Jeśli planowaliście w najbliższym czasie złożyć potężnego peceta do gier, mamy dla Was jedną radę: usiądźcie, weźcie głęboki oddech i schowajcie portfel głęboko do kieszeni. Sytuacja na rynku podzespołów komputerowych, która jeszcze niedawno wydawała się stabilizować, właśnie wykonała salto i wylądowała na głowie. Najnowsze doniesienia zza oceanu brzmią jak ponury żart, ale niestety są rzeczywistością.
Pamiętacie czasy, gdy wchodziliście do sklepu i po prostu widzieliście cenę na pudełku? To powoli staje się luksusem. W Stanach Zjednoczonych doszło do sytuacji tak kuriozalnej, że sklepy komputerowe zaczynają traktować pamięć RAM jak homara w ekskluzywnej restauracji. Zamiast konkretnej kwoty, przy najnowszych kościach DDR5 widnieje dopisek „Cena Rynkowa” (Market Price). Powód? Koszty zmieniają się z dnia na dzień tak drastycznie, że drukowanie nowych etykiet stało się stratą czasu.
O jakich kwotach mówimy?
Żeby uzmysłowić Wam skalę tego szaleństwa, posłużmy się konkretami. Sean Hollister z redakcji The Verge podzielił się swoją historią, która mrozi krew w żyłach każdego entuzjasty PC Master Race. Zaledwie trzy miesiące temu kupił zestaw 32 GB pamięci RAM do swojego komputera. Dziś ten sam zestaw kosztuje trzy razy więcej.
Ceny poszybowały z poziomu około 550 zł (130 dolarów) do abstrakcyjnych 1800-1900 zł (440 dolarów). A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Jeśli marzy Wam się solidne 64 GB szybkiej pamięci DDR5, musicie przygotować się na wydatek rzędu 3000, a nawet 3800 złotych (700-900 dolarów). Na szczęście, w polskich sklepach ceny nie osiągają jeszcze aż takich poziomów.

Tutaj dochodzimy do największego absurdu. W momencie, gdy piszemy te słowa, kompletna konsola PlayStation 5 (szczególnie w wersji Digital) kosztuje w polskich sklepach mniej, niż nie jeden zestaw kości pamięci do komputera. Dostajecie pada, dysk, procesor, obudowę i zasilacz w cenie niższej, niż jeden komponent do „blaszaka”.
Kto jest winny? Oczywiście, że AI
Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź nikogo nie zaskoczy: Sztuczna Inteligencja. Tim Sweeney, szef Epic Games, stawia sprawę jasno – to nie jest chwilowa czkawka rynku. Fabryki produkujące pamięć DRAM masowo przekierowują swoje moce przerobowe na potrzeby gigantycznych centrów danych obsługujących AI. Firmy te licytują stawki nieosiągalne dla producentów sprzętu konsumenckiego. Jesteśmy po prostu za biedni, by konkurować z boomem na sztuczną inteligencję.
Co to oznacza dla graczy?
Niestety, nic dobrego. Efekt domina może wkrótce uderzyć w inne podzespoły:
- Karty graficzne: One też potrzebują pamięci (VRAM). Nvidia i AMD mogą wkrótce podnieść ceny, by zrekompensować braki.
- Konsole: Choć Sony podobno zgromadziło zapasy pamięci na „kilka miesięcy” do przodu, plotki sugerują, że Microsoft może być zmuszony do podniesienia cen Xboxa.
- Steam Decki i inne handheldy: Valve już sygnalizuje, że „kryzys RAM-owy” utrudnia im wycenę nadchodzących urządzeń.
Wygląda na to, że tegoroczne święta będą należeć do konsol – nie z wyboru, a z czystej ekonomicznej konieczności. Modernizacja PC w tej chwili to sport tylko dla ludzi o wyjątkowo mocnych nerwach i jeszcze głębszych kieszeniach.
Clair Obscur: Expedition 33 i wiele innych hitów w obniżonych cenach. Rusza wyprzedaż firmy Cenega na Black Friday!