Anna Twardosz została pierwszą Polką w historii, która punktowała w siedmiu kolejnych konkursach Pucharu Świata. W piątek w Klingenthal zajęła 20. miejsce i dopisała kolejne punkty do klasyfikacji generalnej.
Skoczkini po pierwszej serii była 25., uzyskując 111,5 metra. Do finału awansowała z bezpieczną przewagą i w drugiej próbie wyraźnie się poprawiła. W finale poszybowała na 117. metr. Skok dał jej awans o pięć pozycji i zakończenie zawodów na dwudziestym miejscu.
– Dla mnie ta skocznia jest trudna. Może dlatego, że zawsze jestem w gorszej dyspozycji, kiedy tu przyjeżdżam? – mówiła po zawodach w rozmowie z portalem skijumping.pl. – Jestem po chorobie i dzień się dłużył. Po Wiśle leżałam w łóżku, natomiast w środę miałam trening i w czwartek trzeba było jechać do Klingenthal – opisała.
Podopieczna Marcina Bachledy ma już na koncie 82 punkty i zajmuje 18. miejsce w klasyfikacji generalnej. To lepszy wynik niż cały jej dorobek z poprzedniego sezonu.
Na podium piątkowego konkursu w Klingenthal stanęły zawodniczki z Japonii, Słowenii i Austrii. Wygrała Nozomi Maruyama po skokach na 130 i 127 metrów, co dało jej łączną notę 240,5 punktu. Tuż za nią uplasowała się Nika Prevc (128 i 126 m; 239,5 pkt), a trzecie miejsce zajęła Lisa Eder (125,5 i 128,5 m; 231,9 pkt).
W sobotę odbędzie się kolejny konkurs pań w Klingenthal. Początek o godzinie 11:45. Wcześniej rozegrane zostaną kwalifikacje.
ZOBACZ WIDEO: „Jakie są polskie skoki po PŚ w Wiśle?”. Tak odpowiada ekspert