Premier Donald Tusk w piątek oznajmił, że „Centralny Port Komunikacyjny” zmienia nazwę i od teraz będzie nazywać się „Port Polska”. Nie będziemy więcej używali nazwy, którą nasi poprzednicy zhańbili — mówił premier. Jak ustalili dziennikarze Onetu, Marcin Terlik i Szymon Piegza, pod względem formalnym niewiele się zmieni. Nie tylko nazwa głównej spółki zostanie taka jak do tej pory, ale w planach nie ma też nowelizacji ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym, w której nazwa CPK pojawia się ponad 90 razy. Przypomnijmy, największe w Polsce lotnisko między Warszawą i Łodzią połączone z siecią szybkich kolei — Centralny Port Komunikacyjny był jednym ze sztandarowych projektów rządów Prawa i Sprawiedliwości, zaś ówczesna opozycja mocno krytykowała ten projekt i zapowiadała jego weryfikację po wygranych wyborach w 2023 roku. Efektem wielomiesięcznych audytów tego projektu jest zapowiedziana zmiana nazwy.

— Myślę, że największą informacją z okazji dwulecia rządu była zmiana nazwy lotniska, którego nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie — ironizował Bartosz Węglarczyk.

Naczelni sporo miejsca poświęcili obchodom rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego. Podczas uroczystości upamiętniających 44. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego Karol Nawrocki mówił: „Powrócił 13 grudnia — postkomuniści z marginalnym poparciem społecznym za sprawą politycznych i partyjnych układanek dostają najważniejsze funkcje w państwie polskim. Po tym 13 grudnia funkcjonariuszom służby bezpieczeństwa i tym, którzy gasili to światło wolności, przywraca się przywileje emerytalne, a bohaterowie naszej wolności często żyją gorzej niż ci, którzy chcieli nas zniewolić.”

„To nie godzi się prezydentowi, który powinien szukać tego, co Polaków łączy” — cytował Tomasz Sekielski słowa byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Bartosz Węglarczyk zaś przypomniał, że Amerykanie bardzo mocno wspierali Okrągły Stół. Kluczowe decyzje zapadały nawet w rezydencji ambasadora USA w Warszawie. Do władzy doszło właśnie pokolenie, które tak, jak Nawrocki, nie pamięta stanu wojennego i stąd mamy takie wypowiedzi.

Kolejną odsłoną wojny polsko-polskiej stała się sprawa przekazania samolotów MIG-29 Ukrainie. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że Polska będzie dążyć do przekazania Ukrainie pozostałych samolotów MiG-29. W zamian Polska chce skorzystać z ukraińskich zdolności dronowych i antydronowych. Ta deklaracja wywołała poruszenie w Pałacu Prezydenckim, sam Karol Nawrocki stwierdził, że nic nie wiedział o tej propozycji.

Jak pisali, Marcin Wyrwał i Edyta Żemła, ta niewiedza prezydenta może wynikać z faktu, że informacje o planach przekazania samolotów Ukrainie miał gen. Mirosław Bryś, zastępca szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Nie mógł ich jednak przekazać przełożonemu, ponieważ ten nie posiada dostępu do informacji niejawnych.

— Jakby wojna wybuchła w Polsce, to może się okazać, że prezydent nie zostanie poinformowany — stwierdził Bartosz Węglarczyk, komentując chaos informacyjny w Kancelarii Prezydenta. Tomasz Sekielski dorzucił: „Karol Nawrocki walczy o jak największe pole działania, nawet przekraczając granice konstytucyjnych uprawnień”. Naczelni zastanawiali się też, jak będzie wyglądać piątkowe spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy i czy Karol Nawrocki będzie starał się załagodzić napięcia na linii Warszawa — Kijów, które wcześniej sam wywołał.

Na koniec prowadzący z humorem opisali podziały w PiS. „Partia Pokoju i Czułości się kłóci” — żartował Tomasz Sekielski. „Podobno mają być dwie wigilie w PiS-ie” — dodał Bartosz Węglarczyk.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

***

Zapraszamy na kolejny odcinek Naczelnych oraz zachęcamy do oglądania podcastu w każdy poniedziałek o godz. 19.00 na stronie Onetu, a także słuchania w aplikacji Onet Audio. Zapraszamy również do pisania do Naczelnych na adres naczelni@onet.pl