Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wciąż nie mogą być pewni występu w rywalizacji o Puchar Polski, w której udział weźmie sześć najlepszych zespołów pierwszej części fazy zasadniczej. Podopieczni Andrzeja Kowala nie składają jednak broni. W sobotę w Elblągu jako pierwsi pokonali Barkom Każany Lwów nie tracąc seta.

Początek meczu był wyrównany. Barkom otworzył spotkanie bez kompleksów i początkowo nawet posiadał niewielką przewagę (6:4). Jastrzębianie błyskawicznie jednak zwarli szeregi i przejęli kontrolę. Pomogły dobre zagrywki Gierżota i skuteczność w ataku Szerszenia. Kiedy dołączył Kaczmarek, JW zaczęło odjeżdżać na dobre (8:15).

W drugiej połowie partii przyjezdni skupili się na utrzymywaniu przewagi. Swój koncert rozgrywali Szerszeń i Gierżot, nie odstawał zbytnio Kaczmarek. Grę Ukraińców z różnym skutkiem próbowali ciągnąć Kovalov i Pope. Niestety dla nich, kompletnie zawodził Tupchii. Niewiele wnieśli do gry środkowi i lwowianie, którzy przez większość czasu przegrywali pięcioma punktami, ostatecznie gładko polegli.

W drugim secie Jastrzębianie od początku przejęli kontrolę. Co prawda Szerszeń usunął się nieco w cień, ale nadal kapitalnie radzili sobie Kaczmarek i Gierżot. Ukraińcy straszyli przebudzonym Firkalem i Tupchiim, jednak tylko momentami. To wystarczyło do postraszenia ekipy trenera Kowala przez pół seta (11:11). W drugiej części kapitalnie odpalił Anton Brehme, w ataku i polu zagrywki. Benjamin Toniutti mógł urozmaicić dystrybucję piłek i tak też zrobił. Ukraińcy nie byli w stanie nadążyć i ostatecznie polegli po raz drugi, tym razem 17:25.

Ukraińcy nie zwykli przegrywać u siebie w trzech setach. Tym razem musieli jednak pogodzić się z takim scenariuszem. Goście od początku przejęli kontrolę, nie pozwalając sobie na chwilę dekoncentracji (4:7). Gracze Barkomu starali się walczyć, ale nie mieli zbyt wielu atutów. Ryzyko w polu zagrywki zdecydowanie się nie opłacało, Ukraińcy popełniali bowiem sporo błędów.

Bez tego atutu gospodarzy, Toniutti mógł czarować na rozegraniu w dowolny sposób (11:14). Tym bardziej że rozwiązań nie brakowało, skuteczność odzyskał bowiem Szerszeń. Mimo to Ukraińcy w końcówce doszli do głosu, jednak tylko na chwilę. Jednopunktowa strata nie zrobiła wrażenia na graczach JW, którzy w decydującym momencie przycisnęli i dokończyli rywala.

Barkom Każany Lwów – JSW Jastrzębski Węgiel 0:3 (19:25, 17:25, 23:25)

Barkom: Gueye, Kovalov, Pope, Kampa, Szczurow, Tupchii, Pampuszkin (libero) oraz Szewczenko, Kuts, Wieczkij, Nagano, Rogożyn, Firkal.

JW: Kaczmarek, Toniutti, Szerszeń, Brehme, Zaleszczyk, Gierżot, Granieczny (libero) oraz Usowicz.

MVP: Brehme (JW)

ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie