Asseco Resovia wywiązała się z roli faworyta i pokonała Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa. – Bardzo chcieliśmy wygrać to spotkanie za trzy punkty – mówi słoweński przyjmujący rzeszowskiego zespołu – Klemen Čebulj. Na koniec pierwszej rundy resoviacy rozegrają dwa mecze na wyjeździe, w czwartek 18.12. z Barkomem Każany Lwów i w sobotę 20.12. z Indykpolem AZS Olsztyn.

PLUSLIGA.PL: Do meczu ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa podchodziliście po dwóch porażkach z rzędu i byliście blisko zwycięstwa bez straty seta, bo końcówkę trzeciej partii wypuściliście z rąk?
Klemen Čebulj (słoweński przyjmujący Asseco Resovii): Po dwóch przegranych meczach, które mieliśmy w ostatnim czasie i takich ciężkich porażkach mentalnie, ważne było, żebyśmy wyszli na boisko z dużą energią i wytrzymali presję. Bardzo chcieliśmy wygrać to spotkanie za trzy punkty. Wiemy, jak wymagająca jest PlusLiga. Każdy mecz jest bardzo ważny i bardzo ciekawy, bo każdy może wygrać i liga jest naprawdę bardzo mocna. Staraliśmy się to zrobić i wykonaliśmy plan. Troszkę szkoda tego trzeciego seta, ale takie sytuacje też się zdarzają, zwłaszcza, że rywale naciskali na nas do końca. My troszkę popuściliśmy na przyjęciu i stąd te problemy. Teraz po jednym dniu odpoczynku, którego od dawna nie mieliśmy, za chwilę wyruszamy na kolejny wyjazd, który będzie dla nas bardzo ważny.

PLUSLIGA.PL: Przed Asseco Resovią dwa trudne spotkania rozgrywane co dwa dni, najpierw w Elblągu z Barkomem Każany Lwów i następnie w Olsztynie z Indykpolem AZS-em. Ostatnio takie maratony meczów średnio wam wychodziły i to drugie, czy trzecie spotkanie z rzędu było już słabsze, mimo że macie szeroki i wyrównany skład.

To prawda. Musimy być przygotowani na intensywne granie. Wszyscy wiemy, że każdy mecz w PlusLidze jest ciężki, czy gra się z Częstochową, czy za chwilę z Barkomem i z Olsztynem. Na pewno rywale będą na nas mocno naciskać i będą chcieli pokazać swoją najlepszą siatkówkę. To, że mamy taki skład, że możemy wykorzystać dużo graczy z ławki, to też będzie ważne, bo będą połączone te dwa mecze i tylko dzień wolnego między nimi. Musimy być przygotowani na to mentalnie.

PLUSLIGA.PL: Kiedy Asseco Resovia pewnie pokonała PGE GiEK Skrę Bełchatów, a pan był MVP tamtego spotkania wydawało się, że łapiecie dobry rytm gry. W meczach wyjazdowych, zwłaszcza w Jastrzębiu-Zdroju i w Sosnowcu w Lidze Mistrzów nie grał pan jednak na takim poziomie. Skąd takie falowanie?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Taki jest sport i tak się zdarza. Oczywiście nie byłem zadowolony z tego, że tak mi nie szło. Starałem się i dawałem z siebie co mogłem w każdym momencie, ale czasem jak nie idzie, to ciężko jest to przełamać.

PLUSLIGA.PL: Trener Massimo Botti dokonywał w tych przegranych meczach roszad na przyjęciu i trudno, żeby tego nie robił jak gra zespołu się załamuje i są problemy czy to w przyjęciu czy w ataku na lewym skrzydle. Pojawiły się jednak takie głosy, że szóstkowi gracze, w tym pan, ciężko znoszą te zmiany i negatywnie na nie reagują?

Nie. Ja się nie obrażam jak jestem zmieniany i nie mam z tym żadnego problemu. Wiedziałem od samego początku, kiedy ten skład został zbudowany, że będziemy mieli mocną czwórkę przyjmujących i każdy z nas będzie mógł grać. Naprawdę tutaj nie ma żadnych pretensji z mojej strony i obrażania się jak opuszczam boisko. Wiadomo, że jak już zaczynam mecz w wyjściowym składzie, to staram się grać jak najlepiej i dawać z siebie wszystko, ale jak się to nie udaje, albo trenerzy mają inną wizję, no to trzeba to akceptować.

PLUSLIGA.PL: Z drugiej strony, trener mówi też o tym, że dobry zespół musi sobie radzić w trudnych sytuacjach i przede wszystkim gracze szóstkowi muszą się zahartować w ciężkich momentach.
Oczywiście. To jest chyba najważniejsze w zespole, że trzeba w ciężkich momentach mieć umiejętność radzenia sobie z tym i wychodzenia z trudnej sytuacji. Wiem coś o tym, bo w reprezentacji Słowenii graliśmy takim samym składem 10 lat i to jest bardzo ważne. Wtedy buduje się i kształtuje zespół jak jest ciężki moment i trzeba z niego wspólnie wyjść. Jak wszystko idzie dobrze, to nie ma znaczenia, kto jest na boisku, bo wszystko idzie super. Ale wtedy jak nie idzie, to wtedy właśnie musimy trzymać się wszyscy razem i budować drużynę w trudnych momentach.

PLUSLIGA.PL: Na zgranie z Marcinem Januszem nie można chyba narzekać i trenujecie ze sobą już wystarczająco dużo czasu?
Oczywiście, że nie. Mówimy przecież o jednym z najlepszych rozgrywających na świecie.

PLUSLIGA.PL: W ostatnich przegranych meczach rzucało się w oczy to, że problemem nie było tylko przyjęcie zagrywki, ale też brak zbilansowania gorszego przyjęcia lepszą skutecznością ataku, przynajmniej na jednym skrzydle.
No tak, ale tutaj naprawdę nie ma żadnych pretensji z naszej strony do piłek wystawianych na lewo, czy na prawo. Wiem, że wszyscy w drużynie dajemy z siebie maksa, tak jak Marcin Janusz, tak również my na skrzydłach. Jak coś nie idzie, no to nie idzie, bo tak już bywa w sporcie. Jesteśmy przecież tylko ludźmi. Oczywiście mamy swoje emocje, ale jak nie idzie, to po prostu trzeba o tym jak najszybciej zapomnieć i się zresetować.

PLUSLIGA.PL: Widzi pan perspektywy na to, żeby Asseco Resovia ustabilizowała dyspozycję i grała w miarę na równym poziomie?
Tak, widzę. Oczywiście na Asseco Resovii zawsze ciąży duże ciśnienie, ale tego już nie zmienimy i nawet nie próbujemy tego robić. Wiemy, że ten herb, który mamy na koszulkach, jest ciężki. Ja to odczuwałem już przez wiele lat i wiem, że to jest tutaj zupełnie normalna rzecz. Tak tutaj było, tak jest i tak będzie.

PLUSLIGA.PL: Ma pan już jakieś plany na Święta Bożego Narodzenia?
Raczej nie będziemy mieli dużo wolnego czasu, bo zagramy mecz pucharowy chyba 28 grudnia. Z tego co wiem, to trenujemy 24 grudnia rano, 25 grudnia mamy dzień wolny i potem zaczynamy już rano 26 grudnia. Także będziemy mieli półtora dnia, żeby posiedzieć w domu i nie będzie czasu na żadne podróże. Zostaniemy więc z rodziną w Rzeszowie i na spokojnie spędzimy ten czas również z przyjaciółmi.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI