
Witam wszystkich. Kumpel szuka dla żony samochodu. Żona uparła się na Julkę gdyż to jej imienniczka (hehe). A tak serio, bardzo jej się ten samochód podoba. Obejrzyliśmy pierwszy samochód wczoraj i przyznam, że bucowaci handlarze wyginęli. Otóż przytoczę wczorajszą historię.
Chcieliśmy obejrzeć auto, typ nie chciał podać adresu dokładnego. Podał tylko miejscowość i przybliżona lokalizację w której znajdują się firmy. Zadzwoniliśmy do gościa i powiedział “Zaraz brat przyjedzie z autem”(?xD). Po czym jak przyjechał, powiedział że nie będziemy tutaj oglądać i żebyśmy jechali za nim. Podjechaliśmy wtedy pod właściwy adres, czyli pod firmę owego handlarza. Zupełnie nie rozumiem tego idiotycznego pomysłu. Sam fakt dla mnie, że samochodem sobie przyjechał od tak zamiast pokazać nam samochód na placu z zimnym silnikiem był dla mnie mocno podejrzany. Ale no cóż, nie miałem przy sobie obd żeby ramki sprawdzić w ECU, po dźwięku słyszałem że nie brzmiała Alfa źle.
Podjechaliśmy pod tą firemke i oglądamy samochód. W opisie było, że auto bezwypadkowe. Przeleciałem go całego miernikiem i wyszło tak:
-ćwiartki lakierowane drugi raz
-klapa bagażnika lakierowana drugi raz, w dodatku była tak spasowana że obcierała o krawędź dachu
-błotniki przednie lakierowane drugi raz
-drzwi liźnięte również
-próg od strony prawej pasażera miał lekką wgniotke
-drzwi tył prawy jak i obrys wewnetrzny karoserii wokół drzwi miały ślady od nie wiem. Szarpania się z nimi? XD
I WISIENKA NA TORCIE
Dach sprawdzałem po jego skrajach, WSZĘDZIE było od 300 do 450 mikronów. Niestety żałuję że nie sprawdziłem go całego. Również dach był wylakierowany niechlujnie, było widać skórkę pomarańczy (zmarszczenie lakieru).
Nie podobało mi się to i dla mnie auto było RED FLAGIEM. Typ jeszcze jak mierzyłem gadał że auto tak przyjechało nie było robione i że to tanie budżetowe auto (?XD) i mają droższe auta które faktycznie byłoby warto lakierować. Powiedźcie mi co to za idiotyzm bo nie potrafię tego rozgryźć, co to miało znaczyć?
Auto było sprowadzone z Belgii, więc byłem ciekaw czy auto miało car pass. Poza mną był też teściu kumpla, zapytał się czy można zrobić zdjęcie dowodu rejestracyjnego. Handlarz pierwsze co rzucił to “Ale po co?”
W dodatku przeleciałem sobie po ich całym placu, poza trzema autami które faktycznie mogły być warte te 80k-100k nie widziałem nic takiego super drogiego.
Jak i resztę aut obleciałem wzrokiem i wiecie co drodzy internauci? W miejscach w których często dzieją się różne stłuczki itp. Auta na placu miały dokładnie tak samo położony lakier, otóż chu… czyli skórka pomarańczy tak jak ta alfa na dachu. Widocznie ford z belgii też był malowany w “garażu fiata” 🙂 Chociaż bardziej jestem w stanie uwierzyć że owe autka były malowane dokładnie tą samą reką u handlarza w Polsce.
Chciałem sprawdzić też słupki jednakże odpuściłem sobie po przeleceniu dachu, jak i giulietta ma specyficzne słupki, przez co moja płaska sonda nie jest aż tak dobra do ich sprawdzenia. Przydałby się miernik z sondą kulkową.
