„Dziś rano, o godz. 7:39, maszynista pociągu zgłosił telefonicznie nieprawidłowości w infrastrukturze kolejowej w rejonie miejscowości Życzyn pow. garwoliński, w pobliżu stacji PKP Mika. W chwili zdarzenia w pociągu znajdowało się dwóch pasażerów oraz kilku członków obsługi. Nikt nie odniósł obrażeń” — przekazała w niedzielę na portalu X Komenda Wojewódzka Policji z siedzibą w Radomiu.

Jak dodała we wpisie, na miejsce „niezwłocznie skierowano odpowiednie służby”, w tym funkcjonariuszy policji, a wstępne oględziny miejsca „wykazały uszkodzenie fragmentu torowiska, które spowodowało zatrzymanie pociągu”. Policja dodała, że ruch kolejowy odbywa się sąsiednim torem.

  • Co się wydarzyło w Życzynie na Mazowszu?
  • Kiedy doszło do uszkodzenia torów?
  • Ile osób było w pociągu podczas zdarzenia?
  • Czy potwierdzono wybuch w rejonie uszkodzenia torów?

Zespół prasowy mazowieckiej policji poinformował PAP, że na miejscu obecnie wykonywane są czynności policyjne. Nie przekazał jednak żadnych dodatkowych szczegółów na ten temat.

Do sprawy na portalu X odniósł się Donald Tusk. „W sprawie zniszczenia fragmentu torowiska na trasie Dęblin-Warszawa jestem w stałym kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych. Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji. Nikt nie został poszkodowany. Trwają czynności odpowiednich służb” — napisał premier.

„Po stwierdzeniu uszkodzonej szyny na jednym z torów, na miejscu pracują służby. Zespół techniczny zarządcy infrastruktury przystąpi do naprawy, jak tylko służby zakończą swoją pracę. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśnione między innymi przez komisję kolejową” — poinformowały z kolei PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. na portalu X.

Spółka dodała, że linia kolejowa Warszawa-Lublin jest przejezdna oraz że ruch między Sobolewem a Życzynem odbywa się po jednym torze. Zwróciła również uwagę, że do czasu przywrócenia rozkładowej jazdy pociągów, opóźnienia mogą wynosić ok. 10 min.

Jak poinformowała na platformie X rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka, „na ten moment brak podstaw, by mówić o celowym działaniu osób trzecich”. Dodała, że sprawę bada zarówno policja, jak i prokuratura.

W rozmowie z TVN24 rzeczniczka odniosła się do pojawiających się doniesień, że dzień wcześniej w tej okolicy miało dojść do wybuchu. — Nie został potwierdzony żaden wybuch przez służbę. W związku z tym absolutnie dementuje takie spekulacje. Są to spekulacje podawane w różnych mediach. Natomiast nie potwierdzam żadnego wybuchu — powiedziała Karolina Gałecka.

— Dopóki trwają czynności, nie możemy spekulować, co było powodem odłamania torów. Jest to niewielki fragment, który został odłamany — dodała.