15 grudnia niemiecki Federalny Urząd Antymonopolowy zatwierdził rozszerzenie działań spółki joint venture PSM o prace nad nowym czołgiem podstawowym.

Federalny Urząd Antymonopolowy (Bundeskartellamt) wyraził zgodę na to, aby spółka joint venture Projekt System & Management GmbH (PSM; założona została w celu opracowania i produkcji bojowego wozu piechoty SPz Puma) rozszerzyła swoją działalność o prace związane z czołgami podstawowymi. Spółkę joint venture PSM współtworzą spółki Rheinmetall Landsysteme GmbH i KNDS Deutschland GmbH & Co. KG. Dzięki decyzji Bundeskartellamtu potencjał badawczy, rozwojowy i produkcyjny spółki PSM zostanie wykorzystany w ramach planowanego zamówienia na opracowanie nowego czołgu podstawowego dla Bundeswehry. Ma to być czołg przejściowy, który miałby wejść do służby relatywnie szybko (w komunikacie podano, że „decyzja ta ma na celu uzyskanie pewności, że Wojska Lądowe Federalnych Sił Zbrojnych otrzymają swoje pierwsze pojazdy w ciągu zaledwie kilku lat”) i mógłby uzupełnić potencjał bojowy Bundeswehry i armii sojuszniczych do czasu, aż do służby wejdzie znacznie bardziej rewolucyjny, francusko-niemiecki system walki lądowej Main Ground Combat System (MGCS). To zaś jest planowane na ok. 2045 r.

Według Bundeskartellamt ani KNDS Deutschland, ani Rheinmetall nie są w stanie samodzielnie opracować czołgu spełniającego oczekiwania Bundeswehry, więc połączenie ich wysiłków nie narusza zasad konkurencji. Fot. Rheinmetall

Andreas Mundt, prezes Federalnego Urzędu Antymonopolowego, stwierdził: „W naszej ocenie konkurencyjności wzięliśmy pod uwagę, że żadna z firm nie byłaby w stanie samodzielnie sprostać wymaganiom tego projektu”. Zaznaczył też, że „Poza tym konkretnym projektem nie przewidujemy naruszenia konkurencji”. Oznacza to, że wg urzędu, ani Rheinmetall Landsysteme, ani KNDS Deutschland nie są w stanie opracować samodzielnie czołgu zgodnego z oczekiwaniami Bundeswehry, mimo że pierwsza z firm ma już niemal gotowe przynajmniej dwie wersje czołgu KF51 Panther (wersję EVO na zlecenie rządu Węgier i wersję ITA, choć jeszcze bez formalnego zamówienia, na zlecenie rządu Włoch), a druga pracuje nad Leopardem 2AX i przygotowała kilka pojazdów demonstracyjnych luźniej powiązanych z rodziną Leopard 2. Właściwie jednak wszystkie wspomniane wozy to wersje rozwojowe, nieraz bardzo odległe, Leoparda 2.

Przyszły „czołg przejściowy” zastąpić ma prawdopodobnie ponad 300 starszych Leopardów 2, w tym używane do szkolenia Leopardy 2A5 (na zdjęciu). Nie można wykluczyć, że w praktyce zastąpi też MGCS, który finalnie nigdy nie powstanie. Fot. Bundeswehr

Nie wiadomo wobec tego, jakie są oczekiwania Bundeswehry względem nowego czołgu podstawowego. Z dotychczasowych komunikatów wynika, że czołg powinien wejść do służby między 2030 a 2035 r., co jest czasem krótkim, i pozostać w służbie przynajmniej przez 25 lat. Już ta druga informacja stawia pod znakiem zapytania losy francusko-niemieckiego programu MGCS. Według niemieckich mediów, zapotrzebowanie niemieckich Heer ma sięgać kilkuset wozów, które pozwoliłyby na wycofanie ze służby starszych Leopardów 2 (do wersji Leopard 2A7A1 włącznie?). Do 2030 r. Bundeswehra będzie dysponować ok. 320‒330 wozami wyprodukowanymi najpóźniej w 1992 r., choć część z nich będzie mieć nowe podwozia. Tym niemniej, wszystkie powstały oryginalnie jako Leopardy 2A4 (lub nawet starsze) i z czasem były modernizowane, są jednak już po prostu stare i w znacznym stopniu zużyte. Zapewne mowa więc o zastąpieniu, być może w stosunku 1:1, tych właśnie czołgów. Nowy wóz będzie też zapewne oferowany na eksport. W lutym br. Bundeswehra zawarła z KNDS Deutschland GmbH & Co. KG, Rheinmetall AG i Hensoldt AG kontrakty dotyczące prac badawczo-rozwojowych związanych z kolejną wersją czołgu Leopard 2. W praktyce rozwiązania te, tj.: doprowadzona do postaci produkcyjnej 130 mm armata Rheinmetalla 130 mm L/52 (wraz z trzema nabojami: kwalifikacyjnym, przeciwpacernym podkalibrowym i wielozadaniowym programowalnym), nowy system detekcji zagrożeń (Hensoldt MUSS 2.0 lub nowszy) i nowy power-pack (KNDS Deutschland OLYMP, zapewne z silnikiem Liebherr lub MTU 10V199; w każdym razie o większej mocy niż dotychczas) mogą trafić nie na stosunkowo prostą wersję rozwojową Leoparda 2, lecz na zupełnie nowy czołg, lecz (być może) wykorzystujący niektóre rozwiązania z Leoparda 2A8. Wybór konsorcjum PSM może sugerować również chęć sięgnięcia np. po rozwiązania znane z SPz Puma, opracowywane przecież na bazie systemów dla niedoszłego następcy Leoparda 2 z programu Neue Gepanzerte Plattform.