Myślicie, że poprawa sytuacji jest realna? A może wręcz przeciwnie – trendy demograficzne jeszcze bardziej dobiją wykluczone miejscowości?




9Laser

5 comments
  1. Dobicie wykluczonych miejscowości j**est poprawą sytuacji**. Każda osoba która przeprowadza się z wypizdowia do miasta to osoba która przestaje być wykluczona komunikacyjnie.

  2. Trzeba odzyskać te 8000km lini kolejowej, którą tranformacja ustrojową i kulturowa mimowolnie zaprzepaściły. Wszystkim się samochodu zachciało.

  3. Park and ride, park and ride i jeszcze raz park and ride.
    Ludzie fixują się na pociągi i zwiększanie ilości połączeń autobusowych. Kto mieszka na wsi ten widzi jak wyglądają nocne kursy, 1-2 osoby to standard. Puszczać pociągi na wioskę w której mieszka 50 osób, to też palenie kasy. Koszty komunikacji aglomeracyjnej są wręcz gargantuiczne.
    Optymalna kombinacja to park and ride + sct. Po miastach jeżdżą prawie same dostawczaki i służby, a z dodatkowych pasów robimy linie tramwajowe albo autobusowe.

    Pociągi o ile dobrze się spisują przy transporcie masowym, o tyle ostatnie dni pokazały, że żeby to miało ręce i nogi, potrzebne jest prawdopodobnie kilkanaście tysięcy kilometrów torów, żeby zrównoleglić połączenia i zapobiec sytuacji, że jeden pociąg powoduje sumaryczne opóźnienie 5 godzin x ilość unieruchomionych przez to pociągów.

  4. Nawet w Warszawie ludzie płacą tylko 1/3 ceny transportu publicznego. A na wsi, gdzie autobusem będzie jeździć jedna osoba, koszt biletu wyniesie 200 złotych? Kto za to zapłaci? To normalne, że w miejscach o niskiej gęstości zaludnienia ludzie korzystają z samochodu, nienormalne jest, gdy ludzie mają metro pod ręką, a i tak jadą samochodem 2 kilometry.

Leave a Reply