• Czy Mateusz Morawiecki może opuścić PiS
  • Dlaczego ostatnia awantura niepokoi prezesa Jarosława Kaczyńskiego 

Dwa spotkania opłatkowe, publiczne połajanki i przywoływanie do porządku – awantura w Prawie i Sprawiedliwości to jeden z najważniejszych tematów politycznych grudnia. Karolina Lewicka pytała w „Poranku TOK FM” Dominikę Długosz i Michała Szułdrzyńskiego o możliwe scenariusze. Czy czeka nas „kontrolowany rozpad” partii, bo Kaczyński to wszystko zaplanował? Czy Morawiecki prowadzi samodzielną rozgrywkę?

– Wyobrażam sobie taki scenariusz, że Mateusz Morawiecki odchodzi z PiS-u – przyznała Dominika Długosz, dodając od razu, że najważniejsze pytanie brzmi, czy doszłoby do tego  za wiedzą i zgodą Jarosława Kaczyńskiego.

Dziennikarka „Newsweeka” podkreśliła, że „opowieści o rozpadzie PiS-u toczymy od 12 lat i one się zrealizowały dwukrotnie”. – A jednak i tak trzeba było potem przyjść do prezesa i prosić, żeby wziął na listę partii – mówiła, nawiązując m.in. do odejścia Ziobry i założenia przez niego Solidarnej Polski. 

Kaczyński przesadził?

Długosz wyjaśniła, że lider Prawa i Sprawiedliwości mógł sobie uświadomić, że nie odbije już wyborców, których zagarnęły Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. – Być może Kaczyński zrozumiał, że kontrolowany rozpad jest czymś, co może Prawu i Sprawiedliwości w efekcie przynieść korzyści – argumentowała.

– Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym Morawiecki odchodzi, mówi, że z PiS-em nie jest mu po drodze, buduje partię, która sięga po centrowych wyborców. I wtedy PiS ma potencjalnego koalicjanta z prawej strony w postaci Konfederacji i z lewej w postaci nowej partii Morawieckiego – powiedziała dziennikarka „Newsweeka”. Zaznaczyła przy tym, że „to wszystko jest strasznie ryzykowne”, ale Morawiecki dobrze rozgrywa całą sytuację. 

Jak relacjonował Michał Szułdrzyński, Jarosław Kaczyński „chyba troszeczkę przesadził” w przyciśnięciu Morawieckiego. – Prezes wpadł w panikę, bo Morawiecki nie odbiera telefonów od niego. Przeraził się, że za mocno nacisnął – ocenił redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”. Według komentatora „Poranka TOK FM” prezes Prawa i Sprawiedliwości zawsze „napuszczał na siebie” polityków w swojej partii, ale byli oni pod jego panowaniem. A teraz – jak mówił – jest ryzyko, że tak nie jest.

– Kaczyński nie do końca panuje nad nastrojami w partii. PiS jest zirytowany tym, co zrobił Ziobro – powiedział redaktor, komentując ucieczkę Zbigniewa Ziobry na Węgry. Nie wykluczył jednak, że ewentualny rozpad PiS-u jest zaplanowany. – Morawiecki okazał się twardszy, niż Kaczyński myślał. Pytanie, czy ma dużo do stracenia? – pytał, mówiąc o „kłopocie sterowności” wewnątrz partii.

Morawiecki problemem dla wyborców

Redaktor naczelny „Rz” podkreślił też, że to Kaczyński zdecydował o zaostrzeniu kursu, radykalizowaniu się partii. – 
Wzrost Konfederacji bierze się z tego, że w większości haseł, które głosił PiS, bardziej wiarygodna była Konfederacja. Polityka europejska rządu Mateusza Morawieckiego wcale nie była aż tak bardzo antyeuropejska, jak retoryka – przypomniał. 

Dominika Długosz wskazała, że to właśnie obecność Mateusza Morawieckiego w partii ogranicza możliwość zaostrzenia politycznej retoryki. – Morawiecki w oczach wyborców Brauna i Mentzena jest problemem, więc trzeba go wypchnąć albo trzeba się z nim ułożyć, że będzie potencjalnym koalicjantem – oceniła dziennikarka. W jej opinii Mateusz Morawiecki „bardzo dobrze” rozegrał sytuację. 

– Jak Kaczyński pozwolił na dymienie, to nie da się tego zatrzymać. To prawdopodobnie wymusi teraz zmiany w programowym ciele Prawa i Sprawiedliwości – stwierdziła Długosz w TOK FM. – Pytanie, na ile będzie to rozrywało PiS dalej? – pytała gościni TOK FM. 

Źródło: TOK FM