siedzieć na ścianie. Pozniej przeczytałem że trupek rybika wabi swoim zapachem inne osobniki, które jak się okazało łaziły z kratek wentylacyjnych i z malej dziurki w fudze w łazience. Pozalepialem co mogłem, rozsypałem ziemię okrzemkową i wymieniłem wycieraczke na mniej chłonną i się trochę uspokoiło. I tak od tamtej pory mam wszędzie w domu wszelkie sypkie produkty spożywcze w słojach masońskich w razie czego.
Stefan
Mój ulubieny współlokator <3
w domu to zazwyczaj małe osobniki są, w pracy to widziałam bydlę na 2 cm z tak samo długimi czułkami, w pierwszej chwili nawet nie poznałam że to rybik, bo nie wiedziałam, że one mogą być takie wielkie.
Zostaw rybika chuju
Od kiedy w domu jest kot tego pełzactwa jest duzo mniej.
Kotka wzielismy bo nam sie zachciało. Robaczki okazały sie dobrym przysmakiem przy okazji 😂😂😂
27 comments
Kurwik Oczny (Begerus Oculous) – niektórzy je majo inni nie. Raczej trundno się ich pozbyć, może z wiekiem? Choć i to wątpliwe
Rybik cukrowy.
Z reguły wcinają cukier, mąkę, suche żarcie dla zwierząt w jakimś zakamarku i potem rozłażą się po mieszkaniu.
Nie przenoszą chorób, potrafią niszczyć karton, papier, książki.
U nas wystarczyło wyczyścić wspomniany zakamarek, wciągnąć odkurzaczem wszystko co tam biegało, nie dopuścić do ponownego wyspywania suchego kociego żarcia i póki co dwa lata mamy spokój.
Rybik cukrowy – ja mam ostatnio z nimi wojnę, bo są wszędzie, a jak się wyprowadziłam na studia to chyba powędrowały za mną albo jestem jakaś przeklęta, bo jest ich w tym mieszkaniu więcej niż u mnie. Mi nawet pomogły na jakiś czas pułapki, można je robić ręcznie albo kupować, chodzi o to, żeby było coś dla nich słodkiego i jakaś klejąca substancja, żeby się przykleiły tam. Zastanawiam się czy nie znaleźć jakiegoś dobrego sprayu na nie, ale wiem czy to pomoże, z tego co czytałam to jak są jakieś szczeliny w łazience/kuchni to one tamtędy chodzą, a jeżeli są też np u sąsiadów to się chyba nie da ich pozbyć, bo będą przychodzić nowe. W każdym razie u mnie tak w domu rodzinnym niestety jest, bo ciągle widzę je na klatce schodowej, a w domu już od dłuższego czasu nie, więc nie wiem czy się wyniosły na stałe czy szukają sposobu żeby się do nas dostać
Czemu one zawsze występują w WC i łazience a nie w kuchni skoro tak jedzą cukry itd?:D
Nieszkodliwy i pocieszny. Zostaw w spokoju
https://preview.redd.it/uhk4025ztbyb1.jpeg?width=2072&format=pjpg&auto=webp&s=149b3ea01a88106548fe135e5a743827e4e6d75f
Rybiki na haczyki. Są wszędzie gdzie jest wilgotno i pomiędzy 15 a 25 stopni, uwielbiają papier i wszystko co zawiera skrobię. Jeżeli zacząłeś je zauważać w swoim domu to znaczy że kolonia już jest duża i obecna od około 2-3 lat w twoim domostwie.
Mega ciężko się ich pozbyć ale regularne i porządne sprzątanie mocno pomaga, można też psikać płyny przeciw robakom w ciemnych i zasłoniętych miejscach (z tyłu kanapy etc.) I regularnie odsuwać i czyścić martwe robaki. Można stawiać pułapki ale u mnie to nigdy nie działało.
Jedyne co zauważalnie uderzyło w populację w moim domu to wyjazd zimą na trzy miesiące i zostawienie uchylonych okien, temperatura spadła poniżej 10 stopni na wiele tygodni i po powrocie nie zauważyłem ani jednego przez kilka tygodni, niestety w końcu wróciły, ale podejrzewam że dlatego że są w całym budynku a nikt z innych mieszkańców nic z tym nie robi.
Nie przenoszą patogenów także luz.
