„Trumpowi nie chodzi o demokrację”

„Trumpowi nie chodzi (…) o demokrację, a jedynie o wywieranie presji na Zełenskiego” — pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Zełenski jest jednak nieco sprytniejszy, niż Trump mógłby się spodziewać. Odwraca sytuację, żądając od Ameryki (i Europy) gwarancji bezpieczeństwa w celu przeprowadzenia wyborów. To żądanie uzasadnione, biorąc pod uwagę sytuację w Ukrainie, i ponownie kładzie na stół kwestię gwarancji bezpieczeństwa, którą Trump zbyt mocno zaniedbał”.

  • Jakie gwarancje bezpieczeństwa oczekuje Zełenski przed wyborami?
  • Dlaczego Trump twierdzi, że Zełenski unika wyborów?
  • Jakie są obawy związane z przeprowadzeniem wyborów w Ukrainie?
  • Co myśli niemiecka prasa o sytuacji politycznej w Ukrainie?

„Nie oznacza to, że wybory nie byłyby korzystne dla Ukrainy. Jeśli istnieje sposób na ich prawidłowe przeprowadzenie, zarówno pod względem prawnym, jak i praktycznym, to kraj powinien podjąć ten krok” — pisze gazeta z Frankfurtu, dodając, że choćby taka próba należy się obywatelom Ukrainy.

„Złośliwość Amerykanów”

„Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wybuchła niebezpieczna gorączka w staraniach o zakończenie wojny w Ukrainie. Prezydent USA Donald Trump desperacko pragnie móc pochwalić się kolejnym sukcesem po zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie. Najlepiej jeszcze przed Wigilią. Dlatego wywiera maksymalną presję na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego” — pisze dziennik z Kolonii „Kölner Stadt-Anzeiger”.

„Zełenski jest już pod ścianą: Rosja posuwa się w Ukrainie naprzód i bombarduje jej infrastrukturę energetyczną. Tymczasem temperatury nieustannie spadają, zbliżając się do zera. Żądanie, aby Zełenski przeprowadził wybory, jest ze strony Amerykanów złośliwością, poprzez którą kwestionują oni legalność, a tym samym działania prezydenta Ukrainy. Zełenski reaguje jak zwykle taktycznie, uważając, by nie zdenerwować USA: w zasadzie zgadza się na wybory, jeśli otrzyma gwarancje bezpieczeństwa. Obecnie nikt nie chce mu ich przyrzec” — podsumowuje gazeta z Kolonii.

„Da to chwilę wytchnienia, ale nic więcej”

„Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski doskonale wie, że konstytucja daje mu prawo do przełożenia wyborów w czasie wojny. Wie też, jakich problemów ich przeprowadzenie przysporzyłoby jego krajowi w obecnej sytuacji. Jego zapowiedź można zatem bezpiecznie interpretować jako manewr taktyczny, jakim oddaje pałeczkę prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, który nieustannie powtarza swoje żądania nowych wyborów” — pisze „Südwest Presse” z Badenii-Wirtembergii.

„Da to Zełenskiemu i jego krajowi chwilę wytchnienia, ale nic więcej. W rzeczywistości nowe wybory są po oskarżeniach o korupcję pilnie potrzebne. Gdyby Zełenski je wygrał, miałby niezaprzeczalny mandat do poprowadzenia kraju w kolejną fazę wojny. Mógłby w ten sposób lepiej przygotować naród ukraiński na bolesne ustępstwa, jakie pociągnie za sobą porozumienie pokojowe” — czytamy.