I od razu uprzedzam malkontentów, auto było bodajże z 2012 albo 2014. Nie mam faktycznie nic przeciwko drugiemu lakierowi, ale nienawidzę kłamstwa, bucowatości typa i jeszcze tego idiotycznego podejścia i nie podania normalnego adresu.
Niech Chociaż takie auto będzie miało wszystkie elementy konstrukcyjne nieruszone. Bo sam jestem zdania że drzwi, klapa i błotniki to element wymienny. Jednakże dach to dla mnie lekki overkill.
Ps. Nie dodałem, pytaliśmy się o więcej informacji na temat auta, typ mówi że nie wie brata trzeba pytać i że brat w belgii. Przecież to jest szczyt niekompetencji. Sprzedawać coś o czym się nie ma pojęcia XD Dodatkowo w ss który wstawiłem jest wzmiaka o owym garażu fiata. Dlaczego nie napisał matoł tego w opisie? Bo jestem wręcz pewien że to formułka wymyślona na poczekaniu. Na żywo jak mówiłem że był malowany to typ zupełnie nic nie wiedział czy byl lakierowany “taki przyjechał”.
A wy co sądzicie o takich ludziach?
by dager1580
14 comments
*w pierwszym akapicie miało być “sądziłem że bucowaci handlarze wyginęli” literówka
Od handlarzyn w życiu bym nie kupił pojazdu. A jakby jeszcze takie numery robił z adresem to bym od razu podziękował. Swoje się najeżdziłem i nasłuchałem pierdół od januszy biznesu – ale zmądrzałem w końcu. Najgorzej że niektórzy tacy wiedzą jaką ich fach ma renome i ciezko wyciagnac przez telefon czy to osoba prywatna czy nie. Powodzenia życzę w szukaniu OPie.
U mnie też była sytuacja ze zjebanym handlarzem. Pojechaliśmy obejrzeć niny bezwypadkowego golfa. Na miejscu zauważyłem ślady lakieru przy błotniku i różne nieidentyczne śruby pod maską. Po tym jak się spytałem o te rzeczy zaczął mnie od razu wyzywać i powiedział żebym wypierdalał jak nie pasuje xD. Łask jak zwykle z rakiem
Jeśli ktoś przy sprzedaży samochodu kłamie, mataczy, bądź twierdzi, że nic o czymś nie wie, to dla mnie to raczej odruchowe jest zrobienie 180 i wyjście od takiego delikwenta. Jak ktoś kłamie o lakierze to o rzeczach ważniejszych, którymi są silnik, elektryka, podwozie, itp., też będzie szansa, że będzie zatajał stan faktyczny.
Nie wiem czemu, ale w branżach związanych z samochodami Januszy jest jak grzybów po deszczu
To jednak jest mocno zakorzenione w polskich handlarzach, to podejście żeby opchnąć na siłę byle klient kupił i jak najszybciej spadał. A jak klient ma czelność o coś dopytać to muszę być jeszcze bardziej opryskliwy. Kurczę człowiek niby nie chce generalizować ale wejdziesz do kilku komisów to masz wrażenie że Ci chamscy sprzedawcy to od stempla są robieni.
Polecam uważać nawet na duże komisy.
Kupiliśmy od AAA Auto dla żony samochód, miało być wszystko cacy – po miesiącu zaświeciła się kontrolka (katalizator do wymiany).
Błąd po prostu zmazali i tak auto sprzedali.
Ale weź to człowieku udowodnij…
nie wiem co mnie bardziej dziwi, to ze komuś się chciało to pisac czy, że ja to przeczytałem…
Niedawno kupowałem samochód. Podjeżdżam obejrzeć sobie meganke, proste 1.6, 120k przebiegu, na zdjęciach pięknie. Prywatny właściciel, 200km od domu, wsiadłem z bratem i jedziemy.
Silnik zarzygany olejem, dosłownie lało się spod pokrywy zaworów i z odmy do tego stopnia że niektóre wężyki itd były przemoczone olejem.
