
Rodzice o finansowaniu religii w szkołach. “To nie kościół. Jak chcesz dziecko zapisać na hiszpański, to wozisz je do szkoły językowej”
by kommie

Rodzice o finansowaniu religii w szkołach. “To nie kościół. Jak chcesz dziecko zapisać na hiszpański, to wozisz je do szkoły językowej”
by kommie
6 comments
Jeżeli ustawowo religii się nie usunie ze szkół, to sama się wyniesie w ciągu najbliższych 10 lat. Po prostu będzie tak żenująca frekwencja, że to będzie argumentem za usunięciem zajęć, na które nikt nie chodzi. Religia wypadnie całkowicie albo będzie tym samym co kółko teatralne i matematyczne, czyli po lekcjach, prowadzone przez nauczyciela i tylko pod warunkiem, że zbierze się grupa chętnych. Bez osobnego budżetu, bez duchownych w państwowej szkole.
To porównanie miałoby sens gdyby w szkole nie uczono przynajmniej dwóch języków.
Nawet jeśli prawa nie zmienimy, to warto by zacząć egzekwować te, które mamy.
Przypominam, że ustawowo zgoda rodziców jest potrzebna do ZAPISANIA się na religię, a nie WYPISANIA.
W zasadzie każda szkoła postępuje odwrotnie niż każe prawo.
Według mnie w artykule cytowane komentarze porównujące religię do wf czy angielskiego nie mają racji. Angielski powinien być w szkole ponieważ stał się on językiem międzynarodowym. Nawet jeśli ktoś nie zamierza wyjeżdżać nigdzie za granicę, to postępujący globalizm czy zagraniczne firmy wchodzące na Polski rynek niejako sprawiają, że posługiwanie się tym językiem jest niezwykle przydatną umiejętnością przynoszącą korzyści zarówno dla gospodarki jak i dla jednostki.
Jeśli chodzi o WF natomiast, to istotne jest dbanie o to, aby przez cały okres edukacji szkolnej zadbać o ruch i promować zdrowy, aktywny tryb życia. Jeśli chcemy mieć zdrowe społeczeństwo z niższym odsetkiem chorób układu krążenia to WF w szkołach być powinien, choć uważam, że nie powinien być oceniany i wliczany do średniej. Nie powinno być też tak, że na każdym wf-ie uczniowie grają w siatkówkę lub w „gałę”. Powinny być wprowadzane różne sporty, wyjścia na basen czy lodowisko, gimnastyka, tak aby każdy z uczniów miał okazję wybrać sport dla siebie w przyszłości do uprawiania rekreacyjnie.
Religia jest osobistą sprawą każdego człowieka i nie powinna być uczona w szkołach. A już na pewno nie w takiej formie jak aktualnie, czyli uczymy o „jedynej słusznej akceptowanej społecznie religii”. Tak samo jak sportów jest wiele, tak samo wiele jest religii, jeśli już koniecznie musiała by być w szkołach to moim zdaniem powinna pokazywać różne religie i historię różnych wierzeń na przestrzeni czasu. Wtedy miało by to jakąś wartość edukacyjną. Choć nie uważam znajomości religii za rzecz istotną, przynoszącą jakiekolwiek korzyści dla społeczeństwa czy jednostki, więc według mnie nie nie powinno być jej wcale. Od nauczania na temat danej religii są świątynie (kościoły) tej religii poświęcone.
Szkoła powinna uczyć rzeczy przydatnych społecznie. Uważam, że w szkole podstawowej po jednym semestrze na przedmiot powinny być prowadzone: zajęcia z gotowania, przedsiębiorczości, prawa, muzyki (w innej formie niż dotychczas), techniki (w innej formie niż dotychczas) i innych. Jest to czas, gdy dzieci odkrywają swoje zainteresowania i większy nacisk na praktykę niż na teorię na pewno był by korzystniejszy i bardziej interesujący. Wiem, że większość szkół miała by problem z tym, aby wprowadzić odpowiednie wyposażenie do przeprowadzania zajęć w sposób bardziej praktyczny, to jedynie moja opinia o tym jak powinna wyglądać edukacja w szkole podstawowej. Nie jest to wywód na temat tego jak coś takiego do szkół wprowadzić. Według mnie, edukacja podstawowa powinna dać dzieciom okazję i sposobność do odkrywania siebie i swoich predyspozycji, i zainteresowań, a nie klepać teorię ze wszystkiego.
Podoba mi się to “domyślne” wożenie dziecka. Dziecka się nie zapisuje do szkoły językowej, dziecko się wozi.
>”To nie kościół. Jak chcesz dziecko zapisać na hiszpański, to wozisz je do Hiszpanii”