Rozumiem problem i w ogóle. Ale sam pochodzę z małej miejscowości. Połączeń zawsze było mało. Jak jeździłem do sąsiedniego miasta na praktyki autobusem to w tamtą stronę w autobusie było maks 3-4 osoby i to w środku roku szkolnego. W drodze powrotnej po praktykach w 90% przypadków byłem sam w całym autobusie z kierowcą. Jak niby mają się utrzymać takie połączenia? Nie ma bata żeby takie połączenia były rentowne. Mają być dofinansowane z podatków i jeździć puste, bo raz na kilka dni będzie jechać ktoś taki jak ja na praktyki? :/
P. Katarzyna Gandor to zdecydowanie najlepsza następczyni SciFuna. A ten odcinek tylko to udowadnia.
O tym moge rozmawiać godzinami. Przez 4 lata do technikum jeździłam autobusami z przesiadkami 1.5 h trase którą samochodem jadę 20 minut. Pierwszy rok robiono most, więc do tego był objazd, więc trasa pierwszym autobusem trwała dłuzej, ale oczywiście nie puszczali autobusów wczesniej, więc spóźniałam się na drugi. Oczywiście dwóch róznych przewoźników więc dwa bilety. Prywaciarze to jakaś masakra, na internecie w życiu żadnego rozkładu nie znajdziesz a na wiacie seba dawno wyrwał a po co nowy przywieszać xD PKS trochę lepszy, bo ma rozkład nawet na stronie internetowej (która nie ma kłódeczki ofc), tyle że nigdy się do niego nie stosuje i zawsze przyjedzie wczesniej jak jest się spóźnionym, i spóźniony jak czekasz na niego od 15 minut. No i nigdy przenigdy nie może być dobrze zazębiony z tym drugim.
Ale uwaga uwaga, jest nadzieja. Połączenie kolejowe zamknięte jakieś 25 lat temu jest wznawiane! Tak, naprawdę, naprawiają tory, w przyszłym roku ma wystartować.
W GOPie transport ZTM (dawniej KZKGOP) jest na naprawdę spoko poziomie jeśli chodzi o połączenia.
Może tu trzeba szukać rozwiązania dla całej Polski.
Autem do pracy dojeżdżam w 15 minut, rowerem 30 minut, autobusem godzinę. Dramat.
Nie mieszkałam co prawda na wsi zabitej dechami, tylko na obrzeżach 100-tysiecznego miasta, gdzie dojeżdżała komunikacja miejska. Ale i tak dojazdy do szkoły dały mi tak w kość, że od czasów studiów najważniejszą kwestią jest dla mnie mieszkanie blisko centrum i dobry dojazd.
Współczuję ludziom skazanym na prywatne patobusy lub własny samochód bez względu na okoliczności. Mam znajomych w takiej sytuacji, to jest jakiś jebany dramat – kolega prowadził auto z nogą w gipsie, bo nie bardzo miał wybór.
Dobry transport publiczny wpływa pozytywnie na tyle sfer życia, że naprawdę nie powinno się na to szczędzić środków. Niestety w Polsce przeciętny człowiek ma bliżej do kościoła niż na przystanek zbiorkomu.
PL jest wielkosci DE, majac ponad 2 razy mniej populacji
DE sporo nie zdzialasz nie majac samochodu jesli nie mieszkasz w miescie
bazujac na powyzszym, logicznym jest ze w PL samochod bedzie jescze bardziej potrzebny niz w DE jesli nie mieszkasz w miescie
Absolutna prawda. Poza miastami bez samochodu w Polsce się po prostu nie da żyć.
Idea komunikacji zbiorowej jest piękna ale niestety niemożliwa do zrealizowania. O ile możliwe jest skomunikowanie małych miejscowości (rzędu setek mieszkańców) to mniejsze wioski będą w większości pozbawione komunikacji zbiorowej za wyjątkiem tych leżących na trasach linii komunikacyjnych.
Możliwe byłoby co prawda utworzenie linii które prowadziłyby przez wioski nieskomunikowane ale wiązałoby się to z dużymi nakładami finansowymi na utrzymanie tych linii co prowadziłoby do wytyczania tak trasy aby autobus zaliczał jak najwięcej takich wiosek, co z kolei wydłużało by czas przejazdu i co za tym idzie nikt kto nie musi by z tego nie korzystał więc na ogół autobus jeździłby pusty emitując gazy i pyły do atmosfery.
Bardziej sensownym rozwiązaniem byłoby utrzymanie taksówek przez samorządy zamiast takich połączeń autobusowych.
