Ekstraliga Żużlowa, aby pomóc klubom i ulżyć im w wypełnianiu wymogów licencyjnych postanowiła ustalić, że maksymalne kwoty kontraktowe dla żużlowców w najlepszej żużlowej lidze świata wynieść mogą tylko 500 tys. złotych na przygotowania do sezonu i 5 tys. złotych za każdy zdobyty punkt.

Potem, w okresie pandemii, co działacze argumentowali mniejszymi wpływami ze sprzedaży biletów i od sponsorów, limity te zostały jeszcze bardziej obniżone do 200 tys. złotych na przygotowania do sezonu i 2,5 tys. za każdy punkt.

Zawodnicy nie mieli wyjścia i chcąc startować, musieli te rozwiązania przyjąć. Klub mógł im ewentualnie zrekompensować utratę zarobków umowami sponsorskimi, ale te nie były już objęte procesem licencyjnym, więc w przypadku gdy te środki nie były wypłacone, to żużlowcy nawet nie mogli się odwołać do centrali.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Prezes UOKiK uznał te ustalenia za ograniczenie praw żużlowców i nałożył na żużlową centralę wielomilionową karę.

Po dwóch latach okazało się, że PZM i Ekstraliga Żużlowa najpewniej kar nie zapłacą, bo przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) zapadł wyrok uchylający tę decyzję, łącznie z nałożonymi karami.

Wyrokiem z 5 grudnia 2025 r. pochwaliła się kancelaria prawna WKB Lawyers, reprezentująca PZM i EŻ.

— SOKIK dokonał odmiennych ustaleń faktycznych, diametralnie różnych, od ustaleń poczynionych w decyzji. Sąd (w zgodzie z tym co PZM i EŻ wskazywały w odwołaniach) uznał, że PZM oraz EŻ tworzą jednolity organizm gospodarczy (JOG), a EŻ jest w pełni kontrolowana przez PZM, który w dacie wydania decyzji dysponował 58,29 proc. głosów na ZW. Tym samym niemożliwe było orzeczenie w decyzji, że podmioty te zawarły między sobą porozumienie ograniczające konkurencję. Fakt tworzenia JOG wynika zdaniem Sądu z: posiadania pełnej i samodzielnej, pozytywnej i negatywnej kontroli PZM nad EŻ, treści umowy spółki, podstawowych regulacji KSH (dot. spółek z o.o.), zasady jawności rejestrów oraz ustawy o sporcie. Podstawą funkcjonowania EŻ są bowiem decyzje PZM. Zarzut stwierdzenia przez UOKIK zawarcia porozumienia przez spółkę-matkę ze swoją spółką-córką był najdalej idącym zarzutem powodów — przekazał dr Bartosz Turno, specjalista od prawa konkurencji i prawa konsumenckiego w mediach społecznościowych.

Wyrok SOKiK nie jest prawomocny

— W ocenie Sądu nie było więc potrzeby rozważania innych zarzutów oraz przeprowadzania postępowania dowodowego dotyczącego pozostałych zarzutów. Musiało to skutkować uchyleniem decyzji. Sąd nie zgodził się również z twierdzeniami Urzędu, który w pismach procesowych próbował uzupełniać i modyfikować swoje stanowisko zawarte w decyzji, jakoby PZM zawarł porozumienie także w formie uchwały związku przedsiębiorców — dodał.

— Sąd wyraźnie stwierdził, że obywatel i przedsiębiorca musi działać w zaufaniu do organu administracji. Nie może być dowolności czy interpretacji w tym co organ miał na myśli. Organ antymonopolowy nie może uzupełniać swojej decyzji w postępowaniu sądowym. Sąd ma bowiem do oceny konkretny i ograniczony obszar. Odwołanie dotyczy konkretnej treści decyzji zaadresowanej do podmiotów, które mogą bronić swoich praw w postępowaniu antymonopolowym. Sąd dysponuje więc jedynie decyzją i odwołaniem. Nie dysponuje natomiast odwołaniem Prezesa Urzędu od jego decyzji. Wyrok nie jest prawomocny — przekazał prawnik.