– Do tej pory dobrym zwyczajem było zapraszanie ministra sportu na igrzyska i nigdy w historii nie przydarzyło się, by takiego zaproszenia nie było. Do tej pory nie mamy jednak żadnego sygnału od władz PKOl-u odnośnie zaproszenia, a z tego co wiem, to PKOl w ogóle nie zawnioskował o taką akredytację – przyznał minister sportu Jakub Rutnicki.
– Od razu zaznaczam, że nie jest to dla mnie kwestia priorytetowa. Opinii publicznej pozostawiam ocenę, czy takie zachowanie jest właściwe. Obecnie skupiam się przede wszystkim na tym, by zapewniać zawodnikom odpowiednie warunki przygotowań. Nie szukam zwady i nie chcę być małostkowy – dodał po chwili.
ZOBACZ WIDEO: Oto jakie zdanie o trenerze polskich skoczków mają kibice
Warto zaznaczyć, że Polski Komitet Olimpijski jest jedyną instytucją w Polsce, która może wnioskować o akredytacje na igrzyska. To władze PKOl-u dysponują pulą zaproszeń dla działaczy, polityków i dziennikarzy, które otrzymują od władz MKOl-u. Władze ministerstwa przekonują, że termin na składanie wniosków o akredytację minął w listopadzie, a PKOl nie wystąpił o nią.
Podczas poprzednich igrzysk w Paryżu w 2024 roku z takich akredytacji skorzystali choćby prezydent Andrzej Duda czy minister sportu Sławomir Nitras. Po igrzyskach rozpoczął się jednak gorący spór na linii Sławomir Nitras-Radosław Piesiewicz, a mimo wymiany ministra sportu, relacje przedstawicieli tych dwóch instytucji nie uległy zmianie.
Obecnie Rutnicki i Piesiewicz regularnie zaczepiają się w mediach, a największą kością niezgody pozostaje pomysł… likwidacji Ministerstwa Sportu i Turystyki wysunięty przez prezesa PKOl-u. On sam narzekał, że wielokrotnie próbował nawiązać z władzami ministerstwa konstruktywny dialog, ale nigdy nie otrzymał odpowiedzi na swoje zaproszenia. Ministerstwo nie zaprosiło z kolei Piesiewicza na żadne ze spotkań związanych z chęcią organizacji przez Polskę igrzysk olimpijskich.
Sprawa z brakiem zaproszenia dla Rutnickiego na zimowe igrzyska w Mediolanie-Cortinie może mieć także drugie dno. Chodzi o to, że podczas igrzysk będzie okazja do promowania kandydatury Polski na organizatora letnich igrzysk w 2040 lub 2044 roku. Całkiem prawdopodobne, że Piesiewicz chce mieć „wyłączność” na promowanie tego projektu wśród przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy przedstawicieli Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ale na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Dodamy ją od razu po otrzymaniu stanowiska PKOl.