Hamulce praktycznie nie istniały, tarcze zjedzone okrutnie, amortyzator wypadał sobie powoli z gumy, chłodnica z wyraźnym zagięciem, zderzaki z przodu i z tyłu spasowane chyba stopami.
Pani stwierdziła że super auto bo dzieci nimi wozi do szkoły codziennie.
Nawet się nie przejechałem.
Co to za auto Julka? Bo nie mogę rozkminić
Dlatego ja swój samochód kupowałem z kolegą handlarzem. On najlepiej wie co i jak sprawdzać
O, mój ulubiony temat czyli “Market for lemons” (raz się nauczyłem nazwy to teraz wszędzie będę wtykał).
Jak auto jest dobre to pierwszy który przyjedzie je oglądać je weźmie od ręki, jak ma jakiś defekt to ludzie je odrzucą. Oznacza to że nawet jeśli 50% aut używanych na rynku jest perfekcyjna a auto z defektem kupi co drugi człowiek to 2/3 aut które będziesz oglądał będzie wadliwe (mogłem coś się merglnąć z matmą). Albo inaczej, aż znajdziesz dobre auto to najpierw będziesz oglądał wszystkie te których nikt inny nie chciał.
A skoro ludziom się wydaje że większość aut na rynku jest z jakimiś niedoborami to auta sprawdzone sprzedaje się po znajomych i rodzinie więc te które trafiają do komisów maja jakieś wady, czasem się tylko jakiś rodzynek trafi.
A co do polskich handlarzy to niestety problemem jest brak ochrony prawnej, wałki przechodzą, nikt tych ludzi za to nie każe więc handel kwitnie w najlepsze. A skoro nie ma kar i kontroli to rynek premiuje tych którzy postępują nieuczciwie bo oni więcej sprzedadzą, więcej zarobią, mniej wezmą ryzyka na siebie.
Skoro państwo nie wkracza to jedynie może pomóc tu reputacja handlarzy ale jak sam piszesz w komentarzach auta od reputowanych handlarzy są droższe, zresztą wiem z doświadczenia że nawet auto z salonu potrafi być z wadami i wcale się łatwo tych spraw nie rozwiązuje.
Budżetowe auto za 32 tyś (xD). Ci handlarze zawsze tak mataczą, nawet jak kupisz za 100k to powie, że budżetowe i czego się spodziewasz.
Szukałem 2 miesiące auta w Polsce, rozjebane, niektóre z historią kradzieży, bez katalizatora, przebieg 50tyś 15 letniego auta.
W Niemczech auto od pani które przeszło TUV, 4tyś euro do ręki, pełna historia, książeczka. Zrobione tylko czujniki i termostat. (Golf V 1k1).
Nawet była ta plastikowa płyta co zasłania podwozie, normalnie w Polsce już dawno by tego nie było. Nie wiem co mam powiedzieć, długo ten rynek złotówek nie pociągnie na ciągłym wciskaniu bitych gruzów na firmy słup…
Jak przeczytałem Julka to pomyślałem że Giulia, a nie Giulietta…
…to akurat z tymi kontaktu nie miałem. Sama historia – no cóż, niestety takich handlarzy w Polsce mamy od groma…
Ja bym jednak polecił francuza, bo nawet jeśli ludzie mówią że to beee bo wszystko co złe to na f (Ford, Fiat, Francuzy) to jednak z reguły palą przyzwoicie, psują się mało, zwłaszcza jeśli chodzi o miejskie hatchbacki. Choć jak zawsze wiadomo to zależy od egzemplarza i jak był traktowany.
W Polsce dalej jak w chlewie. Cieszę się że w UK mogę kupić auto bez obaw że było składane z trzech i ma realny przebieg potwierdzony przeglądami na stronie rządowej. Oczywiście są miejsca z których nie poleca się kupować auta. W moim regionie większość ludzi wie żeby nie kupować nic z Birmingham (miasto “ciapackie” ) xD