Przypomnijmy, że nowym trenerem gorzowian będzie Piotr Paluch. To właśnie on zastąpi na stanowisku Piotra Śwista. – Zarząd dokonał dobrej zmiany. Piotr Paluch to sprawdzony szkoleniowcem. Byłem jego zwolennikiem. Niektórzy narzekają, że jest radnym i ojcem zawodnika, ale według mnie aferę dmuchają ludzie, którzy go nie lubią. Dla mnie to nie ma najmniejszego znaczenia. Wkurza mnie, że takie opinie krążą w sieci – mówi nam Władysław Komarnicki.
Były prezes Stali nie rozumie również krytyki, która spada na nowego prezesa Zbigniewa Głuchego, że powiedział w wywiadzie o zakończeniu współpracy ze Świstem. Komarnicki przekonuje, że trener już wcześniej znał swoją sytuację.
ZOBACZ WIDEO: Czas na nową drogę życia. Walasek wyjawia kulisy zostania trenerem Falubazu
– Nie jestem teraz aż tak blisko klubu, ale w tym przypadku mam pewność, że krytyczne komentarze to absurd. Prezes Wróbel osobiście mówił mi w obecności pana Głuchego, że rozmawiał z Piotrem Świstem i wszystko z nim ustalił. Trener się z tym pogodził, więc kręcenie afery tam, gdzie jej nie ma, jest naprawdę pozbawione sensu. Stal potrzebuje teraz spokoju i wyciszenia – wyjaśnia.
Piotr Paluch podpisał umowę ze Stalą na najbliższy sezon. Nie brakuje spekulacji, że później Zbigniew Głuchy podejmie kolejną próbę sprowadzenia do Gorzowa Mariusza Staszewskiego. – Pamiętam go jeszcze z czasów, gdy jeździł. Wprawdzie opuścił nasz klub identycznie jak Piotr Świst, ale nie mam do obu panów żalu. Wiele rzeczy potrafię zrozumieć. Obserwuję go od dawna jako trenera i do dziś imponuje mi zwłaszcza to, co zrobił w Ostrowie. Wprowadził drużynę do PGE Ekstraligi i wychował plejadę młodych żużlowców. Dla mnie to facet, który zasługuje na pracę w Stali. Niestety, ma ważny kontrakt w Częstochowie, ale pewnie nie należy odpuszczać, bo nie ma umowy, której nie można rozwiązać – podsumowuje Komarnicki.