A znacie legendę o niemym Michałku, który tak żuł gumę, że oślepł?
Parafrazując: stary nędzny biedak, sługus bezbożny, mały nic nie warty podczłowiek którym wszyscy gardzą, jego życie nie ma sensu i w ogóle to już martwy za życia, takie małe stare nic zasmakowało tradycji chrześcijańskiej i jakże stało się oświecone. Okazuje się że zapomniał co w życiu ważne i musie przypomniało że tradycje chrześcijańskie
Co to za książka?
Wraz z żoną z całego serca dziękujemy opie za ten piękny wyjątek z książki. Już wysyłam do znajomych z historii, bo to perełka. Historia przepiękna, opisana piękną polszczyzną. Zupełnie nie rozumiem, jak można z niej szydzić.
Zawsze rozczula mnie to, w jaki sposób tradycja (w tym wigilijna) była spoiwem dla Polaków na wygnaniu. Patrz: obraz Jacka Malczewskiego “Wigilia na Syberii” i jego ekfraza Jacka Kaczmarskiego.
chrześcijaństwo dobre, wszystko inne złe
Widzę tutaj kilka kretyńskich komentarzy nazywających tę opowieść propagandą katolicką. Dlatego napisałem krótkie streszczenie dla tych którzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem:
Posługiwacz więzienny w głęboko w Rosji przypatrywał się grupie polskich więźniów śpiewających kolędy. Początkowo sprawiał wrażenie człowieka pozbawionego emocji, ale pod wpływem polskich śpiewów, ta fasada runęła. Okazało się, że sam był Polakiem który został dawno temu wygnany do Rosji. Wzruszył się bardzo, bo kolędy przypomniały mu jego dzieciństwo w Polsce. To było bardzo odległe wspomnienie, o czym świadczy to, że zapomniał jak mówić w swoim ojczystym języku.
Ten posługiwacz więzienny był ofiarą carskiego reżimu, tak samo jak ci więźniowie.
Chrześcijaństwo pełni w tej historii rolę co najwyżej drugoplanową.
Eh nie zesrajcie się z tymi komentarzami xD
Sam subuje r/antyklerykalizm ale przypierdalanie się że jak ktoś pamięta pieśń religijną z dzieciństwa to historyjka musi być katolicką propagandą nie ma zbytnio sensu.
Co innego miałby kojarzyć, “Szklanki” Young Leosi czy “Bożenkę” Braci Figo Fagot? Ktoś (poza harcerzami i muzykami czy innymi artystami) uczy się jakichś tekstów piosenek na pamięć poza szkołą/kościołem? Ktoś w ogóle coś śpiewa poza kolędami (ja nawet tego nie xD)?
Anegdotka może oczywiście być zmyślona (tak jak większość anegdotek), ale można się w ten sposób przyczepić do każdej wypowiedzi, bo praktycznie każda będzie popierać narrację korzystną dla kogoś, więc musiała być sponsorowana. A jak nie popiera to tylko zmyłka dla uśpienia czujności.
Wszyscy wiemy (mam nadzieję) co się działo w kongresówce na przełomie roków 63. i 64. Chwała bohaterom!
A i jeszcze powiem że podoba mi się język w tej książce, zwłaszcza słowo “patrzał”, które dzisiaj traktowane jest jak zbrodnia przeciwko językowi
A naczelnik wiezienia stal i zaczal klaskac. Potwierdzam, bylem ceka w tym wiezieniu
W komentarzach dwie grupy ludzi:
1. Tacy, którzy twierdzą że przytoczona historia ma chrześcijańskie zabarwienie i że to źle
2. Tacy, którzy twierdzą, że przytoczona historia nie ma zabarwienia chrześcijańskiego i dlatego wszystko w porządku.
Kwestia w tym, że ma. Kolędy stanowią element folkloru nieodrodnie związanego z chrześcijaństwem i nie ma w tym absolutnie nic złego. Chyba już niektórzy tak się zacietrzewili w antyklerykalizmie, że odrzucają w ogóle możliwość pozytywnych konotacji związanych z chrześcijaństwem xD
11 comments
Fables
A znacie legendę o niemym Michałku, który tak żuł gumę, że oślepł?
Parafrazując: stary nędzny biedak, sługus bezbożny, mały nic nie warty podczłowiek którym wszyscy gardzą, jego życie nie ma sensu i w ogóle to już martwy za życia, takie małe stare nic zasmakowało tradycji chrześcijańskiej i jakże stało się oświecone. Okazuje się że zapomniał co w życiu ważne i musie przypomniało że tradycje chrześcijańskie
Co to za książka?
Wraz z żoną z całego serca dziękujemy opie za ten piękny wyjątek z książki. Już wysyłam do znajomych z historii, bo to perełka. Historia przepiękna, opisana piękną polszczyzną. Zupełnie nie rozumiem, jak można z niej szydzić.
Zawsze rozczula mnie to, w jaki sposób tradycja (w tym wigilijna) była spoiwem dla Polaków na wygnaniu. Patrz: obraz Jacka Malczewskiego “Wigilia na Syberii” i jego ekfraza Jacka Kaczmarskiego.
chrześcijaństwo dobre, wszystko inne złe
Widzę tutaj kilka kretyńskich komentarzy nazywających tę opowieść propagandą katolicką. Dlatego napisałem krótkie streszczenie dla tych którzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem:
Posługiwacz więzienny w głęboko w Rosji przypatrywał się grupie polskich więźniów śpiewających kolędy. Początkowo sprawiał wrażenie człowieka pozbawionego emocji, ale pod wpływem polskich śpiewów, ta fasada runęła. Okazało się, że sam był Polakiem który został dawno temu wygnany do Rosji. Wzruszył się bardzo, bo kolędy przypomniały mu jego dzieciństwo w Polsce. To było bardzo odległe wspomnienie, o czym świadczy to, że zapomniał jak mówić w swoim ojczystym języku.
Ten posługiwacz więzienny był ofiarą carskiego reżimu, tak samo jak ci więźniowie.
Chrześcijaństwo pełni w tej historii rolę co najwyżej drugoplanową.
Eh nie zesrajcie się z tymi komentarzami xD
Sam subuje r/antyklerykalizm ale przypierdalanie się że jak ktoś pamięta pieśń religijną z dzieciństwa to historyjka musi być katolicką propagandą nie ma zbytnio sensu.
Co innego miałby kojarzyć, “Szklanki” Young Leosi czy “Bożenkę” Braci Figo Fagot? Ktoś (poza harcerzami i muzykami czy innymi artystami) uczy się jakichś tekstów piosenek na pamięć poza szkołą/kościołem? Ktoś w ogóle coś śpiewa poza kolędami (ja nawet tego nie xD)?
Anegdotka może oczywiście być zmyślona (tak jak większość anegdotek), ale można się w ten sposób przyczepić do każdej wypowiedzi, bo praktycznie każda będzie popierać narrację korzystną dla kogoś, więc musiała być sponsorowana. A jak nie popiera to tylko zmyłka dla uśpienia czujności.
Wszyscy wiemy (mam nadzieję) co się działo w kongresówce na przełomie roków 63. i 64. Chwała bohaterom!
A i jeszcze powiem że podoba mi się język w tej książce, zwłaszcza słowo “patrzał”, które dzisiaj traktowane jest jak zbrodnia przeciwko językowi
A naczelnik wiezienia stal i zaczal klaskac. Potwierdzam, bylem ceka w tym wiezieniu
W komentarzach dwie grupy ludzi:
1. Tacy, którzy twierdzą że przytoczona historia ma chrześcijańskie zabarwienie i że to źle
2. Tacy, którzy twierdzą, że przytoczona historia nie ma zabarwienia chrześcijańskiego i dlatego wszystko w porządku.
Kwestia w tym, że ma. Kolędy stanowią element folkloru nieodrodnie związanego z chrześcijaństwem i nie ma w tym absolutnie nic złego. Chyba już niektórzy tak się zacietrzewili w antyklerykalizmie, że odrzucają w ogóle możliwość pozytywnych konotacji związanych z chrześcijaństwem xD