Max Verstappen po czterech latach musi oddać „jedynkę” w związku z utratą tytułu mistrza świata Formuły 1. Nowo kreowany czempion w osobie Lando Norrisa już potwierdził, że skorzysta z przywileju jazdy bolidem z numerem „1” i w sezonie 2026 zobaczymy go na maszynie McLarena.

Holender w tej sytuacji musiał wybrać nowy numer startowy. 28-latek ujawnił, że będzie ścigał się z „trójką” na bolidzie Red Bull Racing. To zaskoczenie, bo wcześniej Verstappen korzystał z numeru 33. Towarzyszył on kierowcy od jego debiutu w F1 w barwach Toro Rosso w sezonie 2015.

ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty

Dlaczego czterokrotny mistrz świata nie powrócił do „33”? Holender nie ukrywa, że „trójka” jest jego ulubioną liczbą, ale przed laty nie mógł z niej korzystać. Była bowiem zajęta przez Daniela Ricciardo. Australijczyk zakończył jednak karierę w F1 po tym jak utracił miejsce w Visa Cash App RB w trakcie sezonu 2024.

– Nie zdecydowałem się na numer 33. Moją ulubioną liczbą zawsze była „trójka”, nie licząc „jedynki”. Teraz możemy się zamienić, więc będzie to numer 3 – powiedział Verstappen w rozmowie z Viaplay.

– Numer 33 zawsze był w porządku, ale po prostu bardziej lubię jedną „trójkę” niż dwie. Zawsze mówiłem, że numer 33 oznaczał dla mnie podwójne szczęście, ale swoje szczęście w Formule 1 już wyczerpałem – dodał kierowca Red Bulla.

Formalnie numer 3 był ciągle zarezerwowany dla Ricciardo, bo przysługuje on kierowcy jeszcze przez dwa lata od momentu zakończenia startów w F1. Australijczyk nie zamierza jednak wracać do ścigania i wydał zgodę na to, by Verstappen przejął „trójkę”.