• Przemysław Babiarz jest pogrążony w żałobie. Zmarła jego ukochana żona.
  • Przemysław Babiarz wrócił do pracy po śmierci żony.
  • Przemysław Babiarz opowiedział o ostatnich chwilach z żoną. Mówi, że czuje jej obecność.

Zmarła żona Przemysława Babiarza. Dziennikarz już wrócił do pracy

Nie żyje żona Przemysława Babiarza. 19 listopada media obiegły smutne wieści o odejściu pani Marzeny. Komentator sportowy już rok wcześniej informował, że jego żona zmaga się z
poważnymi problemami zdrowotnymi. Po jej śmierci redakcja TVP Sport złożyła kondolencje dziennikarzowi.

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci ukochanej Małżonki Przemysława Babiarza. Składamy Ci Przemku najszczersze kondolencje i łączymy się z Tobą w bólu i żalu z powodu odejścia Marzeny. Przyjmij proszę wyrazy otuchy i siły na nadchodzące dni
– przekazano w oficjalnym oświadczeniu.

22 listopada odbył się
pogrzeb żony Przemysława Babiarza. Dziennikarz wrócił do pracy już 2 grudnia, a widzowie mogli usłyszeć jego głos podczas pierwszego dnia mistrzostw Europy w pływaniu na krótkim basenie w Lublinie. W najnowszym wywiadzie komentator sportowy wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na szybki powrót do pracy.

Przemysław Babiarz wspomina ostatnie chwile z żoną. „Czuję jej obecność”

W rozmowie z WP SportoweFakty Przemysław Babiarz przyznał, że w obliczu tragedii otrzymał duże wsparcie od swojego pracodawcy. Choroba żony zmusiła go bowiem do ograniczenia aktywności zawodowej. – Szefowie zachowali się wobec mnie bardzo przychylnie i gdy tylko dowiedzieli się, że stan zdrowia mojej żony mocno się pogorszył, to od razu dali mi wolną rękę i zwolnili z obowiązków zawodowych – mówił.

Teraz, gdy już jesteśmy po śmierci i pogrzebie, trzeba wracać do aktywności. Takie mistrzostwa Europy to rodzaj przetarcia. Dobrze, że mogę skupić się na czymś innym. Oczywiście myśli o żonie i tym wszystkim, co działo się w ostatnim czasie, wciąż we mnie tkwią. Na czas komentowania jestem jednak w innym świecie. Potrzebuję tego i absolutnie nie żałuję, że jestem teraz w pracy
– tłumaczył.

Przemysław Babiarz ujawnił, że choroba jego żony trwała ponad rok, ale szczególnie trudne były dla nich ostatnie trzy tygodnie. – Wciąż mocno to przeżywam, ale muszę wrócić do normalnego życia. Nie mogę zapaść się. Gdyby żona żyła, to na pewno chciałbym spędzić ten czas z nią. Odpuszczałem w ostatnim czasie wiele aktywności i absolutnie tego nie żałuję. Byłem przy niej do końca. Dzisiaj patrzy na mnie z góry, a ja czuję jej obecność. To była najważniejsza osoba w moim życia. Z nikim nie miałem takiej relacji – podsumował dziennikarz.

Źródło: Meloradio.pl/WP SportoweFakty