11 comments
#makezbiorkomgreatagain
[deleted]
Rozumiem problem i w ogóle. Ale sam pochodzę z małej miejscowości. Połączeń zawsze było mało. Jak jeździłem do sąsiedniego miasta na praktyki autobusem to w tamtą stronę w autobusie było maks 3-4 osoby i to w środku roku szkolnego. W drodze powrotnej po praktykach w 90% przypadków byłem sam w całym autobusie z kierowcą. Jak niby mają się utrzymać takie połączenia? Nie ma bata żeby takie połączenia były rentowne. Mają być dofinansowane z podatków i jeździć puste, bo raz na kilka dni będzie jechać ktoś taki jak ja na praktyki? :/
P. Katarzyna Gandor to zdecydowanie najlepsza następczyni SciFuna. A ten odcinek tylko to udowadnia.
O tym moge rozmawiać godzinami. Przez 4 lata do technikum jeździłam autobusami z przesiadkami 1.5 h trase którą samochodem jadę 20 minut. Pierwszy rok robiono most, więc do tego był objazd, więc trasa pierwszym autobusem trwała dłuzej, ale oczywiście nie puszczali autobusów wczesniej, więc spóźniałam się na drugi. Oczywiście dwóch róznych przewoźników więc dwa bilety. Prywaciarze to jakaś masakra, na internecie w życiu żadnego rozkładu nie znajdziesz a na wiacie seba dawno wyrwał a po co nowy przywieszać xD PKS trochę lepszy, bo ma rozkład nawet na stronie internetowej (która nie ma kłódeczki ofc), tyle że nigdy się do niego nie stosuje i zawsze przyjedzie wczesniej jak jest się spóźnionym, i spóźniony jak czekasz na niego od 15 minut. No i nigdy przenigdy nie może być dobrze zazębiony z tym drugim.
Ale uwaga uwaga, jest nadzieja. Połączenie kolejowe zamknięte jakieś 25 lat temu jest wznawiane! Tak, naprawdę, naprawiają tory, w przyszłym roku ma wystartować.
W GOPie transport ZTM (dawniej KZKGOP) jest na naprawdę spoko poziomie jeśli chodzi o połączenia.
Może tu trzeba szukać rozwiązania dla całej Polski.
Autem do pracy dojeżdżam w 15 minut, rowerem 30 minut, autobusem godzinę. Dramat.
Nie mieszkałam co prawda na wsi zabitej dechami, tylko na obrzeżach 100-tysiecznego miasta, gdzie dojeżdżała komunikacja miejska. Ale i tak dojazdy do szkoły dały mi tak w kość, że od czasów studiów najważniejszą kwestią jest dla mnie mieszkanie blisko centrum i dobry dojazd.
Współczuję ludziom skazanym na prywatne patobusy lub własny samochód bez względu na okoliczności. Mam znajomych w takiej sytuacji, to jest jakiś jebany dramat – kolega prowadził auto z nogą w gipsie, bo nie bardzo miał wybór.
Dobry transport publiczny wpływa pozytywnie na tyle sfer życia, że naprawdę nie powinno się na to szczędzić środków. Niestety w Polsce przeciętny człowiek ma bliżej do kościoła niż na przystanek zbiorkomu.
PL jest wielkosci DE, majac ponad 2 razy mniej populacji
DE sporo nie zdzialasz nie majac samochodu jesli nie mieszkasz w miescie
bazujac na powyzszym, logicznym jest ze w PL samochod bedzie jescze bardziej potrzebny niz w DE jesli nie mieszkasz w miescie
Absolutna prawda. Poza miastami bez samochodu w Polsce się po prostu nie da żyć.
Idea komunikacji zbiorowej jest piękna ale niestety niemożliwa do zrealizowania. O ile możliwe jest skomunikowanie małych miejscowości (rzędu setek mieszkańców) to mniejsze wioski będą w większości pozbawione komunikacji zbiorowej za wyjątkiem tych leżących na trasach linii komunikacyjnych.
Możliwe byłoby co prawda utworzenie linii które prowadziłyby przez wioski nieskomunikowane ale wiązałoby się to z dużymi nakładami finansowymi na utrzymanie tych linii co prowadziłoby do wytyczania tak trasy aby autobus zaliczał jak najwięcej takich wiosek, co z kolei wydłużało by czas przejazdu i co za tym idzie nikt kto nie musi by z tego nie korzystał więc na ogół autobus jeździłby pusty emitując gazy i pyły do atmosfery.
Bardziej sensownym rozwiązaniem byłoby utrzymanie taksówek przez samorządy zamiast takich połączeń autobusowych.