Historia Natalii to klasyczny przykład zderzenia turystycznych wyobrażeń z codziennym życiem na południu Europy. Decyzja o przeprowadzce była impulsywna — zapadła w 2022 r., zaledwie po trzeciej wizycie w Grecji. Jak opisuje serwis Novinky.cz, kobieta spakowała walizki niespełna miesiąc po powrocie z urlopu, by rozpocząć nowe życie na Korfu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego Natalia zdecydowała się na przeprowadzkę do Grecji?
Jakie trudności napotkała Natalia po przeprowadzce?
Co spowodowało, że Natalia wróciła do Czech?
Dlaczego Korfu pozostało dla Natalii ważnym miejscem?
Zderzenie z rzeczywistością: Zima na „wyspie duchów”
Entuzjazm emigrantki został wystawiony na próbę niemal natychmiast po przyjeździe. Natalia dotarła na wyspę w listopadzie, trafiając w sam środek sezonu burzowego.
— Wszyscy pytali mnie, co tam robię zimą
— wspomina bohaterka w rozmowie cytowanej przez czeski portal.
Choć grudzień przyniósł nieco słońca, codzienne życie dalekie było od sielanki. Natalia musiała zmierzyć się z barierą językową, która ograniczała jej możliwości zawodowe, oraz trudami pracy w obsłudze klienta. Jak przyznaje, był to moment kryzysowy, w którym rozważała powrót do domu. Dopiero praca na lotnisku w sezonie letnim i późniejsza praca zdalna przyniosły stabilizację.
Novinky.cz zwracają uwagę na drastyczną różnicę między Korfu w sezonie a poza nim. Tętniąca życiem wyspa zimą zamieniała się w „wyspę duchów”, gdzie większość lokali była zamknięta, a życie toczyło się jedynie w głównym mieście.

Korfutrabantos / Shutterstock
Grecki chaos i „święte” niedziele
Adaptacja wymagała od Natalii nie tylko znalezienia pracy, ale przede wszystkim zmiany mentalności. Musiała zaakceptować, że na południu czas płynie inaczej.
— Musiałam przyjąć do wiadomości, że niedziele i święta są święte, że przy kawie siedzi się spokojnie trzy godziny, a infrastruktura i porządek to nieistniejące pojęcia
— relacjonuje Smetana.
Mimo początkowych trudności, Czeszka nauczyła się funkcjonować w greckim chaosie, a nawet czerpać z niego przyjemność. Kluczem do akceptacji przez lokalną społeczność okazała się nauka języka — nawet podstawowa znajomość greckiego sprawiała, że miejscowi traktowali ją „jak rodzinę”.
Jednak, jak zauważa rozmówczyni czeskiego serwisu, mieszkańcy Korfu bywają zamknięci w porównaniu do Greków z kontynentu, a lokalni mężczyźni — z uwagi na turystykę — często okazują się niestali w uczuciach.
Ucieczka na ląd i tęsknota za morzem
Po dwóch latach na wyspie, los rzucił Natalię na kontynent, do miasta Janina (Ioánnina). Decyzja ta, podyktowana m.in. zmęczeniem turystycznym zgiełkiem Korfu i problemami z infrastrukturą, nie przyniosła jednak ukojenia.
Rzeczywistość na lądzie okazała się trudniejsza. Natalia skarżyła się na jeszcze większy chaos drogowy oraz brak bezpośredniego dostępu do morza. Choć Janina leży w linii prostej około 50 km od wybrzeża, codzienne wypady na plażę stały się niemożliwe. To właśnie brak morza, które było jej punktem oparcia, stał się jednym z powodów ostatecznej decyzji o powrocie.
Powrót do Czech i plany na przyszłość
Po trzech latach spędzonych w Helladzie, Natalia wróciła do ojczyzny. Był to powrót nagły — rodzice nie wiedzieli o jej planach, dopóki nie stanęła w drzwiach z trzema walizkami, zostawiając połowę dobytku w Grecji.
Ponowna aklimatyzacja w Czechach okazała się wyzwaniem.
— Byłam z powrotem tydzień i już trochę sobie nie radziłam
— wyznaje. Po trzynastu przeprowadzkach w ciągu trzech lat, Natalia postanowiła na chwilę zwolnić.
Mimo że „różowe okulary” spadły, a życie na emigracji pełne było wyzwań — od wypadków na motocyklu po rozstania — Natalia nie wyklucza powrotu na południe. Grecja wciąż pozostaje dla niej numerem jeden, głównie ze względu na kuchnię i umiejętność cieszenia się chwilą przez jej mieszkańców.
— Korfu na zawsze będzie moim domem — podsumowuje, dodając, że każdy powinien choć raz przeżyć grecką Wielkanoc na tej wyspie.

Korfu, widok z lotu ptakaNick N A / Shutterstock
Wasze doświadczenia
Wy także wróciliście z emigracji do ojczyzny? Dajcie znać! Chętnie opiszę wasze historie: karolina.walczowska@redakcjaonet.pl