To był prawdziwy pogrom! W 53. minucie meczu z Rapidem Wiedeń Raków prowadził już 4:0. Częstochowianie spuścili nieco z tonu w końcówce, przez co goście zmniejszyli nieco straty. Zwycięstwo podopiecznych Marka Papszuna było jednak bezapelacyjne. Wynik 4:1 był w pełni zasłużony.

Zobacz wideo Papszun pasuje do Legii? Kosecki: Nie ma trenera, który nie chciałby poprowadzić tego klubu

Przed meczem można było się zastanawiać, jak na piłkarzy wpłynie środowa konferencja prasowa. Na niej szkoleniowiec Rakowa powiedział: „Legia chce mnie jako trenera, ja chcę być trenerem Legii. To tyle, jeśli chodzi o komentarz do tej sprawy. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia”. Takie słowa wywołały burzę. Kibice zareagowali natychmiast, niszcząc pamiątkowy mural z podobizną Papszuna. Także w trakcie meczu nie było miło.

Najważniejsze jednak, że pomimo problematycznej sytuacji związanej z trenerem, zawodnicy Rakowa zagrali świetne spotkanie. Najpierw rzut karny po faulu na Makuchu wykorzystał Brunes, a następnie hat-tricka zdobył Lamine Diaby-Fadiga. Pomeczowa konferencja prasowa jednak rozpoczęła się od pytań o przyszłość Marka Papszuna.

Pomeczowa konferencja… o Marku Papszunie

Padło pytanie o to, czy trener poprowadzi drużynę w najbliższym meczu ligowym przeciwko Arce Gdynia – Nic się nie zmieniło. Wczoraj byłem trenerem Rakowa, dzisiaj też nim jestem. Wiąże mnie z Rakowem kontrakt i to wszystko. – odpowiedział Marek Papszun. Znów zapytany o kwestię odejścia do Legii, dodał stanowczo – Nie uważam, że nie zachowałem się nieetycznie. Prosiłem wczoraj, by nie oceniać sytuacji nie mając żadnej wiedzy na temat tego, dlaczego chcę opuścić klub. To jest może życie i mogę o nim decydować. Jestem szczery i transparentny. Proszę już nie zadawać na ten temat pytań. To jest konferencja o meczu, a nie o Marku Papszunie.

Kolejne pytanie odnosiło się jednak do zniszczonego muralu z podobizną trenera – Ktoś nie docenia tego, co ja zrobiłem w Rakowie i okej. Ja wiem, czego ja tu dokonałem i śpię spokojnie. Widać to było po tym meczu, że nic w moim podejściu się nie zmieniło. Nie powiedziałem, że odchodzę, a, że chciałbym odejść. Gdybym nie był profesjonalny, to bym nie prowadził drużyny. Jestem profesjonalny i zrobiłem wszystko, by Raków wygrywał. Jeżeli tu zostanę to będę robił wszystko, by Raków wygrywał.

– Cieszę się z tej wygranej, jestem z niej dumny. Po to wróciłem do Rakowa, ale zastrzegłem też, że jeżeli poczuję, że to ten moment, to będę chciał odejść. Wróciłem po to, by grać w Europie, a jeżeli wypracujemy coś więcej, to super. Rozegraliśmy dzisiaj 10. mecz a przegraliśmy tylko jeden. Bardzo to cenię i za to mam wdzięczność do sztabu i drużyny. Dla nich daję maksa i nie odpuszczam w tej trudnej sytuacji – szkoleniowiec Rakowa zakończył tymi słowami temat swojej przyszłości.

Rapid był mocny, ale my byliśmy lepsi

Marek Papszun wypowiedział się też na temat czwartkowego spotkania – Analizując przeciwników zadajemy sobie pytanie o to, jaki poziom reprezentują. Z naszej perspektywy Rapid jest mocny jakościowo. Kiedy przyspieszyli, było to widać. To był jednak mecz pod naszą kontrolą. Doceniam wysiłek, jaki włożyła drużyna, zwłaszcza w tych okolicznościach. Być może to nas bardziej zjednoczyło. Trzeba było pokazać charakter i pokazaliśmy, że stać nas na dużo więcej niż z Piastem. Otrząsnęliśmy się po słabszym meczu i jestem bardzo zadowolony.

Trener Rakowa wypowiedział się o zdrowiu Frana Tudora, który został zmieniony w przerwie – Zmiana była profilaktyczna. Pociągnął go mięsień, a przy obecnych problemach kadrowych zdecydowałem o zmianie. Chcemy, żeby Fran był gotowy na kolejny mecz. 

Marek Papszun dowiedział się też, że wygrana nad Rapidem było dwusetnym w roli trenera Rakowa – W takim razie dobrze, że wyszedłem na ten mecz, skoro to było to 200. zwycięstwo. Bardzo cenię całą drogę, którą pokonaliśmy, i wszystkie sukcesy. Mistrzostwo Polski było takim ukoronowaniem wszystkiego. Wróciłem odbudować drużynę po słabym sezonie i to też się dokonało. Dziś Raków osiągnął kolejny sukces przy jakimśtam moim udziale. – zakończył Papszun.

Raków Częstochowa po rozegraniu pierwszych czwartkowych spotkań Ligi Konferencji awansował na czwarte miejsce w tabeli fazy ligowej. Na swoim koncie ma osiem punktów. Częstochowianie pokonali Rapid oraz Universitateę Craiova, a zremisowali z Sigmą Ołomuniec oraz Spartą Praga. W ostatnich dwóch pojedynkach Raków podejmie u siebie Zrinjski Mostar, a potem poleci na Cypr na mecz z Omonią.