Niedawno Simon Cowell udzielił wywiadu dla „Rolling Stone”. W rozmowie poruszono temat negatywnych komentarzy i spekulacji, sugerujących, że tragiczna śmierć Liama Payne’a związana była z jego dołączeniem do One Direction w wieku zaledwie 16 lat. Przypomnijmy, że boysband powstał po tym, jak Cowell połączył pięciu dobrze rokujących młodych wokalistów, którzy znaleźli się na przesłuchaniach do talent show „X Factor”.
Simon Cowell reaguje na negatywne komentarze
„Nie czytam tych rzeczy, bo gdybym to robił, sam bym się torturował. Sama idea, że jesteś odpowiedzialny za czyjeś życie 10 lat po tym, jak podpisałeś z nim kontrakt? Tak się po prostu nie da” – tłumaczył Simon Cowell, zapytany o to, jak czuje się z tym, że ludzie obwiniają go za śmierć Liama Payne’a.
Celebryta opowiedział też o ostatnim razie, gdy widział się z muzykiem. Do spotkania doszło rok przed śmiercią: „Pamiętam, jak powiedziałem: 'Muzyka to nie wszystko. Nie pozwól, aby przejęła twoje życie. Znajdź coś, co też da ci pasję’. Zawsze zadajesz sobie to pytanie: 'Czy mogłem zrobić coś więcej? Co by się stało z Liamem, gdyby nie był w tym zespole?'”.
Cowell kontaktował się również z rodziną Payne’a po tragedii: „Kiedy niedawno rozmawiałem z jego mamą i tatą, powtarzali, że był bardzo dumny z tego, co osiągnął. Chciałbym cofnąć czas, oczywiście. Kiedy rozmawiałem z nim tamtego dnia, miałem naprawdę dobre przeczucia. Pomyślałem: 'Wow, wygląda na to, że jesteś w naprawdę dobrym miejscu'”.
Liam Payne zmarł 16 października 2024 roku w wyniku upadku z balkonu znajdującego się na trzecim piętrze hotelu w Buenos Aires. Muzyk w momencie zdarzenia był pod wpływem alkoholu i substancji odurzających.
Matylda Damięcka sięgnęła po kultowy film „Rejs”. Oto kulisy jej pracy przy Festiwalu KorelacjeINTERIA.PLINTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
