Tak, najlepiej nic nie miejmy i zap***dalajmy na korpo. Dobry pomysł. Szkoda, że on sam będzie żył po staremu, a wciska reszcie takie durne idee.
Super naglowek interia… Facet mowi o degrowth.
> Jakub Kronenberg, profesor Uniwersytetu Łódzkiego: Tak. Musimy zbiednieć, jeśli nasze bogactwo mierzymy poziomem PKB. Ale “zbiednieć” to nie jest właściwe słowo w kontekście tego, co nas czeka.
Tak tylko mówię.
Ze wspólną pralnia to ma sens, na kij komu pralka na własność jak rozsądna osoba używa jej raz na tydzień.
Mi się marzy mieszakanie para-komunalne, coś na wzór tego co mają w Danii (Bofællesskab). Ma się przestrzeń prywatną ale kuchnie, pralnie, ogród, pokoje rekreacyjne się dzieli z innymi. W zachodnich społeczeństwach problemem jest samotność, im człowiek starszy tym zdaje się że problem się pogłębia (i dotyczy też ludzi w związkach z dziećmi) W takim Bofællesskab ludzie mieszkający ze sobą tez o siebie dbają nawzajem – opieka nad dziećmi, starszymi, w kupie siła.
U nas idea jest mało popularna ale ludzie wgl Juz od czasów studiów się zniechęcają do mieszkania z innymi, początkowo obcymi ludzimi – pakują się do małych mieszkań w blokach z zupełnie przypadkowymi wspolokatorami z którymi np. przez rok zamienia parę zdań i się wzajemnie unikają w kuchni. I to jest u nas normalne, ja potrafiłem się wyprowadzać z takich miejsc podajac to za powód (“słabo się dogadujemy i się nie zakolegowalismy”) i ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitę. Dla porównania obczajcie sobie rynek wynajmu pokoi w Niemczech, ludzie w ogłoszeniach dokładnie się opisują, piszą jak spędzają wolny czas i jak wyobrażają sobie znajomość z potencjalnym wynajmującym, bo widzą to wspólne mieszkanie jako szansę na poznanie fajnego człowieka. U nas współdzielenie przestrzeni z innymi jest ludziom niestety obrzydzane.
7 comments
You’ll own nothing and you’ll be happy.
Tak, najlepiej nic nie miejmy i zap***dalajmy na korpo. Dobry pomysł. Szkoda, że on sam będzie żył po staremu, a wciska reszcie takie durne idee.
Super naglowek interia… Facet mowi o degrowth.
> Jakub Kronenberg, profesor Uniwersytetu Łódzkiego: Tak. Musimy zbiednieć, jeśli nasze bogactwo mierzymy poziomem PKB. Ale “zbiednieć” to nie jest właściwe słowo w kontekście tego, co nas czeka.
Tak tylko mówię.
Ze wspólną pralnia to ma sens, na kij komu pralka na własność jak rozsądna osoba używa jej raz na tydzień.
Mi się marzy mieszakanie para-komunalne, coś na wzór tego co mają w Danii (Bofællesskab). Ma się przestrzeń prywatną ale kuchnie, pralnie, ogród, pokoje rekreacyjne się dzieli z innymi. W zachodnich społeczeństwach problemem jest samotność, im człowiek starszy tym zdaje się że problem się pogłębia (i dotyczy też ludzi w związkach z dziećmi) W takim Bofællesskab ludzie mieszkający ze sobą tez o siebie dbają nawzajem – opieka nad dziećmi, starszymi, w kupie siła.
U nas idea jest mało popularna ale ludzie wgl Juz od czasów studiów się zniechęcają do mieszkania z innymi, początkowo obcymi ludzimi – pakują się do małych mieszkań w blokach z zupełnie przypadkowymi wspolokatorami z którymi np. przez rok zamienia parę zdań i się wzajemnie unikają w kuchni. I to jest u nas normalne, ja potrafiłem się wyprowadzać z takich miejsc podajac to za powód (“słabo się dogadujemy i się nie zakolegowalismy”) i ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitę. Dla porównania obczajcie sobie rynek wynajmu pokoi w Niemczech, ludzie w ogłoszeniach dokładnie się opisują, piszą jak spędzają wolny czas i jak wyobrażają sobie znajomość z potencjalnym wynajmującym, bo widzą to wspólne mieszkanie jako szansę na poznanie fajnego człowieka. U nas współdzielenie przestrzeni z innymi jest ludziom niestety obrzydzane.
Pinokio dawno już o tym pisał
Coś w tym jest…