Policja w Nowym Jorku zatrzymała 35-letnią kobietę, instagramową influencerkę, która zamawiała drogie dania w ekskluzywnych restauracjach, a następnie odmawiała zapłaty. W restauracjach pojawiała się w drogich, markowych ubraniach, z aparatem fotograficznym i sprzętem oświetleniowym. Gdy kelnerzy przynosili rachunek, proponowała pochlebne recenzje na Instagramie albo też… nożyczki.
„Samozwańcza influencerka kulinarna w ciągu zaledwie kilku tygodni przyciągnęła uwagę sceny kulinarnej Nowego Jorku” – pisze BBC.
/Shutterstock
- Pei Chung, influencerka z Nowego Jorku, została aresztowana za niepłacenie rachunków w restauracjach na Brooklynie.
- Jej taktyka polegała na zamawianiu drogich dań w luksusowych lokalach i obiecywaniu w formie postów na Instagramie.
- Pei Chung zyskała przydomek „diva-and-dash”.
- Jej ostatnia wizyta w restauracji Mole zakończyła się wezwaniem policji i aresztowaniem; teraz czeka na proces i grozi jej deportacja do Tajwanu.
- Więcej ciekawych informacji ze świata znajdziesz na stronie RMF24.pl.
Przypadek 35-letniej Pei Chung jest szeroko opisywany przez amerykańskie i brytyjskie media.
Influencerka (27 tys. obserwujących na Instagramie) z nowojorskiego Williamsburga od końca października, jak wynika z policyjnych akt, była aresztowana co najmniej siedem razy. W ostatni piątek trafiła do więzienia na Rikers Island. Postawiono jej liczne zarzuty kradzieży: chodzi o niezapłacenie rachunków w 11 ekskluzywnych restauracjach na Brooklynie. Czeka ją proces. Jak piszą nowojorskie media, do tej pory nie zapłaciła kaucji w wysokości 4,5 tys. dolarów. Według „New York Post” może zostać deportowana do rodzinnego Tajwanu, ze względu na utratę ważności jej wizy studenckiej, dzięki której wjechała do USA w 2019 r.
„Samozwańcza influencerka kulinarna w ciągu zaledwie kilku tygodni przyciągnęła uwagę sceny kulinarnej Nowego Jorku” – pisze BBC.
Jej sposób działania był prosty. Wybierała drogie restauracje, nierzadko z gwiazdką Michelina. Podczas wizyty zawsze miała na sobie markowe, bardzo drogie ubrania. „NYP” pisze m.in. butach Prady, torebkach Louis Vuitton i paskach Hermes. Zawsze miała ze sobą drogi aparat fotograficzny i sprzęt oświetleniowy.
Zamawiała najdroższe dania. „Guardian” opisuje, że podczas jednej z wizyt w październiku zamówiła foie gras za 15 dolarów, carpaccio za 32 dolary, bucatini za 28 dolarów, jagnięcinę za 52 dolary i gorący mus czekoladowy za 19 dolarów. Po czym odmówiła zapłacenia rachunku.
Odwiedziła również stekownię Peter Luger, gdzie zamówiła stek, dodatki i deser za prawie 150 dolarów. Na Instagramie zamieściła zdjęcia swojego posiłku i wystawiła lokalowi pochlebną recenzję. Pracownicy tej słynnej restauracji serwującej powiedzieli potem NBC News, że dziwne dla nich było to, że Chung przebywała w lokalu bardzo dlugo. Kiedy w końcu wręczono jej rachunek, miała powiedzieć kelnerom, że nie może zapłacić. W zamian zaoferowała przypadkowe przedmioty wyjęte ze swojej torebki, w tym nożyczki.
Właściciele innych restauracji twierdzą, że jako zapłatę za posiłek proponowała napisanie recenzji ich potraw lub opublikowanie zdjęć z wizyty na swoim koncie na Instagramie. Inni oskarżają ją o to, że po prostu wychodziła z lokalu bez płacenia.
Instagram Post
Nic dziwnego, że w nowojorskim światku kulinarnym dorobiła się złośliwego przydomka „diva-and-dash”. To gra słów nawiązująca do angielskiego wyrażenia „dine and dash”, czyli „zjeść i uciec bez płacenia”. Można ją swobodnie przetłumaczyć jako „diwa i w nogi”.
Feralny koniec nastąpił w ostatni piątek. Pei Chung wybrała się do restauracji Mole na Brooklynie. Była to jej już trzecia wizyta w ostatnim czasie, więc gdy obsługa zobaczyła charakterystyczną klientkę – całą w Pradzie, Louis Vittonie i Hermesie – była już gotowa do działania. Zgodnie ze scenariuszem 35-latka zamówiła dania za 149 dolarów, a potem odmówiła zapłaty. Obsługa wezwała policję.
Jak zwraca uwagę „Guardian”, aresztowanie Chung nastąpiło w momencie, gdy restauracje coraz częściej opierają swoje działania marketingowe na influencerach z Instagrama czy TikToka.
Dziennik przywołuje raport agencji reklamowej MGH z 2021 roku, który wykazał, że 36 proc. użytkowników TikToka odwiedziło daną restaurację po obejrzeniu jej na filmie. Raport MGH wykazał również, że 55 proc. użytkowników tej platformy poszło do restauracji, którą zobaczyli w aplikacji „po prostu dlatego, że jedzenie wyglądało tam apetycznie”.