W środę, 10 grudnia, ok. godz. 11.30, 23-letni mieszkaniec powiatu myślenickiego wtargnął na parking jednej z lokalnych firm uzbrojony w nóż i kij bejsbolowy. Napastnik najpierw zaatakował jednego z pracowników przedsiębiorstwa, a następnie zadał ochroniarzowi kilka ciosów nożem w okolice szyi i klatki piersiowej. Po zdarzeniu uciekł.
Mężczyznę niedaleko firmy zauważyli wezwani na miejsce policjanci, którzy podjęli próbę jego zatrzymania. Jak ustaliła prokuratura, napastnik nie reagował na polecenia funkcjonariuszy, a trzymając w ręku nóż, miał ruszyć w stronę jednego z nich.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kiedy miało miejsce zdarzenie w Myślenicach?
Ile razy nożownik został postrzelony?
Kim był napastnik?
Czy istnieje nagranie z interwencji policji?
Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, śledczy dysponują nagraniem z tego zdarzenia, wykonanym przez jednego ze świadków. Z materiału ma wynikać, że mężczyzna z nożem był wyraźnie pobudzony — biegnąc w kierunku funkcjonariusza, odpowiadał na jego wezwania wulgaryzmami i przewrócił policjanta. W tej sytuacji padły strzały. Napastnik został trafiony czterokrotnie, a obrażenia okazały się śmiertelne.
„Nagranie dowodzi, że doszło do fizycznego, bezpośrednio kontaktu napastnika z policjantem, który wysiadł z radiowozu i wzywał go do odrzucenia noża” — przekazała w rozmowie z gazetą Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Słowa te potwierdza także prokurator Oliwia Bożek-Michalec. „Z filmu wynika, że policjant użył broni w obronie własnej. To był bezpośredni atak na niego” — wyjaśnia rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Atak nożownika w Myślenicach. Prokuratura bada sprawę
Prokuratura w Myślenicach prowadzi postępowanie w celu ustalenia, czy podczas użycia broni przez policjanta zachowano wszystkie obowiązujące procedury. W sprawę zaangażowany jest także wydział wewnętrzny policji.
Według informacji „Gazety Wyborczej” 23-letni napastnik był byłym pracownikiem firmy — pracował tam przez kilka miesięcy, a następnie w październiku ubiegłego roku odszedł na własną prośbę. Motywy jego działania wciąż pozostają nieznane.
Co więcej, jak poinformowała Katarzyna Cisło, rzeczniczka małopolskiej policji, osoby zaatakowane przez mężczyznę miały być zupełnie przypadkowe.