Ostatnio dostałem nussbeisera w prezencie i zjadłem go na raz. Następnego dnia poszedłem do sklepu, kupiłem sobie nussbeisera i znowu zjadłem go na raz. W sumie nie wiem skąd się to wzięło, bo kiedyś przechodziłem zupełnie obojętnie koło tej czekolady. Podobnie mam z pryncypałkami i byłbym w stanie zjeść je wszystkie, ale się hamuję lol. Wiem też że producent zmienił skład i oszczędza na składnikach. Ja nie pamiętam niestety jak smakowały dawne pryncypałki, mogę sobie tylko wyobrazić ich smak, skoro te obecne są takie pyszne. Może wypadałoby wprowadzić jakąś chronioną nazwę pochodzenia dla polskich prynypałek jak dla francuskiego wina albo włoskiego sera?
Do kolekcji dorzuciłbym jeszcze kinderki. Na szczęście producent nie wie co robi i pakuje czekoladę w pojedyncze opakowania ("batoniki" hehe), więc łatwiej się kontrolować.

Jakie są wasze grzeszne przyjemności?




WineTerminator

33 comments
  1. 250 gramową czekoladę, całe ptasie mleczko to takie 2 najbardziej oczywiste

  2. Kinder bueno całe tony i mleczne kanapki kartonami

  3. Grześki – paczka rodzinna 20x mini Grześków. Biorę i się oszukuję, że skoro każdy zapakowany osobno to nie wjadą na raz… jedyne wyjście to mieć ich w domu 🙂

  4. Może to nie słodycz, ale dwie paczki chipsów bez problemu zjem. Chili-limonka z Biedry – najlepsze. 

  5. kiedyś wszystko, teraz może całą cynamonke czy inny wypiek

  6. Pryncypałki się skurwiły imo. Jakoś mają inny, zły smak względem tego co było

  7. Pryncypałki ostatnio jadłem i byłem rozczarowany tym, jak bardzo zmienił się ich smak po latach.

  8. Podpinam się pod kinderki (albo nawet ich tańsze podróby innych marek), mogłabym żreć garściami :_: I batoniki milka-oreo

  9. Kinderki koło mnie na wierzchu nie mogą leżeć, muszę je schować, bo inaczej to mogę zjeść całą paczkę na raz. W sumie podobnie mam z rafaello/ferrero i marlenkami.

  10. Zasadniczo nie lubię Milki, ale te ich miękkie ciasteczka całe w czekoladzie (Choc and Choc) to moja słabość.
    Draże Korsarze do tego.
    I żelki kwaśne albo zwykłe misie Haribo.

  11. Łatwiej chyba odpowiedzieć czego nie zjadłabym w całości. Na pewno chałwy

  12. rafaello, białe kinder bueno, makaroniki. w jakichkolwiek ilościach mi dasz to opierdolę

Leave a Reply