Tusk zapomina o obietnicach zaraz po wygraniu wyborów?
No kto by się spodziewał.
Kwota wolna nie powinna być ustalona na sztywno tylko powiązana z jakimś innym wskaźnikiem płacowym, np. 12 krotnością płacy minimalnej. Skoro państwo uznaje, że kwota minimalna to minimum egzystencjalne które może ci płacić pracodawca to bandyctwem jest jeszcze zdzierać z tego podatek.
To może chociaż obniżą ten VAT co go podnieśli na 3 lata w 2010?
Dobrze widzieć że KO trzyma poziom. To jak, ktoś jeszcze czeka na legalną aborcję i finansowanie in vitro?
XD
> A dodatkowo Trzecia Droga w swoich gwarancjach podatkowych miała zapisany następujący punkt:
>
>*„Wprowadzimy również zasadę, że wszystkie zmiany podatkowe będą uchwalane z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem przed nowym rokiem podatkowym”.*
>
>*Pamiętajmy, że była to obietnica Koalicji Obywatelskiej, a ta, choć jest w koalicji decydującą siłą, niczego nie może zrobić bez swoich koalicjantów.*
>
>*Z tych wszystkich powodów kwotę wolną od podatku w wysokości 60 tys. zł zobaczymy najwcześniej w 2025 roku*
Czyli na początku roku uchwalcie wolną kwotę 60k a potem wprowadzajcie zasadę, że zmiany podatkowe będą uchwalone z półrocznym wyprzedzeniem przed nowym rokiem podatkowym.
Kruk najedzony i oko nie wykłute.
Polacy to jednak dziwny naród, dosłownie kilka tygodni temu udało się w pokojowy sposób odsunąć od władzy arcyskurwysuna a tu narzekanie że jakiś postulat wyborczy nie zostanie spełniony.
Kwota wolna 60k to spoko pomysł, ale też olbrzymi cios dla budżetu i wypadałoby wtedy wprowadzić większy próg dla najlepiej zarabiających, opodatkować korpo, czy cokolwiek innego, bo inaczej skończymy nie z dofinansowaniem NFZ jak to obiecał Tusk, a z jeszcze większymi cięciami i prywatyzacją.
Budzicie sie pajacyki na sznurkach?
Ja jebe. 8 lat narzekania że złodzieje nas okradali i zadłużyli na lata a jak się w końcu udało ich odsunąć od władzy i w końcu zmierzyć z konsekwencjami, to teraz wychodzi że jednak było super bo na bombelki dawali a nowi nie chcą.
Przezabawne jest to obserwowanie usilnych podrygów pisowców i konfiarzy w internecie, którzy chwytają się nawet najbardziej mglistych i abstrakcyjnych konceptów, byleby tylko móc pokazać, że “nie umiejo”. Tu mamy artykuł z kategorii “gdybanka” pisany publicystycznie, przez jakiegoś dziennikarza. Spoko, na tym to polega, robisz treści, które budzą w ludziach emocje. Ale żeby tak łykać i przyjmować to zapewnik – to trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem.
W 2024 roku – nie będzie, to wiadomo praktycznie od momentu, gdy okazało się, że realnie władzę KO przejmie dopiero w połowie grudnia. Czy szanowni oburzeni oczekują, że napiszą szczegółowy projekt w dwa tygodnie? A może w ciemno bez wglądu w dane?
A “może i nigdy” nie warto nawet komentować. Nikt zdrowo myśląc nie traktuje tego stwierdzenia w kategorii faktów.
A przypadkiem zmiana korzystna dla podatników może być wprowadzona w trakcie roku podatkowego?
12 comments
Tusk zapomina o obietnicach zaraz po wygraniu wyborów?
No kto by się spodziewał.
Kwota wolna nie powinna być ustalona na sztywno tylko powiązana z jakimś innym wskaźnikiem płacowym, np. 12 krotnością płacy minimalnej. Skoro państwo uznaje, że kwota minimalna to minimum egzystencjalne które może ci płacić pracodawca to bandyctwem jest jeszcze zdzierać z tego podatek.
To może chociaż obniżą ten VAT co go podnieśli na 3 lata w 2010?
Dobrze widzieć że KO trzyma poziom. To jak, ktoś jeszcze czeka na legalną aborcję i finansowanie in vitro?
XD
> A dodatkowo Trzecia Droga w swoich gwarancjach podatkowych miała zapisany następujący punkt:
>
>*„Wprowadzimy również zasadę, że wszystkie zmiany podatkowe będą uchwalane z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem przed nowym rokiem podatkowym”.*
>
>*Pamiętajmy, że była to obietnica Koalicji Obywatelskiej, a ta, choć jest w koalicji decydującą siłą, niczego nie może zrobić bez swoich koalicjantów.*
>
>*Z tych wszystkich powodów kwotę wolną od podatku w wysokości 60 tys. zł zobaczymy najwcześniej w 2025 roku*
Czyli na początku roku uchwalcie wolną kwotę 60k a potem wprowadzajcie zasadę, że zmiany podatkowe będą uchwalone z półrocznym wyprzedzeniem przed nowym rokiem podatkowym.
Kruk najedzony i oko nie wykłute.
Polacy to jednak dziwny naród, dosłownie kilka tygodni temu udało się w pokojowy sposób odsunąć od władzy arcyskurwysuna a tu narzekanie że jakiś postulat wyborczy nie zostanie spełniony.
Kwota wolna 60k to spoko pomysł, ale też olbrzymi cios dla budżetu i wypadałoby wtedy wprowadzić większy próg dla najlepiej zarabiających, opodatkować korpo, czy cokolwiek innego, bo inaczej skończymy nie z dofinansowaniem NFZ jak to obiecał Tusk, a z jeszcze większymi cięciami i prywatyzacją.
Budzicie sie pajacyki na sznurkach?
Ja jebe. 8 lat narzekania że złodzieje nas okradali i zadłużyli na lata a jak się w końcu udało ich odsunąć od władzy i w końcu zmierzyć z konsekwencjami, to teraz wychodzi że jednak było super bo na bombelki dawali a nowi nie chcą.
Przezabawne jest to obserwowanie usilnych podrygów pisowców i konfiarzy w internecie, którzy chwytają się nawet najbardziej mglistych i abstrakcyjnych konceptów, byleby tylko móc pokazać, że “nie umiejo”. Tu mamy artykuł z kategorii “gdybanka” pisany publicystycznie, przez jakiegoś dziennikarza. Spoko, na tym to polega, robisz treści, które budzą w ludziach emocje. Ale żeby tak łykać i przyjmować to zapewnik – to trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem.
W 2024 roku – nie będzie, to wiadomo praktycznie od momentu, gdy okazało się, że realnie władzę KO przejmie dopiero w połowie grudnia. Czy szanowni oburzeni oczekują, że napiszą szczegółowy projekt w dwa tygodnie? A może w ciemno bez wglądu w dane?
A “może i nigdy” nie warto nawet komentować. Nikt zdrowo myśląc nie traktuje tego stwierdzenia w kategorii faktów.
A przypadkiem zmiana korzystna dla podatników może być wprowadzona w trakcie roku podatkowego?