– Bardzo szanuję trenera Marka Papszuna i cieszę się, że mogłem się z nim zobaczyć. Bardzo miło mnie przywitał, a ja wykorzystałem okazję, by wyrazić swój żal, że odchodzi z Częstochowy w takiej atmosferze – opowiada nam Marek Cieślak, 75-letni trener żużlowy, który w swoim dorobku ma siedem tytułów mistrza świata z reprezentacją Polski i wiele trofeów klubowych. – Zaskoczyła mnie jego odpowiedź. Odparł, że wiele rzeczy jest poza wiadomością publiczną i ludzie nie znają prawdy. To mnie zastanowiło, bo już wcześniej słyszałem plotki od ludzi pracujących na wysokich stanowiskach w Rakowie Częstochowa – przyznaje utytułowany szkoleniowiec.
Cieślak ma w Częstochowie status legendy, bo najpierw 20 lat reprezentował ten klub jako zawodnik, a później jako trener, zdobywając złoty i brązowy medal. Wszyscy w mieście doskonale go znają, a wpływowe osoby chętnie dzielą się z nim swoją wiedzą.
ZOBACZ WIDEO: Chomski tłumaczy brak Palucha i Janowskiego w kadrze
– Już na początku tego sezonu słyszałem, że w klubie były mocne tarcia, a posada trenera była zagrożona. Myślę, że właśnie to miał na myśli Papszun mówiąc, że ludzie nie wiedzą wszystkiego. Takie sytuacje potrafią zostać w psychice i osłabić zaufanie do pracodawcy. Zresztą widać, że jakimś dziwnym zrządzeniem losu Raków błyskawicznie znalazł następcę (media poinformowały, że doszło już do porozumienia z Łukaszem Tomczykiem z Polonii Bytom – red.). To faktycznie nie musiał być przypadek – uważa Cieślak.
Co ciekawe, legendarny trener po raz pierwszy w życiu był na meczu piłkarskiego Rakowa Częstochowa. Duża w tym zasługa ekipy Canal+. Cieślak współpracuje z Michałem Mitrutem i Piotrem Bugajnym podczas transmisji z PGE Ekstraligi, a to właśnie ten duet zaprosił go na niedzielny mecz Rakowa z Zagłębiem Lublin. Dzięki temu przed meczem mogło dojść do spotkania dwóch znanych trenerów.
– Mamy coś wspólnego, bo obaj żegnaliśmy się z pracą w częstochowskich klubach w kiepskiej atmosferze. Papszun z powodu swojej decyzji, a ja z powodu zamieszania z torem i pomysłów prezesa. Uważam, że trener Rakowa mógł mądrzej to wszystko rozegrać i popełnił głupi błąd. Wystarczyło, by od początku celował w odejście po rundzie jesiennej, a nikt nie miałby aż tak dużych pretensji. Nie wyobrażam sobie, bym ja mógł odejść z jakiegoś klubu w trakcie sezonu tylko dlatego, że dostałem lepszą ofertę. Mimo wszystko Papszun to fajny człowiek i bardzo go szanuję. Jak będzie miał tylko czas, to zawsze z chęcią spotkam się z nim na kawę – dodaje Cieślak.
Co ciekawe, po meczu do spotkania z żużlowym trenerem odniósł się także trener Rakowa. – Fajnie byłoby kiedyś spotkać się na dłużej i skorzystać z olbrzymiego doświadczenia trenera. Byłem już jakiś czas temu na żużlu. Podobało mi się. Na stadionie robi to wrażenie, bo w telewizji nie czułem tego sportu – przyznał Marek Papszun.
Przypomnijmy, że kluby osiągnęły już porozumienie, a niedługo Marek Papszun rozpocznie pracę w roli trenera Legii Warszawa, gdzie ma podpisać 4,5-letni kontrakt. Raków ma otrzymać z tytułu transferu trenera nawet 400 tysięcy euro.