Edit: dla uzupełnienia dodaje zdjęcie larwy rybika, odchody wyglądają jak pieprz mielony, także również łatwo zauważyć gdzie przychodzą się żywić.
Odkurzanie, mycie podłogi i psikanie sprayem na rybiki w zakamarki. Jak mieszkasz w starym bloku to pewnie i tak będą przyłazić o tyle, że w mniejszej ilości
Syty skurwiel.
https://preview.redd.it/spf9qyfvkbyb1.jpeg?width=610&format=pjpg&auto=webp&s=b80564e28def14955fe0b04bb51747000f0c6fa5
Sum
Miałem w łazience, popsikalem takim gównem jeden raz we wszystkie kąty/dziurki pod wanna skąd wyłaziły i już dwa miesięcy nie widzę żadnego. Obstawiam że jest ciężej jak nie widać dokładnie gdzie żyją
https://preview.redd.it/rrtl79fcobyb1.jpeg?width=4000&format=pjpg&auto=webp&s=b9b0cd009cd0e07f92110e4527ca0b1fb603f6c8
Mam wrażenie, że teraz każdy ma problem z rybikami. Może jesień to czas ich wzmożonej aktywności? Anyway…
3 tygodnie temu wprowadziłem się do mojego nowego, świeżo wyremontowanego mieszkania i po tygodniu zacząłem dostrzegać te gnojki w łazience… na początku był 1. Not big deal. Zdarza się wszędzie. Ale po kilku dniach robiły się coraz bardziej zuchwałe do tego stopnia, że widziałem je za każdym razem, gdy wchodziłem do łazienki. Miarka się przebrała. Uzbroiłem się w wiedzę i wytoczyłem im wojnę, bo mam obrzydzenie do robactwa i mi to spędza sen z powiek. Oto moje podsumowanie:
a) Żywią się wszystkim – nie tylko celulozą, papierem, silikonem czy cukrem, ale i resztkami naskórka, roztoczami etc. Bez pokarmu wytrzymają rok, więc częste sprzątanie nic nie da, bo ich nie zagłodzisz. A jeśli po sprzątaniu Ci wypadnie włos z głowy, to cyk – cała kolonia się tym wyżywi przez rok.
b) Od gościa z branży DDD dowiedziałem się, że “respawnują” się w miejscach szczególnie wilgotnych, więc pierwszy krok prewencyjny, to zadbanie o suche powietrze w mieszkaniu. W tym celu trzeba często wietrzyć mieszkanie, a szczególnie łazienkę. Można kupić sobie higrometr i monitorować wilgotność i w razie potrzeby, można się dodatkowo zaopatrzyć w osuszacz albo pochłaniacz wilgoci. Jeśli mieszkanie jest czyste i suche, to raczej nie masz kolonii czy gniazda, ale najpewniej przychodzą od sąsiadów.
c) Drugi krok prewencyjny, to ‘uszczelnienie’ mieszkania – przede wszystkim kratek wentylacyjnych, wokół rur ciepłowniczych i pionów, którymi mogą się dostawać od sąsiadów. Warto też uszczelnić wszelkie zakamarki w mieszkaniu – listwy przypodłogowe, progi etc. Moskitiery na oknach też warto mieć – bo ‘biegające’ robaki (karaluchy, prusaki, rybiki) bardzo często wchodzą po fasadzie budynku.
d) Firma DDD nie dała mi gwarancji, że ich oprysk podziała dłużej niż miesiąc, więc gość mi polecił za ułamek tej kwoty kupić sobie prywatnie środki przeciw insektom i profilaktycznie pryskać co jakiś czas zakamarki mieszkania. Powiedział, że rybiki są wrażliwe i większość środków z marketów będzie na nie działała. Opinie w internecie to potwierdzają – ludzie piszą, że rybiki znikają na długo po takich środkach jak Afanisep, Bros 007 itp. Ja w markecie na szybko kupiłem tylko “Expel na Owady biegające” i po pierwszym zastosowaniu widziałem martwe osobniki w salonie. Teraz jestem na urlopie, ale jak wrócę, to będę korzystał z tych ww.
e) Ten sam gość mi powiedział, żeby darować sobie wszystkie domowe sposoby – jakieś mikstury z lawendami, octami, goździkami etc. Zapach wywietrzeje po 2 dniach i na 3 dzień są one z powrotem widoczne. Ostrzegł też, żeby uważać z pułapkami, które mają wabiki – potrafią przyciągnąć owady z okolicznych mieszkań.
​
Na razie to tyle. Jeśli ktoś ma jakieś swoje doświadczenia, to niech opisze, bo ja się chcę tego świństwa pozbyć permanentnie.
Rybiki są dobre: gwarantują, że nie masz karaluchów, bo zjadają ich jajka. Same nic złego nie robią, nie gryzą, nie brudzą, nie łażą w dzień. Polub rybiki, bo to jest najlepsze robactwo jakie może w mieszkaniu być. Populację można regulować kapciem lub n ainne sposoby w miarę potrzeby
Trochę walczyłem z rybikami z dwa lata temu, generalnie w kuchni i łazience. Największy sukces miałem po oczyszczeniu wszystkich zakamarków i rozsypaniu diatomitu/ziemi okrzemkowej wszędzie gdzie je widziałem.
Z tego co czytałem to diatomit przebija się przez ich pancerz na mikroskopijnym poziomie i powoduje, że wszelkie robactwo przechodzące przez proszek z czasem wysycha. Generalnie jak utrzymuje się miejsca gdzie chodzą suchymi, to diatomit dobrze działa bo znoszą go też ze sobą dokądkolwiek się kryją. W moim wypadku to była kwestia rozsypać diatomit z 2-3 razy – odnowienie za każdym razem jak np. zamókł. Koszt dość niski a rozwiązanie nie bazowane na truciznach więc nieco zdrowsze moim zdaniem – diatomit jest nawet stosowany jako suplement diety. Jedyne co to kwestia znieść widok białego proszku przez kilka dni jeżeli sypiemy nim obficie.
Najstarsze z owadów, nie krzywdź ich, nie wyrządzają krzywdy, jeśli jest światło, nie pokazują się, pozwól im żyć.
Fryderyk, zajeb go.
to te co w minecrafcie z kamieni wychodza
Zmartwie Cię. U mnie pomogła przeprowadzka.
Ale nie wymuszona tymi robalami 🙂
it’s a “have not cleaned for month” detector 😉
Na rybiki działają chyba tylko koty, pająki i sprzątanie
To nie jest pasta tylko rant/wspomnienie ptsd.
Kiedyś miałem w mieszkaniu plage, póki były 2 albo 3 w łazience nocą, zlewałem. Po jakimś czasie około sprzątania zauważyłem że jest ich dość sporo, zwłaszcza przy wycieraczce, która ze względu na mały rozmiar i porę roku była często wilgotna. Postanowiłem zapolować na nie w nocy z latarką od telefonu i trochę zmniejszyć populacje i to był błąd. Od tamtej pory co noc szukałem dziadów i tłukłem każdego którego znalazlem a było ich sporo jak się okazało. Wyłaziły bardzo późno w nocy, po kilka/kilkanaście na raz. Męczyłem się tak ponad miesiąc a dziadostwa nie ubywało, zaczęły za to ewoluować (?) albo odkryłem nowe skiny, nie wiem. Pojawiły się wielkie, ale wolne bydlaki, osobniki o złotym zabarwieniu i najgorsze – czarne. Czarne dziady byly szybkie i potrafiły wejść/siedzieć na ścianie. Pozniej przeczytałem że trupek rybika wabi swoim zapachem inne osobniki, które jak się okazało łaziły z kratek wentylacyjnych i z malej dziurki w fudze w łazience. Pozalepialem co mogłem, rozsypałem ziemię okrzemkową i wymieniłem wycieraczke na mniej chłonną i się trochę uspokoiło. I tak od tamtej pory mam wszędzie w domu wszelkie sypkie produkty spożywcze w słojach masońskich w razie czego.
Stefan
Mój ulubieny współlokator <3
w domu to zazwyczaj małe osobniki są, w pracy to widziałam bydlę na 2 cm z tak samo długimi czułkami, w pierwszej chwili nawet nie poznałam że to rybik, bo nie wiedziałam, że one mogą być takie wielkie.
Zostaw rybika chuju
Od kiedy w domu jest kot tego pełzactwa jest duzo mniej.
Kotka wzielismy bo nam sie zachciało. Robaczki okazały sie dobrym przysmakiem przy okazji 😂😂😂
Od razu „robal”…