Ostatnie tygodnie upływają w PiS pod znakiem wewnętrznych sporów. Były premier Mateusz Morawiecki ma pretensje o to, że jest odsuwany na boczny tor przez swoich przeciwników. Chodzi o niewłączenie go do prac programowych, nad którymi pieczę przejęli m.in. Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki oraz Jacek Sasin.
Posiedzenie Prezydium miała pomóc załagodzić konflikt. Jednak jak donosi Wirtualna Polska, „dyskusja była burzliwa, a Mateusz Morawiecki – jeden z wiceprezesów PiS – miał opuścić spotkanie”. Jak czytamy, „Morawiecki miał być ostro krytykowany przez wewnętrznych przeciwników (chodzi o frakcję Tobiasza Bocheńskiego, Patryka Jakiego czy Jacka Sasina) za to, że nieoczekiwanie zrezygnował z udziału w panelu dyskusyjnym na sobotniej konferencji PiS – z powodu 'wycięcia’ go z zespołów programowych przygotowujących program PiS”. Okazuje się, że spór nie został zażegnany i na posiedzeniu PKP nie zapadły żadne decyzje.
Prezes Kaczyński nie staje po żadnej ze stron
„W obronie Mateusza Morawieckiego miał stanąć Piotr Gliński, ale też Jarosław Kaczyński, który tonuje nastroje i nie chce pozwolić na dalsze atakowanie Morawieckiego przez wewnętrznych przeciwników” – opisuje WP. – Prezes Kaczyński przysłuchuje się racjom obu stron, choć bez wydawania „wyroku”, kto ma rację i za kim jest – twierdzą rozmówcy z PiS.
Jednocześnie były premier nie ma dołączyć do zespołu Bocheńskiego, Sasina i Jakiego, ale zamierza rozwijać swój Zespół Pracy dla Polski. – Prezes wychodzi z założenia, że niech wszystkie frakcje działają, robią program, jeżdżą po Polsce. W ten sposób ma wyciszyć konflikt – słychać na Nowogrodzkiej.
„Według informacji Wirtualnej Polski, Jarosław Kaczyński znaczną część spotkania poświęcił dyskusji o potrzebie odmłodzenia partii. Ponad godzinę trwała również dyskusja nt. wojny na Ukrainie” – dodaje WP.
Czytaj też:
„Miło mi poinformować”. Ważna decyzja Jarosława Kaczyńskiego