Tenisiści od dłuższego czasu narzekają na napięty harmonogram i zasady narzucane na zawodników, niedające im chwili wytchnienia. Prawie jednym głosem mówią o tym, że mają za dużo obowiązkowych turniejów, przez co brakuje im czasu na odpoczynek i regenerację.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Tenisiści wciąż narzekają na harmonogram
„Myślę, że gramy za dużo, a harmonogram jest szalony. Staram się dzielić rok na poszczególne części sezonu i skupiać się na tym, co nadchodzi, inaczej jest ciężko. […] Po czterotygodniowym okresie przygotowawczym i ośmiodniowym urlopie, gdy spojrzę na koniec grudnia i pomyślę, co mnie czeka w ciągu następnych 11 miesięcy, to jestem przytłoczona” — mówiła Iga Świątek podczas jednej z ostatnich konferencji prasowych.
„Jestem typem gracza, który uważa, że w ciągu roku odbywa się wiele turniejów, turniejów obowiązkowych, a prawdopodobnie w ciągu następnych kilku lat będzie ich jeszcze więcej, jeszcze więcej turniejów obowiązkowych. Więc, prawdopodobnie nas w jakiś sposób zabiją. W tej chwili zgłasza się mnóstwo kontuzji właśnie z tego powodu, z powodu kalendarza” — zaznaczył z kolei Alcaraz.
Marcos Baghdatis jasno o narzekaniu tenisistów
Marcos Baghdatis wyznał w najnowszym wywiadzie, że zgadza się z tym, że „harmonogram jest problemem, jest przeładowany”, jednak nie lubi słuchać, jak narzekają na to zawodnicy, zdradził dlaczego.
„Myślę, że to już od jakiegoś czasu problem, ale nie znoszę narzekań zawodników na ten problem. […] Nienawidzę, kiedy narzekają, nie jest to, że narzekają, ale to, że mają związek zawodowy, stowarzyszenie, Związek Zawodowy Pracowników Przemysłowych (PTPA), który istnieje i walczy o nich. Ich głos jest bardzo silny i mogą zwrócić się do związku, porozmawiać z nim i znaleźć sposoby na poprawę sytuacji” — zaznaczył, sugerując, że tenisiści mają teraz „narzędzia” do tego, by walczyć o swoje prawa i zamiast narzekać na forum, powinni się zgłosić do odpowiednich organów, które mogą im w tym pomóc.