Główna stacja kolejowa w Gdańsku została częściowo zamknięta z powodu zagrożenia bombowego. Jak donosi „Dziennik Bałtycki”, służby, w tym pirotechnicy, przybyli na miejsce, aby zabezpieczyć teren. Alarm okazał się fałszywy, ale zdążył wywołać poważne utrudnienia na kolei, uniemożliwiając normalny ruch pociągów.

Policjanci patrolujący stację PKP Gdańsk Główny zauważyli porzucony bagaż, wzbudzający obawy o bezpieczeństwo. Po natychmiastowej mobilizacji, dworzec został częściowo zamknięty, a pasażerów szybko ewakuowano z dwóch peronów. Pirotechnicy, którzy zjawili się z robotem do przenoszenia niebezpiecznych przedmiotów, ostatecznie ustalili, że w porzuconej torbie znajdowały się jedynie rzeczy osobiste.

Atak zimy w Warszawie. Kierowcy reagują: Sorry, taki mamy klimat

Mimo że alarm okazał się nieuzasadniony, konsekwencje były odczuwalne. Sznur pociągów oczekujących na wjazd do Gdańska rozciągał się aż po Malbork. Liczne kursy zostały odwołane lub znacznie opóźnione, co spowodowało chaos komunikacyjny dla podróżnych korzystających z tej trasy.

Choć dalsze szczegóły mają być dopiero ujawnione, już teraz wiadomo, że incydent spowodował poważne trudności dla regularnych podróży koleją w tym regionie. Opóźnienia niektórych pociągów wynosiły ponad 120 minut. Po kilku godzinach ruch kolejowy na stacji w Gdańsku całkowicie został przywrócony.

Utrudnienia dotknęły też trójmiejskiej Szybkiej Kolei Miejskiej, która musiała zostać skierowana na inne tory.

Źródło: Dziennik Bałtycki