Ljubomir Travica postawił na wszystko na jedną kartę i w meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle postanowił nie wystawiać Luciano De Cecco. Zamiast argentyńskiego wirtuoza w podstawowym składzie spotkanie rozpoczął Tomasz Kowalski i poprowadził częstochowian do niespodziewanego zwycięstwa za trzy punkty. MVP został wybrany Patrik Indra.
Od początku sezonu nie brakowało głosów, że współpraca Argentyńczyka z Czechem nie układa się zbyt dobrze i dlatego atakujący, który był przecież rewelacją poprzedniego sezonu, ma problem z ustabilizowaniem gry na poziomie, do jakiego zdążył wcześniej przyzwyczaić. Czy to był główny powód, dla którego doświadczony szkoleniowiec Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa postanowił zmienić rozgrywającego? Można się tylko domyślać, ale faktem jest, że w pierwszym secie Indra skończył 10 z 14 piłek i choć jego koledzy dołożyli tylko 5 punktów atakiem, to i tak zespół gospodarzy wygrał 25:17.
Goście z Kędzierzyna-Koźla zerwali się do walki od początku drugiej partii, wykorzystując też fakt, że ekipa rywali była osłabiona brakiem Jakuba Nowaka, którego czeka przerwa spowodowana złamaniem palca. Szybko objęli prowadzenie 6:2, ale równie szybko częstochowianie doprowadzili do remisu. Równa walka trwała niemal do samego końca, ale lekką przewagę przez większość czasu miała jednak ZAKSA, której liderem tradycyjnie już był Kamil Rychlicki, wspierany przede wszystkim przez Szymona Jakubiszaka. Gdy goście odskoczyli na 23:19, wydawało się już, że więcej emocji nie będzie, ale Norwid obronił dwie piłki setowe. Przy trzeciej skuteczny był jednak Igor Grobelny.
Trzecią partię Steam Hemarpol Politechnika rozpoczęła z Jakubem Kiedosem, który zmienił wcześniej Bartłomieja Lipińskiego. Kowalski odpuścił nieco granie do Indry i przeniósł ciężar gry na lewe skrzydło, wykorzystując zwłaszcza Milada Ebadipoura. Okazało się to skuteczną taktyką, bo kędzierzynianie objęli dwupunktowe prowadzenie tylko na moment (po asie Quinna Isaacsona na Kiedosie było 15:13, ale już trzy kolejne akcje padły łupem gospodarzy). Po kolejnym błędzie młodego przyjmującego na boisko wrócił Lipiński i to on punktową zagrywką pozwolił częstochowianom odskoczyć na 22:20. Tę przewagę Norwid utrzymał już do końca, a przy drugim setbolu niezawodny po raz kolejny był Indra.
Czwarta partia to już popis gospodarzy. którzy szybko zaczęli budować przewagę. Dwa kolejne asy dołożył Lipiński (9:4), a gdy to samo zrobił Indra (18:10), było już jasne, że tylko cud może sprawić, że ZAKSA doprowadzi do tie-breaka. Cudu nie było, Steam Hemarpol Politechnika utrzymała wysoką przewagę do końca, odnosząc tym samym dopiero drugie zwycięstwo w tym sezonie. Częstochowianie tym samym opuścili miejsce spadkowe i awansowali w tabeli na 11. pozycję. Statuetka MVP trafiła oczywiście do Indry, który zakończył mecz z 30 punktami.
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1 (25:17, 23:25, 25:23, 25:18)
Powiązane informacje
POWIĄZANE WIADOMOŚCI