42 bramki w sześciu meczach – to dorobek Magdy Balsam w mistrzostwach świata 2025 w piłce ręcznej kobiet. Skrzydłowa rumuńskiego klubu CSM Slatina była najskuteczniejszą zawodniczką w naszej kadrze. Dwukrotnie otrzymywała tytuł MVP meczu.
 
29-latka kilka dni po zakończeniu turnieju upubliczniła w mediach społecznościowych hejterski komentarz na jej temat. Sportsmenka została obrażona w kontekście płci. Przyznała, że długo zastanawiała się nad reakcją, ale uznała, że milczenie oznaczałoby przyzwolenie na przekraczanie granic. A na to nie chce się zgadzać.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

Balsam podkreśliła, że bycie sportowcem i osobą publiczną nie odbiera jej prawa do godności i szacunku.

„Jeśli ktoś chce oceniać moją grę, formę sportową czy decyzje boiskowe, proszę bardzo. Konstruktywna krytyka oparta na faktach i szacunku zawsze była i będzie dla mnie w porządku. Sport bez opinii nie istnieje. Ale hejt, wyzwiska, prymitywne komentarze i wiadomości pełne pogardy nie mają nic wspólnego ani ze sportem, ani z krytyką.
Brzydzę się tym” – napisała reprezentantka Polski.

Skrzydłowa przyznała, że takie komentarze ją dotykają i stanowczo sprzeciwiła się narracji, według której hejt jest „ceną popularności”. W jej ocenie to przejaw braku kultury i przekraczania podstawowych granic, a nie nieodłączny element życia publicznego.

„Mam też świadomość, że bardzo często takie wiadomości piszą ludzie, którzy sami zmagają się z problemami. I naprawdę moja rada jest prosta. Jeśli jest wam ciężko, zgłoście się po pomoc do specjalisty. Rozmowa, terapia i wsparcie to oznaka siły, a nie słabości. Wylewanie frustracji i nienawiści na ludzi, którym coś w życiu wyszło i którzy mieli odwagę, by na to zapracować, niczego nie naprawi” – kontynuowała Balsam.

Na koniec podkreśliła, że jej wpis nie jest formą żalenia się, lecz jasnym sygnałem sprzeciwu. „Na brak szacunku, hejt i nienawiść nie ma i nie będzie mojej zgody” – zakończyła była zawodniczka m.in. MKS LublinJKS Jarosław czy TuS Metzingen.