W tym kształcie, wraz z porozumieniem, Rosja dostaje na talerzu wiele korzystnych dla siebie zapisów. Oprócz uznania części zdobyczy terytorialnych w planie uwzględniono redukcję armii Ukrainy, zamknięcie dla niej drogi do NATO, w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Poza tym amerykański plan zakłada zniesienie sankcji i przywracanie Rosji dostępu do globalnej gospodarki, w tym powrót do grona G8.
– To zła wiadomość na co najmniej kilku poziomach – ocenia w rozmowie z money.pl dr Szymon Kardaś z European Council on Foreign Relations.
Plan pokojowy dla Ukrainy. Jeden z zapisów dotyczy Polski
Jak wyjaśnia, bez mechanizmów zabezpieczających, twardych warunków zmuszających Rosję do wypłacenia godnych reparacji i uczestnictwa finansowego w odbudowie zniszczonej Ukrainy, a także silnych zabezpieczeń, zniesienie sankcji i przywrócenie dostępu do światowej gospodarki da Putinowi nie tylko przeświadczenie o bezkarności, zwycięstwa, ale także przestrzeń na odbudowę potencjału gospodarczego. – To da Rosji oddech, którego teraz potrzebuje i stworzy szansę przygotowania do kolejnych specjalnych operacji – zaznacza.
Po czyjej stronie stoi Trump? Ekspertka nie ma złudzeń
Problem nie zniknie
– Wszyscy mają przekonanie, że wojna musi się wreszcie skończyć i że plan pokojowy będzie zakładał pewne kompromisy. Jednak podając Rosji na tacy rozwiązania jej problemów to strategiczny błąd – ocenia dr Kardaś.
„Rosja na krawędzi katastrofy”. Nowe sankcje dołożą swoje, ale Putina to nie zatrzyma
Rosja stara się ukryć, jak bardzo kosztowa jest dla niej wojna w Ukrainie. Odcięcie od międzynarodowego systemu płatniczego SWIFT, wpisanie banków, rosyjskich instytucji finansowych, firm paliwowych i gazowych na czarne listy powiązane z groźbą sankcji wtórnych dla ich kontrahentów, do tego odcięcie od zachodnich technologii i rynków czy w reszcie zamrożenie aktywów zdeponowanych na Zachodzie – to wszystko kumuluje się i stopniowo zaczyna odbijać się na gospodarce rosyjskiej.
Jak pisaliśmy w money.pl, w 2025 roku każdego miesiąca inflacja utrzymywała się powyżej poziomu 8 proc., a firmy coraz częściej mają problemy z obsługą zadłużenia i dostępem do finansowania. Wzrost PKB Rosji w drugim kwartale wyniósł zaledwie 0,1 proc., a w pierwszym kwartale gospodarka skurczyła się o 0,6 proc. To wpisuje się w definicję tzw. recesji technicznej. Już prawie co trzeciej rosyjskiej firmie (32,5 proc.) grozi utrata stabilności finansowej w 2026 r. Do tego straty wynikające utraty kolejnych rynków naftowych i gazowych, czy w reszcie szkody wynikające z sankcji naftowych i ataków na rafinerie. W efekcie w Rosji wybuchł najpoważniejszy od lat kryzys paliwowy.
Kiedy wreszcie polityka sankcyjna zaczęła przenosić efekty, „plan Trumpa” dał Moskwie furtkę, dzięki której Putinowi może udać się naprawić wyrządzone własnej gospodarce szkody i pozwoli odbudować potencjał.
Plan Trumpa rozsierdził Europę. Oto trzy sporne punkty
– Zapisy o reintegracji Rosji z gospodarką światową i znoszenie sankcje, bez twardych mechanizmów, które zabezpieczały nas – Europejczyków – na przyszłość przed agresją rosyjską, generuje poważne zagranie – podkreśla dr Kardaś. – Rosjanie wrócą do swoich działań. Putin zyska oddech. Wraz z zawieszeniem broni nie zniknie rosyjskie zagrożenie. Ten plan pozwoli reżimowi trwać i nie zmienić celów, ani sposobów działania – dodaje analityk.
Wróci zasada „business as usual”
Powrót Rosji na salony światowej gospodarki i uwolnienie od sankcji otworzy puszkę Pandory. Znikną bowiem dotychczasowe bariery i moralne dylematy dotyczące współpracy do agresorem, który rozpętał krwawą wojnę w Europie.
– Powrót do normalizacji ekonomicznej pozwoli Rosji znów zarabiać więcej, także w energetyce. Choć nie mało prawdopodobne, aby rosyjski Gazprom odzyskał utraconą pozycję na europejskim rynku na poziomie sprzed inwazji, ale z pewnością część państw będzie gotowa wrócić do interesów z Rosją w myśl zasady „business as usual” – ocenia Kardaś.
Węgry czy Słowacja w pierwszej kolejności będą parły do przywrócenia dostaw rosyjskiego gazu. Możliwością handlem rosyjskim LNG nie pogardzą też dotychczasowi odbiorcy w Europie Zachodniej: Belgia, Holandia, Francja, Hiszpania i Portugalia. Coraz głośniejsze są również głosy w Niemczech czy Austrii, by wrócić do importu gazu z Rosji.
