Dla Barcelony z Robertem Lewandowskim w pierwszym składzie wtorek nie okazał się dobrym dniem. Piłkarze z Katalonii nie byli w stanie upilnować m.in. Marca Cucurellę. Jeszcze przed przerwą Hiszpan uciekł Araujo, który zaatakował nogi rywala i otrzymał drugą żółtą kartkę. W ten sposób osłabił swój zespół, wylatując z boiska przy i tak niekorzystnym już wyniku.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Ostatecznie Blaugrana przegrała z Chelsea 0:3, a polski snajper miał utrudnione zadanie. Osłabiony zespół nie atakował tak odważnie, przez co 37-latek wciąż nie ma na koncie ani jednego gola w Lidze Mistrzów w sezonie 2025/26. Jego postawa zeszła jednak tym razem na drugi plan.

Hansi Flick nie ukrywa, co zrobi z Ronaldem Araujo

Kibice Barcelony czekali na to, jak na klęskę w Londynie na gorąco zareaguje Flick. Dziennikarze ciekawi byli, czy czerwona kartka okazała się kluczowa w kontekście tego, jak duża różnica dzieliła obie drużyny.

— Zaczęliśmy świetnie, mieliśmy doskonałą szansę na strzelenie gola. Czerwona kartka wszystko zmienia, szczególnie przeciwko tak fantastycznemu zespołowi. Ciężko jest wrócić, mając 10 zawodników, grając z jednym mniej — nie ma wątpliwości Niemiec.

Nie zamierzał uchylać się też przed indywidualną oceną zawodnika, który opuścił boisko z czerwoną kartką. — Przy pierwszej żółtej kartce nie wiem nawet dokładnie, co się stało. Muszę z nim porozmawiać, obejrzeć powtórki i to przeanalizować. Drugi faul mógł się zdarzyć, ale nie powinien wykonywać wślizgu. Musimy go uczyć, co powinien zrobić. Takie rzeczy się zdarzają, ale to nie był dobry moment. Jest jak jest — nie ukrywa Flick.

Szkoleniowiec wskazuje też na błędy całego zespoły, w szczególności drugiej linii. — Dzisiaj traciliśmy wiele piłek, to było kluczowe, nie utrzymaliśmy piłki w ofensywie, pomocnicy popełniali błędy — ocenia, ale widzi także pozytywy, których nie wymienia jednak szczegółowo.

Decyduje się też na bardzo ważną dla kibiców deklarację, że jego zespół będzie wyglądał zdecydowanie lepiej. — Mogę to obiecać. Mówiłem o tym przed meczem, że widzę, jak trenujemy, dostrzegam jakość i intensywność. To coś zupełnie innego niż sześć tygodni temu. Piłkarze wracają, poziom treningów się poprawia. Mam dobre przeczucia i patrzę w przyszłość z optymizmem — podsumowuje z nadzieją Flick.