- Czeski przewoźnik RegioJet rozpoczął kursy po polskich torach, ale odwołał ponad tysiąc pierwotnie planowanych kursów, co wywołało krytykę oraz obawy pasażerów;
- Urząd Transportu Kolejowego rozważa działania przeciwko RegioJet za niewywiązanie się z ustaleń rozkładu;
- Przewoźnik zapewnia, że planuje stopniowo uruchamiać odwołane kursy.
W niedzielę wszedł w życie nowy rozkład jazdy na kolei na sezon 2025-2026. Na jego niwie czeski przewoźnik kolejowy RegioJet rozpoczął regularne kursy po polskich torach. Nie wywiązał się jednak z wcześniejszych deklaracji. Tuż przed tym, jak zaczął obowiązywać nowy rozkład, odwołał ponad tysiąc planowanych kursów. Zamiast sześciu nowych połączeń między Warszawą a Krakowem ostatecznie są tylko trzy. Podobnie, jeśli chodzi o przedłużenie trasy do Gdyni. Z pierwotnych trzech zostało jedno.
– Można powiedzieć blamaż. To pociągi, na które były już sprzedawane bilety. Drugi problem jest taki, że rozkład jazdy został ułożony, jakby te składy miały kursować. W związku z tym na przykład pociągi regionalne mają je przepuszczać, mimo że, przynajmniej przez pewien czas, nie będą jeździły – komentował w rozmowie z TOK FM redaktor naczelny dwumiesięcznika „Z biegiem szyn” Karol Trammer. – Teraz ludzie będą się bali kupić bilet na RegioJet, bo nie wiadomo, czy pociąg pojedzie – stwierdził.
Sprawę bada Urząd Transportu Kolejowego (UTK). Zwłaszcza że oburzony jest nią dotychczasowy państwowy monopolista PKP Intercity i zarządca sieci PKP PLK. Bo w tym czasie po torach mogłyby jeździć inne pociągi.
– Możliwości działania jest wiele. Między innymi może zostać wszczęte postępowanie administracyjne, które może doprowadzić do nałożenia kary pieniężnej na przewoźnika – powiedział rzecznik UTK Tomasz Franowski. Jak dodał, „ostatecznością może być odebranie decyzji o otwartym dostępie do danej trasy, na której połączenia nie są realizowane zgodnie z wydaną decyzją”.
„Postanowiliśmy nie ryzykować”
Według przewoźnika odwołane obecnie połączenia będą uruchamiane „stopniowo w ciągu najbliższych tygodni”, od połowy stycznia. „RegioJet jest w Polsce nadal w fazie próbnej i nie wszystko udaje nam się realizować zgodnie z planem i tak szybko, jak byśmy chcieli. Postanowiliśmy nie ryzykować i zapobiec ewentualnym problemom w ruchu. Start żółtych pociągów rozłożyliśmy zatem na dłuższy okres” – wyjaśnił w komunikacie właściciel RegioJet Radim Jančura.
RegioJet przeprosił pasażerów, którzy zdążyli już kupić bilety na kursy, które nie ruszą zgodnie z pierwotnym planem. Pieniądze za bilety zostaną zwrócone, a dodatkowo pasażerom automatycznie przyznany zostanie bon w wysokości 100 zł.
To nie pierwsze opóźnienie z wprowadzaniem pociągów w Polsce przez RegioJet. Pod koniec listopada przewoźnik poza zapowiedziami nowych połączeń poinformował, że debiut relacji Warszawa–Poznań przesunięty został na 1 lutego 2026 roku. We wrześniu spółka zapowiadała sześć par połączeń na tej trasie w nowym rocznym rozkładzie jazdy.
Ostatecznie, obecnie, na trasie Kraków-Warszawa kursować będą trzy pary pociągów dziennie, przy czym jeden z nich będzie przedłużony do Gdyni. Pierwszy pociąg z Krakowa odjedzie o 5.17, a do Warszawy dotrze przed 8. Połączenie z Gdyni wyruszy o 6.10, przez Warszawę przejedzie około 9.30 i do Krakowa przyjedzie o 12.21.
Oprócz połączenia Krakowa, Warszawy i Trójmiasta, wprowadzono nową międzynarodową linię Warszawa-Praga. Pociąg ze stacji Warszawa Wschodnia odjedzie codziennie o 9.05 i przejedzie przez Zawiercie, lotnisko Pyrzowice, Tarnowskie Góry, Gliwice i Racibórz. W Czechach zatrzyma się m.in. w Ostrawie, Ołomuńcu i Pardubicach.
Źródło: TOK FM, PAP. Fot. Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl