
No cześć!
Pogoń za chwilą roztrzaskała moje zdrowie psychiczne w drobny mak. Jeszcze jakiś czas temu pisałem tu jak źle mi itd. bo nie mam kontaktu z byłą. Cóż, dzisiaj staje na przeciw samego siebie i przyznaje że tak, zjebałem i jeszcze długo będę ponosił tego zdrowotne konsekwencje. Nie piszę tego aby kajać sie publicznie lub wzbudzać współczucie. Piszę w ramach przestrogi. Moja żona już za chwilę da nam dziecko a ja tkwię w limbo, chodzę na terapię, powoli przestaje się akceptować i codziennie spędzam/marnuje godziny na bezowocne rozmyślania, przywoływaniu scen, momentów, zdarzeń.
Kochani, zapraszam Was do dyskusji nt. w jaki sposób radzicie/poradziliście sobie z decyzjami które podjęliście kiedyś.
Mam trochę czasu i kieliszek wina 😉
by SluchawkiNaUszach
7 comments
Dasz radę, wierzę w ciebie, nie myśl nad przeszłością za dużo bo życie toczy się dalej, rozwiń swoją pasję, pograj w gry, pojedź w góry, i myśl co chcesz zrobić jutro, a nie co byś zrobił wczoraj. Wyciągaj tylko lekcje z przeszłości żeby nie wdepnąć dwa razy w to samo gówno. Myśląc nad przeszłością cały czas, co i dlaczego zrobiłeś itp. Popadniesz tylko w stan wiecznej paranoji, problemy ze snem, niepewność, nienawiść do samego siebie…
Przyjmij swoje błędy na „klatę” i obróć je w coś dobrego, najczęściej w lekcje życia. Nie wstydź się przyznać do błędów, wstydź się je akceptować lub ich bronić. Patrz w słońce, nie odwracaj się od niego, nowy dzień, szansa na bycie lepszym. Należy próbować za każdym upadkiem wstać, i nie stracić przy tym samego siebie, myśli które uciekają ci przy każdym przystanku.
Trzymaj się mistrzu 💪
Jakiego wina?
Trzeba wypić piwa, którego się nawarzyło, nie ma lekko… 🙁
Mam podobne uczucia związane z przeszłością. Często rozmyślam o wielu momentach swojego życia oraz o podjętych decyzjach. Sięga to nawet błahych sytuacji, w których zachowałam się nieodpowiednio, stało się coś wstydliwego dla mnie lub ktoś mnie źle potraktował. Wiedz, że nie jesteś w tym sam. Często w losowych momentach moja głowa przywołuje wizje z wielu momentów mojego życia, niejednokrotnie psuło mi to nastrój na wiele dni, a nawet tygodni. Często boje się, że jakieś błędy sprzed lat do mnie powrócą i wywrócą życie o 180 stopni. Ciężko sobie z tym poradzić więc trzymam kciuki, może Tobie się uda.
Gdzieś po drodze się rozsypałeś i zostawiłeś część siebie. Dalej łączysz się z tą częścią i żyjesz nią, a nie powinieneś. Byłej już nie ma. Tych momentów, które mielisz w głowie, też już nie ma. Nie ma znaczenia, jaką odpowiedź teraz wymyślisz na pytanie zadane lata temu. Skup się może na dziecku?
Co do mnie, to też nieraz coś rozpamiętywałam albo zadręczałam się tym, ale dziś uznaję, że podjęłam w danym momencie jakąś decyzję, bo miałam swoje powody. Nawet jak z perspektywy czasu głupie, to mogłam tego nie wiedzieć albo nie odczuwać konsekwencji. Staram się nie rozmyślać o tym teraz. Mogłabym godzinami kontemplować, że mogłam się postawić, kiedy ktoś mnie źle traktował. No mogłam, ale wtedy nie było mnie na to stać. Nie pamiętam już tego strachu, tego poczucia wyobcowania. Obecna ja nie zrozumie decyzji starej mnie. Tak jak najedzony nie zrozumie, dlaczego głodny ukradł chleb.
Nie chodzi o to, aby uznać, że wszystko robisz super i nie powinieneś sobie mieć niczego do zarzucenia. Możliwe, że nie zawsze postąpiłeś w porządku. Ale nie da się tego odwrócić inaczej niż żyjąc obecnie dobrym życiem. Jak przypalisz pierwszego naleśnika, to wrzucasz drugiego i smażysz dalej, że tak kulinarnie polecę. Nie ma innego wyjścia.
A ja jestem po prostu nie przystosowany do życia, powiem tak naucz się cieszyć nawet małymi rzeczami, jak jakaś gra, gadanie z żoną etc. Ja pomimo depresji i czasem myśli samobójczych tak robię, ale wiem też że moja aktualna sytuacja długo już nie potrwa i pewnie za jakiś czas sam zejde z tego świata kiesy moja mama umrze na raka
Tak długo jak wyciągam lekcje ze swoich doświadczeń to nie patrze na swoje decyzje jako “złe” i “dobre”.
Z perspektywy czasu powiem nawet ,że te “złe” albo raczej mniej przyjemne czasy nauczyły mnie więcej o sobie i świecie niż gdybm całe życie miał spędzić w jakiejś cukrowej rzeczywistości.
Ja też mam często tak ,że wracam do różnych wspomnień ,ale mi to nawet pomaga, często łapie się na tym, że po czasie patrzę na tą samą sytuację z zupełnie innej perspektywy, na pewno uczy to empatii.