— Nie mogę dziś odpowiedzieć na to pytanie — miał stwierdzić były marszałek Sejmu. Powiedział też swoim posłom, że zależy to od losów jego kandydatury na Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców.
W liście, który wysłał dziś działaczom partii, stwierdził jednak, że jego szanse na wygraną są niewielkie ze względu na globalne, polityczno-finansowe zależności.
Co ciekawe, jutro (10 grudnia) mija termin zgłaszania się chętnych do walki o przywództwo w partii. Gdyby Hołownia zdecydował się kandydować, Rada Krajowa Polski 2050 mogłaby być zmuszona do podjęcia uchwały przesuwającej ten termin.
To nie spotkałoby się jednak z dobrym przyjęciem ze strony części polityków tej partii. Swoje stanowisko w tej sprawie jasno zakomunikował dziś w Onet Rano Michał Kobosko, który zadeklarował start w wyborach na szefa ugrupowania.
— Uważam, że skoro został wyznaczony dla wszystkich wspólny punkt, do kiedy mamy zgłosić się jako kandydaci [na szefa Polski 2050], to wszystkich powinno to obowiązywać. Byłoby złym znakiem w trudnej sytuacji naszej partii, gdybyśmy dawali taki sygnał, że są reguły, ale nie obowiązują jednej osoby. Jeżeli chcemy dawać jakiś przykład w polityce, to powinniśmy dawać przykład stabilności reguł, a nie zmieniać je w trakcie gry — stwierdził europoseł.
Hołownia z podpisami
Z informacji Onetu wynika, że choć Szymon Hołownia już we wrześniu zadeklarował, że oddaje ster partii, do końca się wahał. Z kilku źródeł dowiedzieliśmy się, że grupa działaczy zbierała dla niego podpisy niezbędne do rejestracji kandydatury na szefa Polski 2050.
Hołownia miał być też namawiany do walki o reelekcję przez polityków spoza ugrupowania. Wśród tych osób miał być np. wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, z którym były marszałek prawie trzy lata temu stworzył Trzecią Drogę, która zdobyła w wyborach parlamentarnych w 2023 r. prawie 15 proc. głosów.
Wiele wskazuje jednak na to, że kluczowe znaczenie miały względy rodzinne, o czym były marszałek Sejmu poinformował w dzisiejszym liście skierowanym do polityków partii. Wspomniał w nim o rozmowach z najbliższymi, które miały mieć wpływ na ostateczną decyzję Szymona Hołowni.
Z informacji Onetu wynika, że polityk nie zdradził, kogo poprze w wewnętrznych wyborach. Jak słyszymy, w swoim liście zadeklarował otwartość na rozmowy i to, że jego wicemarszałkowski gabinet w Sejmie jest otwarty dla chętnych. Pisząc list, zdawał też sobie sprawę, że ten szybko wycieknie do mediów.
— To było w stylu Szymona. Napisał wręcz o „szmalcowniku”, który to wyniesie na zewnątrz. Prosił, żeby cytować jego list dosłownie — śmieje się jeden z posłów Polski 2050.
Hołownia niedawno — zgodnie z umową koalicyjną — ustąpił z funkcji marszałka Sejmu. Zastąpił go Włodzimierz Czarzasty. Szef Polski 2050 został wybrany na wicemarszałka izby niższej parlamentu.
Paweł Supernak / PAP
Marszałek Włodzimierz Czarzasty i wicemarszałek Szymon Hołownia
Wszystko wskazuje na to, że na szefa jego wystartują: ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która jest faworytką Hołowni, szefowa resortu środowiska Paulina Hennig-Kloska, była wiceministra edukacji Joanna Mucha, europoseł Michał Kobosko, oraz posłowie Rafał Kasprzyk i Ryszard Petru.
Ten ostatni w mediach społecznościowych zadeklarował, że nie wycofa się z wyścigu, bez względu na to, kto wystartuje na szefa Polski 2050 i ilu będzie kandydatów.
Do walki o stanowisko przewodniczącego Polski 2050 chce dołączyć jeszcze jeden kandydat — świętokrzyski poseł Rafał Kasprzyk.
— Zdecydowałem się na ten ruch, bo chcę, aby głos regionów był bardziej słyszany w centrali — mówi dziś w rozmowie z Onetem.
W przesłanej do członków partii wiadomości pisze o sobie: „Tworzę ruch Polska 2050 od stycznia 2020 roku. Jak mówi Szymon — przeszedłem »szlak bojowy od Lenino do Berlina«. Wiem, co nas wzmocniło, a co nas zatrzymało. Po zwycięstwie popełniliśmy błędy, które kosztowały nas poparcie i zaufanie. Nie możemy ich powtarzać. Potrzebujemy nowego otwarcia”.