Przed sezonem aspiracje obu drużyn były zupełnie inne. Częstochowianie po cichu marzyli o medalach, a jako cel minimum wskazywali awans do fazy play-off. Z kolei gorzowianie celowali w zapewnienie sobie utrzymania. Plusligowa rzeczywistość jest jednak brutalna: Stilon i Norwid to dwie najsłabsze ekipy w siatkarskiej elicie.
Obie drużyny miały swoje problemy. W zespole gospodarzy przed starciem doszło do sporych zmian: zwolniono trenera Guillermo Falaskę i poinformowano o rozstaniu z podstawowym libero Mateuszem Masłowskim. Jednak mimo tego, to Norwid był faworytem.
ZOBACZ WIDEO: Była Miss Polski nadal zachwyca. Właśnie odniosła sukces
I to potwierdził już początek spotkania, gdy miejscowi uzyskali kilka „oczek” przewagi, a następnie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. W ataku brylował Patrik Indra, którego wspierali pozostali zawodnicy. W grze gospodarzy trudno było znaleźć słaby punkt i choć goście próbowali odrobić straty, to nie mieli argumentów w ataku. Partia ta padła łupem Norwida (25:21).
Początek drugiego seta znów należał do miejscowych, którzy ponownie szybko uzyskali przewagę. Znów gorzowianie potrafili częściowo odrobić straty, ale znów siatkarze gospodarzy uciekali im. Częstochowianie prowadzili już 19:15 i kontrolowali przebieg seta. Co prawda goście zdołali zmniejszyć straty (23:21), ale błąd przejścia linii środkowej sprawił, że Norwid miał piłkę setową i jej nie zmarnował. Seta punktowym serwisem zakończył Milad Ebadipour.
Trzeci set od początku układał się po myśli gorzowian, którzy błyskawicznie objęli prowadzenie i mieli bezpieczną zaliczkę (6:3), a kilka minut później prowadzili już 17:12. Częstochowianie wtedy rzucili się do odrabiania strat. Było już 19:17, ale tym razem gospodarze nie zdołali doprowadzić do remisu. Po chwili Stilon prowadził 24:20, lecz w pole serwisowe wszedł Sebastian Adamczyk i zniwelował stratę do stanu 24:23. Jednak to gorzowianie zadali decydujący cios i wygrali seta 25:23.
Wygrany set dodał gościom wiatru w żagle. Znów od początku prowadzili (5:2) i powiększali swoją przewagę (11:6). Gdy wydawało się, że gorzowianie będą kontrolowali przebieg seta, to po serii udanych zagrywek Ebadipoura było już tylko 16:15 dla Stilon. To jednak wszystko, na co było stać miejscowych. Dzięki dobrej grze w bloku, zagrywce i ataku gorzowianie doprowadzili do remisu 2:2, wygrywając 25:18.
O tym, kto wygra, zadecydował tie-break. Częstochowianie nie mieli łatwego zadania, bo musieli powstrzymać rozpędzonych rywali. Gra toczyła się jednak punkt za punkt. Do zmiany stron doszło przy stanie 8:7 dla gospodarzy, a punkt blokiem zdobył Indra. Po chwili w aut piłkę posłał Kamil Kwasowski i było 9:7 dla Norwida. W końcówce miejscowi prowadzili już 13:11, ale gorzowianie odwrócili sytuację i to oni mieli piłkę meczową (14:13), którą wykorzystali. Stało się tak po błędzie w ataku Ebadipoura. Było to pierwsze w tym sezonie zwycięstwo Stilonu.
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – Cuprum Stilon Gorzów 2:3 (25:21, 25:21, 23:25, 18:25, 13:15)
Norwid: Kiedos, Nowak, Indra, Ebadipour, Popiela, De Cecco, Makoś (libero) oraz Adamczyk.
Stilon: Henno, Niemiec, Chizoba, Kwasowski, Kania, Thiago, Dembiec (libero) oraz Więcławski, Maciejewicz, Gąsior.
MVP: Mateusz Maciejewicz (Cuprum Stilon Gorzów).