12 czerwca 2019 roku polska piłka ręczna pogrążyła się w żałobie. Tego dnia, po długiej i ciężkiej chorobie, zmarł Wojciech Nowiński.
Jego wkład w rozwój szczypiorniaka w naszym kraju był nieoceniony. Urodził się 11 grudnia 1948 r. Studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. W latach 1966-85 występował na pierwszoligowych parkietach w Polsce i we Francji, dokąd wyjechał na późniejszym etapie kariery. Po zakończeniu tego rozdziału rozpoczął pracę trenerską.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
Zawdzięczamy mu jedyne w historii złoto
Przez kilka lat prowadził francuskie zespoły, a potem wrócił do Polski. Od 1995 r. pełnił funkcję wykładowcy w Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Jako trener prowadził kluby takie jak AZS AWFiS Gdańsk i SMS Gdańsk. Przez kilka lat pełnił też funkcję drugiego trenera reprezentacji Polski seniorów, którą samodzielnie poprowadził w ośmiu meczach.
Największe sukcesy odnosił jednak z kadrami juniorskimi. W 1997 roku prowadzona przez niego drużyna zajęła czwarte miejsce na mistrzostwach świata. Pięć lat później inna generacja szczypiornistów pod wodzą Nowińskiego pobiła ten wynik i sięgnęła po złoty medal mistrzostw Europy. Do dziś pozostaje to jedyny tytuł wywalczony przez polską reprezentację w piłce ręcznej na zawodach rangi mistrzowskiej.
Karol Bielecki, Mariusz Jurkiewicz, Krzysztof Lijewski, Piotr Grabarczyk czy Patryk Kuchczyński – to zawodnicy, którzy przez lata stanowili o sile pierwszej reprezentacji Polski prowadzonej przez Bogdana Wentę. Zanim jednak dotarli do tego etapu, współpracowali w kadrze juniorskiej z Nowińskim. Rola tego trenera w kształtowaniu genialnego pokolenia szczypiornistów jest nieoceniona.
– Potrafił wykrzesać z nas możliwości. Pamiętam, że wpajał nam: „Nawet przy zgaszonym świetle musicie wiedzieć, gdzie się znaleźć”. Na tamte, dość siermiężne czasy, był to powiew profesjonalizmu. Nie zawsze bywało tak kolorowo, po tygodniu zgrupowania nie mogliśmy na siebie patrzeć, bo nie miał łatwego charakteru. Po przerwie znowu wszystko wracało do normy. W pełni mu ufaliśmy, miał świeże spojrzenie – wspominał go Michał Świrkula, członek złotej drużyny z 2002 roku.
Był nie tylko wybitnym trenerem
Nowiński przez niemal dekadę pracował też jako ekspert telewizyjny i komentator – najpierw w Polsacie, a później w TVP. Jego głos towarzyszył setkom tysięcy polskich kibiców, którzy z zapartym tchem śledzili poczynania kadry na największych światowych imprezach.
– Wprowadził komentarz na inny poziom. Pamiętam, gdy dzwonił do mnie przed spotkaniami reprezentacji podczas MŚ czy ME. Akurat występowali moi dawni koledzy z boiska, więc wykręcił numer do mnie, by dowiedzieć się ciekawostek. Chciał po prostu stworzyć swoim komentarzem widowisko – mówił były reprezentant Polski Marcin Lijewski.
W uznaniu zasług Nowińskiego Andrzej Duda w 2018 roku odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi za wybitny wkład w upowszechnianie sportu. Wielu jego byłych podopiecznych zapamiętało go jednak nie tylko jako zdolnego trenera, ale przede wszystkim nietuzinkowego i pogodnego człowieka.
– Barwna postać, setki anegdot, bywało zabawnie nawet na treningach. Z jednej strony wymagający, z drugiej sypiący żartami. Nauczył mnie wszystkiego o grze w bramce, a potem współpracowaliśmy na innej, wręcz przyjacielskiej stopie. Rozmawialiśmy co tydzień, czasem codziennie. Niby dzwonił z błahostką na minutę, a kończyliśmy po godzinie. Gdy po karierze wróciłem do Gdańska, to właściwie nie było tygodnia, byśmy nie rozmawiali – wspominał Świrkula.