Szczęsny poinformował o trudnych momentach, jakie wciąż mają miejsce w jego sportowej karierze na łamach magazynu GQ.pl. Wywiad zatytułowany „Żelazne ręce” odnosił się przede wszystkim do sprawy dawnej i bardzo trudnej dla zawodnika kontuzji, której skutki odczuwa po dziś dzień.
Wojciech Szczęsny nabawił się paskudnej kontuzji
W październiku 2008 roku, miesiąc po tym, jak został golkpierem rezerw Arsenalu, Wojciech Szczęsny nabawił się dramatycznej kontuzji. Mógł nie wyjść z tego cało. W czasie treningu sztanga złamała mu oba przedramiona i opadła na pierś. Jego koledzy długo się z niego nabijali i trochę im zajęło dojście do tego, że coś nie gra. Szczęsny trafił do szpitala i wymagał operacji.
Jej skutkiem były m.in. dwie płytki, które połączyły mu kości po złamaniu. W normalnej sytuacji doszłoby do operacji numer dwa, w której płytki zostałyby wyjęte. Tak się jednak nie stało, a Szczęsny wyjawił powód. Dziś są dla niego przyczyną sporego cierpienia, które miało być jednym z powodów zakończenia przez niego kariery.
Wojciech Szczęsny opowiedział o doświadczanym bólu
„To był jeden z powodów, by skończyć karierę. Miewam naprawdę dość tego cierpienia. Na treningu przychodzi moment, kiedy całkiem tracę czucie w dłoniach i z bólu nie mam siły utrzymać nawet butelki z wodą. Wtedy sobie żartujemy z trenerami, że koniec treningu, bo znowu jestem kaleką” – wyjaśniał Szczęsny w rozmowie z GQ.pl. Jednocześnie wiadomo, że powtórna operacja mogłaby temu zaradzić, ale wymagałaby też kolejnych tygodni przerwy w grze, a na to zawodnik, jak dotąd nie mógł sobie pozwolić.
To nie jest nieustający ból, najgorzej jest w okresie przygotowawczym, w czasie bardzo obciążających treningów. W sezonie jest łatwiej, bo robisz dwa treningi, potem mecz, więc ręce odpoczywają i nie jest źle. To dziwny ból. Narasta od nadgarstka do łokcia. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy od wewnętrznej strony, czy bliżej blachy, czy bliżej dłoni… jakby wszystko, co jest wewnątrz ręki, próbowało mi wyjść na zewnątrz, jakby napierało od środkatłumaczył bramkarz.
Dodał, że ból jest do zniesienia podczas kontrolowanych interwencji, ale kiedy piłka zboczy z toru lub trafi nieczysto, potrafi być bardzo źle. „Nie życzę nikomu” – podsumował.
Dzięki za informację i feedback. Rozumiem decyzję i szanuję jąPolsat Sport

Wojciech Szczęsny w barwach Arsenalu. To podczas gry dla tej drużyny złamał obie ręceANDREW YATESAFP

Wojciech SzczęsnyFoto OlimpikAFP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
