Niedzielne zwycięstwo 1:0 z GKS-em sprawiło, że wicemistrzowie Polski znów są na podium ligowej tabeli, a do tego po rozegraniu zaległego meczu jeszcze w tym roku mogą zostać jej liderem. Najwyraźniej piłkarzom Rakowa nie przeszkadza zamieszanie związane z trenerem, który kilka dni temu publicznie ogłosił, że chce zmienić otoczenie i zacząć pracę w Legii. Na to jednak nie zgadza się właściciel klubu, Michał Świerczewski.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Po zakończeniu spotkania z katowiczanami Papszun był gościem Ligi+ Extra na Canal+ Sport. I wypowiedział słowa, które wywołały prawdziwe trzęsienie ziemi.

— Dla mnie mobilizujące było i jest dalej, jak ta drużyna pracuje, jak funkcjonuje, biorąc pod uwagę moją sytuację, że w tamtym okresie chcieli mnie zwolnić, a teraz mi nie pozwalają odejść — zdradził szkoleniowiec, odnosząc się do momentu, w którym po przezwyciężeniu kryzysu jego zespół znów zaczął grać na miarę swoich możliwości i systematycznie odrabiał kolejne lokaty w ligowej tabeli.

Marek Papszun nie gryzł się w język. „Będzie można ocenić”

Następnie prowadzący program Krzysztof Marciniak wrócił do konferencji po meczu z Rapidem, na której 51-latek poprosił, aby nie oceniać jego decyzji bez znajomości kulis i zapytał swojego rozmówcę, czy to, co przed chwilą powiedział, jest jednym z czynników, które sprawiły, że postanowił odejść z Rakowa i przyjąć ofertę Legii.

— Tak, to jest jeden z elementów. To nie jest moment na to, żebym… Tych elementów jest dużo, czy bardzo dużo. Wypowiem się na ten temat. Myślę, że może to nastąpić nawet jutro [poniedziałek] i wtedy będzie można ocenić, gdy powiem, jak to wyglądało z mojej perspektywy — podkreślił Papszun. — Myślę nad tym, w jakiej formule do tego dojdzie — dodał pytany, czy np. zdecyduje się zwołać konferencję prasową.

Przypomnijmy, że Raków już w najbliższy czwartek rozegra kolejny mecz. Tym razem Medaliki zmierzą się ze Zrinjskim Mostar w Lidze Konferencji. Całkiem możliwe, że już bez Papszuna na ławce trenerskiej.