– To w oczywisty sposób Moskwa wykorzysta nie tylko do odbudowy nadwątlonego sankcjami budżetu, ale też w rozgrywce politycznej. Będzie dalej rozbijać europejską jedność wykorzystując do tego bilateralne umowy wbrew rekomendacjom Komisji Europejskiej – mówi nam analityk European Council on Foreign Relations.
Wracają niebezpieczne pomysły. Premier Saksonii otwarty na rosyjski gaz
Unia Europejska od 2022 r. znacząco ograniczyła import gazu z Rosji, zmniejszając go z 150 do 50 mld metrów sześciennych. UE planuje całkowite wycofanie rosyjskiego LNG do 2027 r.
Putin wróci do polityki „kija i marchewki”. Będzie kusić wybrane państwa do powrotu do współpracy energetycznej, być może do transportu przez Ukrainę, albo południowymi szklakami, już jak bumerang wraca temat ewentualnej naprawy Nord Stream. Jak wiele państw wytrwa na ścieżce uniezależniania się od rosyjskich węglowodorów? – pyta dr Kardaś.
Mocarstwa mają interes do ubicia
Wraz z powrotem Rosji do stołu, kolejne mocarstwa wrócą do zarzuconych interesów. Przypomnijmy, że to w wyniku amerykańskich i europejskich nacisków Indie ostatecznie ograniczyły import rosyjskiej ropy naftowej.
Trump uderzył w ropę. Zaczęło się od Rosji. Fala idzie dalej
Podobnie Turcja zadeklarowała odejście od rosyjskiego gazu, a przecież jeszcze niedawno Erdogan z Putinem planowali budować wielki hub gazowy i dostarczać surowiec na rynek europejski. Największy turecki rafiner Tupras po wprowadzeniu amerykańskich sankcji na Łukoil i Rosnieft wstrzymał zakupy rosyjskiej ropy już na początku 2025 r. We wrześniu 2025 r. napływ rosyjskiej ropy do Turcji spadł do najniższych poziomów od miesięcy – informował Reuters.
Japonia swobodnie będzie mogła swobodnie powrócić do projektów gazowych choćby w ramach „Sachalin-2”, a liczne zachodnie marki odzyskiwać porzucony rosyjski rynek.
Uwolnienie Rosji od sankcji spowoduje, że również te kraje będą mogły na powrót wrócić do zarzuconych interesów bez groźby narażenia się na reperkusje ze strony USA, czy UE.
W reszcie na interesach z Moskwą zyskać ma również Ameryka. Już w jednym z punktów planu pokojowego wpisane zostało stwierdzenie, że „USA zawrą długoterminową umowę o współpracy gospodarczej na rzecz wzajemnego rozwoju w obszarach energetyki, zasobów naturalnych, infrastruktury, sztucznej inteligencji, centrów danych, projektów wydobycia metali ziem rzadkich w Arktyce i innych korzystnych dla obu stron możliwości biznesowych”.
Gazowy sojusz Trump-Putin jest możliwy? Ekspert o prawdopodobnych scenariuszach
– Nie można również wykluczyć powrotu do pomysłów na wspólne interesy gazowe choćby w ramach reaktywacji projektu Nord Stream. To jest coś, czym Rosjanie kuszą Amerykanów nie tylko na obecnym etapie. Już wcześniej pojawiały się takie pomysły – przypomina dr Kardaś.
Europa musi wykorzystać swoje atuty
Unia Europejska i sama Ukraina nie mogą zgodzić się na plan pokojowy Trumpa w obecnej formie. Byłby on skrajnie niekorzystny tak dla Kijowa, jak i dla sojuszników, a przede wszystkim dla krajów przyfrontowych, jak Polska, kraje bałtyckie czy skandynawskie.
Jak przekonuje dr Kardaś, Europa powinna stać się aktywną stroną tego porozumienia zabezpieczając swoje interesy na przyszłość. Konieczne są bowiem bardzo precyzyjne postanowienia, dotyczące nie tylko silnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, ale porozumienie nie powinno pomijać kwestii zniszczeń, odpowiedzialności Rosji za wyrządzone szkody i wynikające z prawa międzynarodowego reparacje.
– Potrzebny jest mechanizm, który czyniłby Rosję odpowiedzialną za wypłacenie odszkodowania Ukrainie i wymuszał udział w finansowaniu jej odbudowy Ukrainy. To od realizacji przez Rosję tych zobowiązań, powinno zależeć ewentualne znoszenie sankcji i reintegracji z gospodarką światową. Jakakolwiek normalizacja Rosji ze światem powinna być zabezpieczona zapisanym automatyzmem powrotu do restrykcji, jeśli Moskwa dopuści się naruszenia wynegocjowanego porozumienia – podkreśla analityk.
Czy Europa ma narzędzia, aby wymusić tego typu zapisy? Zdaniem przedstawiciela European Council on Foreign Relations mocną kartą są choćby wykorzystanie przez Unię Europejską 210 mld euro zamrożonych przez nią suwerennych aktywów Rosji na pomoc Ukrainie. To właśnie te pieniądze mogłyby posłużyć jako pożyczka reparacyjna. Jej spłata byłaby uzależniona np. od wywiązania się Rosji z reparacji.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl